by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

7 finansowych grzechów głównych

02/04/2018 by Rafał Santoro
7 finansowych grzechów głównych

O kilku błędach, dzięki którym będziesz musiał pracować do końca życia. Każdy z nas je popełnił albo zaraz to zrobi.

1. Samochód

Samochód pochłania olbrzymie ilości gotówki. Na studiach miałem Fiata Punto. Zabójcze 55 koni pod czerwoną maską. Jeździło się wygodnie, ale przez ten czas mój studencki budżet się rozpadał. Cieszę się, że tak wcześnie wybiłem sobie z głowy posiadanie samochodu. Bez fury da się wygodnie żyć.

Czasami posiadanie samochodu jest niezbędne, nie wszyscy mieszkają w dobrze skomunikowanym miejscu. Ale kupowanie nowego samochodu zainspirowane zazdrością do tego co ma sąsiad stanowi o finansowym frajerstwie.

To, czy wydałeś za dużo na samochód łatwo poznać po takim krótkim teście:

Wyobraź sobie, że cofając na parkingu wjechałeś w latarnię – wgniotłeś zderzak i zarysowałeś bok. Jeśli Cię to zdenerwowało na dłużej niż 10 minut, to znaczy, że był za drogi.

2. Dom na kredyt

Niektórzy moi znajomi są na tym etapie życia, kiedy zakładają rodziny i budują domy. Ich strategia przedstawia się następująco:

Wezmę kredyt na pół miliona złotych który będę spłacał przez 30 lat. Po tym jak już wybuduję dom, będę spędzał każdy weekend kosząc trawę, odśnieżając, naprawiając drobne rzeczy itd. Potem, jak już przejdę na emeryturę w wieku 77 lat, będę narzekać na to, że muszę kosić, odśnieżać, wyrywać chwasty i malować płot.

Rozumiem, że posiadanie domu i ogrodu to marzenie wielu ludzi. Ale dziwię się, jak wiele lat życia i wysiłku są w stanie poświęcić dla realizacji tego marzenia. Niektórzy z Was sobie pomyślą, że przesadzam. Zapytacie skąd to wiem skoro nie mam domu?

Wiem, że to tak wygląda od ludzi, którzy poszli tą drogą. Goście którzy mają po 60-70 lat to kopalnia wiedzy. Jednego z nich w piątek tuż przed końcem pracy zagadywałem, jakie ma plany na weekend. Odpowiadał, że dla niego w piątek kończy się jedna robota, a zaczyna druga – wraca do domu palić w piecu, malować drzwi, walczyć z kretami/mleczami. Często powtarzał, że gdyby 40 lat temu wiedział to co teraz, to nigdy by domu nie kupił. To samo mówił o żonie, ha ha.

Podobne opinie słyszałem od kilku osób. A facetów robiących w domu remodeling od „zeszłego roku” znam jeszcze więcej. Jak sobie teraz pomyślę, że oni za tą przyjemność płacą podwójnie, bo wzięli kredyt, to aż mnie ciarki przechodzą.

Spodobał mi się komentarz na końcu tego archiwalnego filmu o budowaniu domu z drewna na Alasce: „w miesiąc i prawie za darmo zbudowaliśmy dom. A w dzisiejszych czasach ludzie pracują całe życie tylko na to, żeby mieć gdzie zamieszkać”. Daje do myślenia.

3. Zła kobieta, zły mężczyzna

Z wyborem życiowego partnera jest problem. Dowiadujesz się, że wybór był zły dopiero po fakcie.

Jeśli wybierzesz partnera życiowego, który w przeciwieństwie do Ciebie szasta pieniędzmi i wydaje na byle co, to prosisz się o problemy. Z czasem zaczniesz przejmować jego/jej złe nawyki i sam zamienisz siebie w piec do przepalania pieniędzy.

4. Rozwód

Ten temat poruszyłem w wpisie: Ślub bez intercyzy – finansowa katastrofa. Jeśli będziesz się rozwodzić, korzystając ze ścieżki wojennej, to czeka Cię etap rozszarpywania wspólnego majątku. Towarzyszyć będzie temu stres ciągnący się przez miesiące lub lata.

Statystki rozwodów pogarszają się. Jeśli nie masz dzieci i mieszkasz w mieście, to ryzyko rozwodu wynosi około 50%! Dlaczego ludzie nie podpisują intercyzy, która w razie czego łagodzi negatywne efekty?

Ludzie ubezpieczają się na wypadek nagłej śmierci, której ryzyko wynosi pewnie z 0,001%, a nie ubezpieczają się na wypadek rozwodu gdzie ryzyko dochodzi do 50%. Zabijcie mnie, nie kapuję.

5. Dzieci

Chęć przekazania swoich genów i posiadania dzieci to bardzo silne ludzkie pragnienie. Ja się cieszę, że u mnie się jeszcze nie aktywowało i nie zamierzam mieć dzieci przynajmniej przez czterdziestym rokiem życia. Albo nawet i później.

To, że wszyscy w około mają dzieci i „jakoś dają radę” nie oznacza, że to jest dla każdego. To olbrzymi koszt finansowy i mentalny. Pożeracz czasu. Posiadanie dzieci powoduje, że przez najbliższe 20 lat realizowanie innych celów kosztuje kilka razy więcej wysiłku.

Chodziłem z byłą dziewczyną przez prawie 4 lata. Od wspólnych kumpla dowiedziałem się, że 6 miesięcy po naszym rozstaniu znalazła chłopaka, zrobiła dziecko, wzięła ślub i kupiła deweloperkę przepłacając 100 tys. zł. Znajomy który ich odwiedza mówił, że tamten gość chyba ma depresję. Zapytany na osobności podobno wspomniał, że nie wiedział, czy chce mieć dziecko, ale w sumie nie miał nic przeciwko.

Nie przemyślał dobrze sprawy. Osoby, które „mają jeszcze tyle do zrobienia w życiu”, powinny zaczekać z założeniem rodziny albo w ogóle się wstrzymać.

6. Drogie hobby

Są hobby tanie i drogie. Gdzie drogie wcale nie oznacza lepsze. Choć im droższe hobby, tym lepsze zdjęcia na Fejsbuczka.

Na początku studiów zacząłem skakać na spadochronie. Na szczęście, rzeczywistość zweryfikowała moje plany i budżet mnie nie puścił. Spadochron zamieniłem na poszukiwania z wykrywaczem metalu. To jednorazowy wydatek 1000-3000 zł, a daje możliwość spędzenia setek godzin w terenie praktycznie za darmo. Z czasem pragnienie wyskakiwania z samolotu ustąpiło miejsca podnieceniu przy wykopywaniu monet, pierścionków czy granatów.

Dzięki temu zaoszczędziłem co najmniej kilkanaście tysięcy złotych.

Być może nie wyobrażasz sobie życie bez swojego drogiego hobby. Ale gdzieś tam jest zajęcie równie pasjonujące i tańsze. Duuuużo tańsze.

7. Chęć imponowania i robienie rzeczy których oczekują od Ciebie inni

Jakiś czas temu oglądałem dokument o operacjach plastycznych. Byłem zszokowany, że (głównie) młode dziewczyny wskakują pod skalpel i dają się ciąć (lub ścierać nadmiar kości z żuchwy) tylko po to, żeby wyglądać trochę lepiej. Ryzykują poważnymi powikłaniami i kalectwem. Chcą podobać się innym ludziom.

Na dodatek same za to płacą. Co skłania ludzi do robienia czegoś tak głupiego? Chwilę mnie to męczyło.

Zdałem sobie wtedy sprawę, jak bardzo zależny nam na opinii innych. Ludzie potrafią umrzeć w imię obrony własnego honoru lub mordować bo chcą należeć do określonej grupy społecznej – każdy wie co Niemcy wyprawiali podczas wojny.

Tak bardzo zależy nam na opinii innych, że nie mamy problemu z wydawaniem pieniędzy na rzeczy których nie potrzebujemy.

Rozmawiałem niedawno z budowlańcem, który śmiał się z ludzi mieszkających na pewnej ulicy. Jeden z mieszkańców widząc, że obok sąsiad buduje dom i ma ładniejszy dach, wymienił swój. Domino poszło w ruch i dachy zmieniły cztery domy obok siebie. Budowlaniec się cieszył, bo zarobił na czterech budowach pod rząd. Mówił, że dachy, które wymienił, były w 100% sprawne. Pieniądze wyrzucone w błoto.

Wydajemy pieniądze na rzeczy, których nie potrzebujemy. Budujemy wizerunek w oczach ludzi, którzy mają nas głęboko w dupie.

Chęć imponowania i zaspokajania oczekiwań innych ludzi to chyba najgorsza pułapka z całej listy którą tu wymieniam. Robimy to, co chcą inni – a czy to jest zbieżne z naszym interesem?

Na szczęście mam taki charakter, że jeśli ktoś mi mówi, że powinienem coś zrobić, to zrobię na odwrót. Moja była pod koniec związku zaczęła wywierać na mnie presję. Chciał zaręczyn, ślubu, dziecka i do tego żebym wybudował dom. Im bardziej napierała, tym ta piękna wizja przestawała mi się podobać. Oczywiście miała prawo do robienia czego chce, to jej życie. Ale tak samo ja mam prawo do unikania tego, czego ja nie chcę.

Moja rada jest taka, aby wyrobić sobie automatyczny odruch. Kiedy ktoś od Ciebie czegoś chce lub wywiera presję, rób na odwrót. Zastanowisz się później. Swój interes zawsze stawiaj na pierwszym miejscu. W przeciwnym razie będziesz nieszczęśliwy, a tym samym ludzie wokół Ciebie (np. Twoja rodzina).

Podsumowanie

Oczywiście popełnienie jednego lub dwóch z powyżej wymienionych błędów nie będzie fatalne. Ale połączenie kilku na raz zapewni Ci pracę pod presją przez długie lata.

Jeśli masz dzieci, dom na kredyt, dwa samochody i do tego wtapiasz pieniądze na giełdzie, to Twoje życie nie jest bajką.

Obstawiam, że tym artykułem nadepnąłem na odcisk niejednemu z Was. Jeśli tak, to okrzyczcie mnie w komentarzach, chętnie podyskutuję. Jeśli nie będzie żadnych negatywnych komentarzy, to pomyślę sobie, że mam 110% racji. Tak pół żartem, pół serio.