by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

5 kategorii na których można oszczędzać duże kwoty

01/03/2020 by Rafał Santoro
5 kategorii na których można oszczędzać duże kwoty

Pięć kategorii w których możesz zaoszczędzić największe kwoty na swoich bieżących wydatkach.

Oszczędzanie dużych kwot (40-60% zarobków) możliwe jest głównie dzięki zoptymalizowaniu wydatków w kategoriach, które pochłaniają duże części domowego budżetu. Więcej da nam wybór taniego samochodu niż taniego abonamentu telefonicznego.

Dlatego dzisiaj na blogu chciałem niejako wrócić do „podstaw podstaw” i opisać pięć kategorii na które każdy z nas powinien zwracać szczególną uwagę. No chyba, że ktoś woli uczestniczyć w wyścigu szczurów do końca życia i nie planuje się z niego wcześniej wyrwać 😉

1. Mieszkanie

Często pożera największą część domowego budżetu. Ja na wynajem kawalerki wydaję 50% miesięcznych wydatków.

Dlatego trzeba optymalizować tą kategorię. Jeśli mało oszczędzasz, nie stać Cię na wybrzydzanie. Mieszkanie z rodzicami, wynajem pokoju lub nawet współdzielenie pokoju. Dopiero kiedy znajdziesz lepszą pracę lub zwiększysz oszczędności (do 50% wypłaty jeśli nie masz dzieci) możesz sobie pozwolić na wygodniejsze lokum.

Ja wynajmuję dla siebie kawalerkę ponieważ i tak oszczędzam 64-68% zarobków. Tuż po studiach zarabiałem 3000 zł netto – wtedy tylko wynajem pokoju wchodził w grę.

Sprawa się komplikuje kiedy zakładasz rodzinę. Tutaj łatwo puścić wodze fantazji i kupić 100 metrowe mieszkanie na kredyt dla 3 osobowej rodziny, bo „czego się nie robi dla dobra rodziny”.

Takie mieszkanie generuje 2-3 razy wyższe koszty na wykończeniu, wyposażeniu, sprzątaniu, usterkach itd. Dodatkowo, Twoje dzieci od dodatkowych kilku metrów kwadratowych będą woleć, żeby mama/tata spędzili więcej czasu z nimi zamiast na zarabianiu na spłatę raty.

Warto zacisnąć zęby przez kilka lat. Stawką są potencjalne oszczędności w wysokości tysięcy złotych rocznie.

2. Samochód

Własna fura to kolejny największy pożeracz oszczędności. Szczególnie kiedy kupuje się samochód o kilka razy za drogi w celu podbudowania statusu lub ego właściciela.

Mieszkańcy małych miast czy wsi często nie mają wyboru, bez samochodu się nie da. Ale w dużych miastach pole do oszczędności jest spore. Komunikacja miejska, tanie ubery i bolty, korki, problemy z miejscami parkingowymi. Często nie ma sensu wydawać pieniędzy na posiadanie samochodu.

Mam koleżankę która wzięła Volvo w leasing, a mieszka 5 minut spacerem od pętli tramwajowej z której tramwaje odjeżdżają co 2 minuty. Przepłaci dobrych kilkadziesiąt tysięcy złotych w ratach, spadku wartości samochodu i eksploatacji. No ale od kiedy została ważną panią w korpo to nie wypada jej jeździć tramwajem czy samochodem za 30 tys. zł.

Ludzie mądrze podchodzący do zakupu samochodu oszczędzają grube tysiące. A każdy źle wydany tysiąc to kilkadziesiąt godzin w pracy więcej.

3. Jedzenie (na mieście)

Kolejna zasada: mało oszczędzasz, często gotujesz sam.

Jedzenie to kategoria która łatwo może wymknąć się spod kontroli. Dlatego ja nadal w głównej mierze gotuję sobie obiady. Najczęściej raz w tygodniu, na 4 dni do przodu. Zdrowo, duże porcje i to wszystko za śmieszne pieniądze 5-7 zł za porcję.

Rzadko chodzę do restauracji, bo nie lubię czekać aż mi przyniosą szamkę. Często smakuje poniżej oczekiwań, porcja jest taka że się nie najem, a na koniec zapłacę za to 8 x więcej niż gdybym sam ugotował.

Wiem, że są ludzie, dla których próbowanie nowych potraw jest bliskie duchowemu przeżyciu. Jednak ja jestem facetem, jedzenie to paliwo, ma być zdrowe, pożywne, szybkie w przygotowaniu i ma być go dużo.

Przez te kilkanaście lat od kiedy dla siebie gotuję, myślę że zaoszczędziłem kilkadziesiąt tysięcy złotych w porównaniu do restauracyjnych żarłoków. Ma to sens, bo kilkadziesiąt tysięcy zaoszczędzone na jedzeniu, kolejne na samochodzie, na mieszkaniu itd. daje 2 mieszkania na wynajem kupione za gotówkę. I to wcale nie jakimś wielkim wysiłkiem.

Nie mam poczucia, że żyje mi się jakoś gorzej. Wręcz przeciwnie. Kiedy ja się cieszę z dużych oszczędności i mieszkań kupionych za gotówkę (z drobnymi pożyczkami u rodziny/znajomych), ci bardziej rozrzutni w tym czasie zastanawiają się, jak uzbierać na wkład własny.

4. Hobby/Rozrywka

Tutaj sporo można oszczędzać, bo są hobby drogie i są hobby tanie. Do wyboru są tysiące zainteresowań. Dlaczego zatem nie wybierać tych tańszych? Dają tyle samo zadowolenia, a pozwalają oszczędzać pieniądze.

W moim przypadku: książki są tanie, kickboxing kosztuje miesięcznie tyle co kilka piw w klubie, gitarę kupiłem za śmieszne pieniądze, a gry uczę się za darmo z Youtuba lub prawie za darmo z Udemy (40 godzin kursu za 10 euro).

Do tego dochodzą narty i od czasu do czasu wyjazd za granicę, ale to są opcje dodatkowe. Dużo oszczędzam więc takie koszty to nie problem. Gdy ktoś sporo zarabia i nic nie oszczędza, to drogie wyjazdy powinny być jednym z pierwszych punktów do usunięcia. Dopóki nie ogarnie się własnych finansów.

5. Ubrania

Odzież dzisiaj jest tania jak barszcz. Dlatego szafy pękają pod ich ciężarem. Każdy z nas ma mnóstwo rzeczy, które ubrał najwyżej 2-3 razy i tyle.

Ja od kilku lat prawie nie kupuję ubrań. Mam ich za dużo, a każdy z nas na co dzień chodzi może w 20-30% ulubionych ciuchach. To kolejne pole do ostrych cięć i sporych oszczędności.

Ograniczenie wielkości garderoby oszczędza powierzchnię mieszkania. Mieć dwie szafy zamiast trzech to jest różnica, szczególnie kiedy każdy metr kwadratowy mieszkania np. w Krakowie to już z 10 000 zł. O ile teraz droższe wydają Ci się ciuchy?

Każdy metr kwadratowy szafy to 10 000 zł, sama szafa to też kilka tysięcy. Ciuchy do jej wypchania następnych kilka tysięcy. Przy czym większości i tak nie wykorzystujesz. Te zmarnowane ~20 000 zł to kilka lub kilkanaście miesięcy Twojej pracy na darmo. Dlatego jestem minimalistą.

Bonus – nie zakładać rodziny

Decyzja o nie posiadaniu dzieci daje setki tysięcy (jak nie miliony) oszczędności na przestrzeni lat. Warto nie wstydzć się o tym pamiętać, choć większości ludzi to nie dotyczy, bo czują taką potrzebę.

Ja o mało co nie wziąłem ślubu w wieku 24-25 lat co nieuchronnie prowadziłoby do posiadania dzieci. Dzisiaj wiem, że dla osoby z moim charakterem byłby to błąd. Uważam, że lepiej świadomie wyłamać się ze schematu i nie założyć rodziny, niż nieświadomie założyć i później żałować. Choć tak jak pisałem, dla większości rodzina to naturalny bieg spraw dlatego tutaj zakończę ten paragraf.

Podsumowanie

Warto dużo oszczędzać. Choć wydaje się, że efekty są powolne i nudne, to z roku na rok kwoty robią się coraz większe. Nasze możliwości zwiększają się i zostajemy coraz bardziej wolnymi jednostkami.


PS: Na czym Wy oszczędzacie największe kwoty? 

PS2: W sobotę 28 marca popołudniu będę w Warszawie. Gdyby ktoś z Czytelników chciał się spotkać, to 2-3 godziny wolnego czasu na piwko znajdę. Napisz do mnie przez zakładkę Kontakt i podaj swój nr telefonu, utworzę grupę na Whatsappie (tak będzie mi najwygodniej) i na kilka dni przed dogramy szczegóły 😉 W kwietniu/maju przyjdzie znowu kolej na piwo w Krakowie.