by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Boże Narodzenie i świąteczne szaleństwo

20/12/2019 by Rafał Santoro
Boże Narodzenie i świąteczne szaleństwo

Boże Narodzenie to w teorii czas magiczny. Niestety w praktyce często jest to czas napięć, stresu, kolejek w sklepach, korków i zmarnowanych pieniędzy.

Nie wiem jak Wy, ale ja nie przepadam za Świętami. Kojarzą mi się z chaosem w domu, którego nie są w stanie zmniejszyć nawet kolejne wyprawy do sklepu po brakujące produkty.

Im bliżej wigilijnej godziny zero, tym większa tabaka. Tym większe ciśnienie na zakup brakujących i nietrafionych prezentów.

Znam osoby które odnajdują się w takim młynie. Zazdroszczę, bo mi to zawsze przychodzi z trudem.

Jak trafić z prezentem dla kogoś kogo się widzi tylko kilka razy w roku? Mój mózg inżyniera zawsze krzywił się kiedy dostawałem coś niepraktycznego. Taka strata czasu i pieniędzy darczyńcy! A jaka niezręczność przy udawaniu zadowoleniu (ja się nigdy nie ośmieliłem przyznać, że prezent jest beznadziejny…).

Niby liczy się gest, ale ta szopka jest straszna.

Dlatego „wypisałem” się z tej frustrującej dla mnie tradycji: mówię wszystkim, że nie chcę żadnych prezentów, ale jeśli np. siostra kupuje prezent mamie, to się dorzucam.

W Boże Narodzenie musisz być szczęśliwy

To była skala mikro, teraz czas na makro.

Wiele tygodni przed Świętami galerie handlowe zmieniają wystrój, a w radiu zmartwychwstają nieśmiertelne „świąteczne hity”. Co drugi billboard przedstawia uśmiechniętą śnieżynkę lub Mikołaja. Prezenterzy w TV radują się z okazji Świąt, a seriale i filmy przedstawiają prze-szczęśliwych aktorów (nawet po oberwaniu od Kevina cegłą w głowę).

Jest straszne ciśnienie, żeby czuć „magię Świąt”. A jeśli masz problem z odczuwaniem magii, to zawsze możesz coś kupić 🙂 Święta ze swoją konsumpcyjną twarzą to kolejne okrążenie w wyścigu szczurów.

Święta w mediach są tak wypełnione tym, co powinniśmy robić i kupić, że nie wystarcza czasu i sił na to, żeby je po prostu spędzić z bliskimi. Usiąść na spokojnie, zamiast myć talerze bo nie ma na czym rzucić na stół kolejnego dania.

Mi nie robi różnicy, czy jem domowy barszcz czy z kartonu. Za to robi mi różnicę, czy ktoś się denerwuje przez dwa  zamiast czterech dni na przygotowywaniu palety dań. Są osoby które to lubią, ale u mnie w domu jak i u niektórych znajomych to zbędny stres.

Nie daj się zwariować

Warto podejść inaczej do tematu. Zamiast konsumować Boże Narodzenie, można się skupić na wymiarze niematerialnym. Nie dać sobie wmówić, że musisz kupować tyle co inni – pieniądze mi szczęścia nie dały więc Tobie zakupy też raczej nie.

Jeśli odnajdujesz się w chaosie Świąt to świetnie. Niech przygotowania trwają jak najdłużej.

Ale jeśli nie „czujesz” tego, to też dobrze, wcale nie jesteś dziwny/dziwna. Odpuść sobie trochę. Karp nie musi być samodzielnie przez Ciebie zatłuczony młotkiem w łazience. Choinka nie musi stać idealnie prosto.

 

Na koniec życzę Wam spokojnych (i tu na serio mam na myśli SPOKOJNYCH) i bezstresowych Świąt. Żeby były okazją do zmniejszenia obrotów, pogłębienia relacji z rodziną i bliskimi oraz przyjemnym oderwaniem się od dnia codziennego. Dziękuję za to, że wracacie na bloga.

Wesołych Świąt! <ikonka_choinki>

 


PS1: Podpisałem umowę przedwstępną na zakup drugiego, trzypokojowego mieszkania. Więcej szczegółów zacznie się przewijać w postach od kwietnia 2020 roku kiedy podpiszę umowę końcową.

PS2: Jeśli wyciągasz coś dla siebie z moich artykułów możesz zrobić mi prezent na Święta – polecić bloga jednej lub dwóm znajomym osobom. Rosnąca liczba Czytelników pokazuje, że komuś moje wpisy naprawdę się przydają, a to daje motywację i paliwo do dalszego pisania 😉