by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Czy iść na wybory?

15/10/2018 by Rafał Santoro
Czy iść na wybory?

Czy Twój głos ma znaczenie? W zasadzie nie. Idąc na wybory marnujesz swój czas i nerwy. Nie ma sensu zastanawiać się czy iść na wybory czy nie.

Poważne podejście do głosowania powinno wyglądać następująco.

Wyszukujesz z każdej partii kluczowych 10-20 polityków. Sprawdzasz, jak głosują i jakie inicjatywy forsują. Sprawdzasz co mówią przed, a co po. Jak często zmieniają zdanie o 180 stopni? Ustalasz w ilu procentach dany polityk realizuje obietnice. Mając obraz co robią kluczowi gracze jesteś w stanie określić wiarygodność partii.

Tylko dzięki takiemu rozeznaniu, jesteś w stanie oddać sensowny głos.

Przeprowadzenie pełnego wywiadu to kilkadziesiąt godzin ciężkiej pracy. Sprawdzanie wywiadów, zapisów z głosowań, co polityk obiecał, a nie zrobił

Ja nie znam nikogo kto analizowałby w ten sposób zachowanie polityków i na tej podstawie podejmował decyzję na kogo głosować. Niestety.

Do gadania o polityce Polacy są pierwsi. Ale już do zbadania dokładnie sprawy nie wystarcza im rozumu.

Ludzie głosują pod wpływem emocji. Na tego kogo najmniej lubią. Nawet jeśli Ty przeanalizujesz sytuację i oddasz wartościowy głos, to on zgubi się w morzu śmieciowych głosów oddanych przez lekkomyślnych obywateli.

Tu już nie chodzi nawet o moralne podejście do sprawy. Z praktycznego punktu widzenia pójście na głosowanie to strata czasu. A olanie przeprowadzenia rozpoznania i zagłosowanie jest nieodpowiedzialne – czyli też bez sensu.

Ja nie zamierzam tracić 50-100 godzin na analizę sytuacji politycznej. Szkoda mojego życia na to. Już dawno odciąłem się od mediów i rozważań o polityce. Dzięki temu nie jestem taki zgorzkniały jak większość Polaków. Akceptuję to co będzie wyprawiać każdy kolejny rząd, a jeśli któryś w końcu przegnie pałę, to zagłosuję nogami przeprowadzając się np. do Azji lub Ameryki Południowej.

Po osiągnięciu wolności finansowej kolejnym moim celem będzie osiągnięcie stanu, kiedy jeśli tylko tego zechcę, będę mógł się wyprowadzić z Polski/Europy bez pogarszania standardu życia. Taka polisa ubezpieczeniowa na wypadek wojny, tsunami imigracyjnego lub podobnych.

Obywatelski obowiązek

Bardzo możliwe, że kiedy wspomnisz komuś, że nie idziesz głosować usłyszysz że to Twój obywatelski obowiązek. Politycy proszą, aby głosować – popierać ich działania, dodawać im wiarygodności. Nie miałbym nic przeciwko pod warunkiem, że za złe decyzje polityk realnie odpowiadałby przed sądem lub plutonem egzekucyjnym.

Kto pomógł zrobić wałek na grube miliardy z Amber Gold? Ten i ten. Dożywocie w kamieniołomie.

Kto ujawnił dane szpiegów pracujących dla polskiego wywiadu narażając ich życie? Ten i ten. To bach pod mur.

Oczywiście nie ma na to szans. Politycy wiedzą, że „dzisiaj my, jutro wy”. Jeśli zaczną rozliczać i wsadzać do więzienia przeciwników po dopchaniu się do koryta, to za 4-8 lat sami narażają się na odwet. Tam nikt nie jest święty, a ten kto myśli inaczej jest niepoważnym idealistą.

Patriota ma „obowiązek” przede wszystkim płacić podatki, głosować, przestrzegać prawa i w razie czego, wysłać swoje dzieci na wojnę.

Nie zastanawiaj się czy iść na wybory. Początkowo sam się z tym źle czułem. Wiedziałem, że głosowanie nie ma sensu ale jednak to robiłem, bo „czułem” że muszę. Na szczęście logika po kilku latach wzięła górę i udało mi się usunąć z głowy to negatywne programowanie społeczne. Zgadnij co? Jest mi z tym o wiele lepiej.

Zamiast tracić czas na pilitykierstwo, wyłącz TV, usiądź wygodnie w fotelu, zrelaksuj się, porozmawiaj z bliskimi lub wyjdź na spacer.