by Rafał Santoro - Blog który buduje nowe podejście do pieniędzy

Bałagan w domu = bałagan w finansach

18/09/2017 by Rafał Santoro
Bałagan w domu = bałagan w finansach

 

Jeśli jesteś teraz w domu rozejrzyj się. Czy na fotelu leży sterta ubrań, a ze zlewu wyrasta wieża Babel? Nigdy nie jesteś w stanie pościelić rano łóżka? Ciągle coś gubisz i nigdy niczego nie możesz tego znaleźć?

Jeśli tak, to ten artykuł jest o Tobie.

Jakiś czas temu zorientowałem się, że osoby które mają bałagan w domu zazwyczaj kiepsko sobie radzą z finansami.

Prawie każdy z moich znajomych który jest finansowym frajerem nie potrafi posprzątać. Dopiero niedawno skojarzyłem te fakty. Stąd i pomysł na ten wpis.

Zauważyłem, że bałaganiarze nie potrafią się zdyscyplinować. Jeśli sobie coś postanowią to na następny dzień już o tym nie pamiętają. Nie potrafią się zmotywować, żeby odłożyć 400 zł na konto oszczędnościowe, bo zawsze „coś” wypadnie.

Często się spóźniają do pracy. Jeden z moich znajomych, powiedzmy, że ma na imię Bolesław, kiedy przychodził do firmy to wszyscy w około się uśmiechali i mówili: „Oooo, Bolek przyszedł do pracy, czas na obiad :).”

Jeśli widzę u kogoś bałagan na mieszkaniu i pytam ile ma zaoszczędzone, to prawie nigdy nie jest to kwota powyżej 10 000 zł. Nawet jeśli już od kilku lat pracują w korpo za dobrą pensję. Przepis na dożywotni udział w wyścigu szczurów.

Nie wiem skąd to się bierze. Być może bałagan wokół nich jest odwzorowaniem tego co mają w głowie? W sumie trudno oczekiwać żeby osoba, która ma problem z umyciem naczyń lub posprzątaniem biurka, była w stanie zaoszczędzić połowę wypłaty. Poukładanie finansów (nauka, zmiana pracy, oszczędzanie) to zadanie na długie miesiące i wymaga wysiłku.

Co zrobić jeśli jesteś bałaganiarzem?

Niestety nie ma dla Ciebie już pomocy. Jedyne sensowne wyjście jakie widzę, to klinem w klin. Przestań sprzątać dopóki bałagan nie zacznie Ci się wysypywać przez okna. To moment naturalnej równowagi kiedy bałagan sprząta się sam. Problem jest co najwyżej na głowie sąsiadów mieszkających piętro niżej haha.

Przypomina mi się mój kumpel z akademika – Czesio. Wyglądał i mówił dokładnie jak Czesio z „Włatcy Móch” stąd jego ksywa. W pokoju miał stu litrowy worek na śmieci. Po jego przepełnieniu wyciągnął półkę z szafki i przykleił pionowo między lodówką a łóżkiem, i tam zaczął wyrzucać śmieci. Zyskał dodatkowe dwa metry kwadratowe śmietnika w pokoju.

To jest to jakiś sposób który możesz szybko zaimplementować.

A tak na serio

Wywal 50% wszystkich rzeczy jakie masz. Na pewno nie są Ci potrzebne. Wyrzuć, oddaj biednym lub sprzedaj. Jeśli nie jesteś jeszcze na to gotowy weź pudło lub worek na śmieci, wypełnij po brzegi i odstaw na bok. Pozbędziesz się tego za miesiąc jak już oswoisz się z tą myślą.

Pomóc Ci może też wyrobienie nawyku odkładania rzeczy na swoje miejsce. Jak się tego nauczyć? Najszybciej poprzez odkładanie rzeczy na swoje miejsce.


Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.



  • luki339

    Moje obserwacje nie pokrywają się z Twoją tezą. U nas często jest kilka naczyń do umycia w zlewie i sporo porozwalanych zabawek przez najmłodsze pociechy a w sypialni potrafi spiętrzyć się sterta wypranych ubrań, natomiast finanse mamy ogarnięte. Dla porównania kuzyn który mieszka praktycznie po sąsiedzku ma w domu zawsze pedantyczny porządek, ale finanse to dupy nie urywa, jak proponuje mu żeby zaczął inwestować to zabija mnie śmiechem – „przecież nie ma z czego”, na pytanie o oszczędności to mówi, że kiedyś udało im się zgromadzić 10 czy 20tys. ale teraz to na bieżąco przepalają 🙂 Zachowują jedynie trzeźwy umysł i nie brali żadnego kredytu.
    Piszesz o mieszkaniach na wynajem po 120 tys. w naszym mieście za 130tys. kupisz mieszkanie 38m, 2 pokoje. Ten mój kuzyn ostatnio zrobił remont za 160tys., no ale na inwestycje w takie mieszkanie nie ma kasy no bo przecież nie ma z czego zaoszczędzić 🙂

    • Mając dzieci nie da się utrzymać porządku, znajomy ma półtoraroczne dziecko i prędkośc z jaką przenosi, podnosi, rzuca i przekłada wszystko co ma w zasięgu zadziwia, pół godziny i nie da się przejść 🙂
      Post jest subiektywny, tak się poskładało, że znam kilka osób które kompletnie nie ogarniają związku z pieniędzmi, ani ze sprzątaniem.
      Uwielbiam wymówki w stylu „przecież nie ma z czego”. No jak się wszystko wydaje, to nie ma, remont za 160 tys. (grosze :P) sam się nie zrobi. A Ty do niego jeszcze przychodzisz i mówisz, że jednak da się oszczędzać. Jak możesz! 🙂