by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Co robić na emeryturze? (Nie)oczywiste pomysły

10/12/2018 by Rafał Santoro
Co robić na emeryturze? (Nie)oczywiste pomysły

„Nie wiedziałbym co robić na emeryturze” – to najczęstszy argument przeciwko jaki słyszę wśród znajomych. Zastanówmy się, czy aby na pewno.

Co można robić na emeryturze? Może przede wszystkim zadbać o podstawy, czyli:

Zacząć się wysypiać

Nigdy nie usłyszałem od nikogo, kto przychodzi do biura w poniedziałek rano i mówi: „Ale się wyspałem!”.

Wstać rano i wypić na spokojnie kawę

Bardzo rzadko piję kawę, ale miałem znajomą, która uwielbiała wstać wcześniej rano i przed pracą poświęcić godzinę na przygotowanie kawy i wypicie jej w spokoju – swego rodzaju medytację. Żeby wyrobić się ze wszystkim musiała wstawać o 5 rano.

A teraz wyobraź sobie, że wstajesz dopiero kiedy się wyśpisz – nie wyrywa Cię z łóżka budzik. Jak masz ochotę, to jesz śniadanie i pijesz kawę nawet przez 2 godziny. Relaksujesz się, nie goni Cię czas bo nie musisz iść do pracy – jesteś na emeryturze.

Zacząć ćwiczyć

Ludzki mózg pochłania 20% energii jaką przetwarza nasze ciało w spoczynku. To najbardziej energo-żerny narząd w naszym ciele.

W trakcie kiedy nasz mózg spala energię, wytwarzają się produkty pochodne tego spalania i odkładają się w mózgu. To prowadzi do spadku sprawności mózgu i gorszego samopoczucia. Dlatego konieczne jest ćwiczenie 2-3 razy w tygodniu, bo w jego trakcie przepompowujemy krew przez mózg i to pomaga usunąć śmieci z mózgu.

Widzę to na swoim przykładzie. Czasami zdarza mi się przestać ćwiczyć przez kilka tygodni i wtedy odczuwam wyraźne pogorszenie samopoczucia. Jestem leniwy i nic mi się nie chce. Po powrocie do treningu to zamulenie znika.

Dlatego jednym z moich celów na całe życie jest ćwiczyć co najmniej 2-3 razy w tygodniu. Nawet nie dlatego, że chcę być ponadprzeciętnie sprawny, o ile dla samego podtrzymania zdrowia/życia. Nie rozumiem jak ktoś może spędzać całe dnie przy biurku w pracy, potem przy biuru w domu i nie ćwiczyć. To proszenie się o problemy.

Zadbać o relacje z ludźmi

Praca na etacie zabiera mi tyle czasu, że często nie mam go dla znajomych. Popołudniu mam tylko 7 „okienek” czasowych w ciągu tygodnia:

  • 2-3 okienka schodzą na treningi,
  • 1 okienko na załatwienie czegoś co wyskoczy w trakcie tygodnia,
  • 1-2 okienka na pisanie postów,
  • 1-2 na spotkanie z dziewczyną,
  • 1-2 na spotkanie ze znajomymi,
  • 1-2 na odpoczynek, czytanie, relaks itd.

Łatwo policzyć, że w ciągu tygodnia „zużywam” od 7 do 13 wieczorów. Już w trakcie zwykłego tygodnia muszę iść na kompromisy jeśli chodzi o planowanie, nie mówiąc już o tygodniach kiedy gdzieś wyjeżdżam lub wydarzy się coś niespodziewanego.

Nie lubię, kiedy ktoś do mnie pisze, ustalamy termin który pasuje nam obojgu i wychodzi, że możemy się spotkać dopiero za 12 dni albo sześć tygodni.

Zawsze móc pójść na imprezę

Czasami znajomi spontanicznie gdzieś wychodzą w tygodniu. Ja za to zazwyczaj odmawiam, bo wiem, że jeśli pójdę do pracy w czwartek po 2 godzinach snu i 5 piwach to żadnego pożytku ze mnie nie będzie. Będę się męczyć, nie zrobię nic kreatywnego, a na treningu po 7 minutach będę miał dość. Jak mam kaca, to muszę się wyspać – a to jest możliwe tylko w niektóre weekendy.

Będąc na emeryturze każdy dzień jest weekendem i nie muszę martwić się, czy idę jutro do pracy.

Zadbać o swoje hobby

Wiele osób nie ma hobby. Wraca po pracy do domu, otwiera browara, ogląda TV lub gra na komputerze – taki sposób na dekompresję po pracy. Idzie spać o 3 w nocy, nie wysypia się, idzie do pracy i tak w kółko.

Nie dziwi mnie to, bo od około 6 roku życia zostaliśmy zagonieni do przedszkola i szkoły. Spędziliśmy tam 12 lat ucząc się przez pół dnia, a drugie pół odrabiając zadania domowe. Potem studia lub praca. Im jesteśmy starsi, tym mniej sił i wolnego czasu na robienie czegokolwiek.

Niektórzy sobie z tym lepiej radzą, inni gorzej. „Odpoczynek” co wieczór z pilotem w ręce to sposób mózgu na oszczędzanie sił. Odciąć pacjentowi myślenie po to, żeby na jutro coś zostało.

Wyjechać gdzieś na chwilę

Znajomi planują wspólny wyjazd.

Ile razy zdarzyło Ci się odpowiedzieć, że nie pojedziesz, bo nie masz już w tym roku urlopu?

Albo że musisz zapytać czy w ogóle dostaniesz urlop?

Zastanów się, nie wkurwia Cię to, że zanim odpowiesz „Tak, pewnie że z wami pojadę!”, musisz iść do szefa albo napisać maila, czy Ci wolno? Jak dziecko pytające mamę czy może kupić sobie lizaka.

Dla mnie już samo to jest dobrym argumentem za ucieczką z wyścigu szczurów.

Odkryć coś na nowo

Na wiosnę 2018 roku wróciłem do Polski i przez 2 miesiące nie pracowałem. Po pewnym czasie zaczęło się dziać coś dziwnego.

Na przykład, szedłem chodnikiem którym chodziłem przez 20 lat swojego życia i potrafiłem dojrzeć szczegóły, które do tej pory mi umykały. Potrafiłem usiąść na balkonie, z którego od 30 lat widok jest ten sam i zauważać kształty, których do tej pory nie widziałem.

Wzrosła moja kreatywność i zacząłem czerpać przyjemność z małych rzeczy. Myślałem sobie „Muszę wyrzucić śmieci? Ale zajebiście, zrobię sobie dodatkowo rundę wokół bloków”. Nie mówiąc już o bardziej zabawnych rzeczach i zajęciach. Wszystkie doznania miały nagle jakby o 100% większą siłę.

Przez te dwa miesiące nie maltretowałem swojego mózgu pracą w biurze – na co dzień przytępione zmysły zaczęły się wyostrzać.

Podobne zjawisko zauważyłem już kilka lat temu kiedy jeździłem do siostry nad morze na urlop. Po kilku dniach odpoczynku do głowy przychodziło mi milion pomysłów, a na wiele spraw byłem w stanie spojrzeć z innego punku widzenia.

Dwa dni weekendu nie wystarczą żeby zresetować swoją głowę. Strach pomyśleć, że kiedyś ludzie pracowali przez 12 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu.

Podsumowanie

Praca na etacie zabiera prawie 50% życia (nie licząc snu). Jeśli uwzględnimy dojazdy i czas potrzebny na odpoczynek po stresującym dniu, to wyjdzie nawet więcej niż 50%.

Wielu ludzi mówi mi, że oni nie wiedzieliby co ze sobą zrobić gdyby nie pracowali. Nic dziwnego, skoro od wielu lat szkoła/studia/praca pochłania ich energię i zabija kreatywność.

Pochłania tyle czasu, że zapominamy o rzeczach niezbędnych do bycia szczęśliwym: zdrowe ciało (dieta, trening, sen), relacje ze znajomymi i rodziną, pomaganie innym czy posiadanie życiowej misji. Więcej o tym przeczytać w tym artykule (po angielsku).

W każdym z nas drzemie potencjał, który w większości przypadków zostaje wykorzystany przez pracę która nas kompletnie nie kręci.

 

A Wy czym się zajmiecie jak już opuścicie wyścig szczurów?