by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Czy Polska to najsmutniejszy kraj na świecie?

15/01/2018 by Rafał Santoro
Czy Polska to najsmutniejszy kraj na świecie?

Za każdym razem kiedy przyjeżdżam do Polski na urlop, zderzam się z typowym „bólem życia”. Mam wrażenie, że odwiedzam najsmutniejszy kraj na świecie.

Kiedy nawiązuję z kimś interakcję, zawsze się uśmiecham i staram być życzliwy. Czy to w sklepie, czy w windzie, gdziekolwiek. Od trzech lat mieszkam zagranicą i odwiedzając Polskę zawsze rzuca mi się w oczy wbudowany w Polaków smutek i frustracja.

Zazwyczaj, kiedy uśmiecham się do Polaka lub Polki (to najczęściej), to druga osoba patrzy na mnie jak na kosmitę i prezentuje wyraz twarzy jakby myślała: „ej, czemu on się uśmiecha? Powinien być smutny i w ogóle żałować, że się urodził, i w ogóle wszystko jest źle”.

Na ustach obsługi w polskich sklepach zawsze gości milczący grymas. Wiem, że to ciężka praca bo miałem bliskich znajomych pracujących np. w Lerła Merlę. Tego zjawiska nie zauważyłem za to ani w UK, ani w Szwecji.

Zagranica

Na początku mojej emigracji myślałem, że coś z tymi cudzoziemcami jest nie tak. Dlaczego cały czas się uśmiechają?

Pamiętam jakim zaskoczeniem dla mnie był uśmiechnięty kierowca w autobusie w Birmingham którym dojeżdżałem do pracy. Mówiłem „dzień dobry”, a on szczerzył zęby i pytał, czy „All right mate? Have a nice day, mate!”. Tak tak, nawet o 6.00 rano i na zakorkowanej trasie.

Jadąc pociągiem w UK nie rzadko konduktorka (starsza kobieta) sprawdzając bilety zwracała się do mnie per „my love” i zasypywała uśmiechem. Szok. Jak można być tak miłym dla pasażerów?

Polska

Przed Nowym Rokiem wybrałem się na trekking w góry. Bezchmurne niebo, świeci słońce, przyjemny mróz. Idealna pogoda na chodzenie po górach zimą. Widoczność na 50-100 km – jest pięknie. Taki dzień w zimie to rzadkość. Krótka przerwa w schronisku.

Klimczok. Po prawej stronie widać kawałek Babiej Góry, jakieś 50 km dalej.

Wychodząc z jadalni widzę, że do drzwi zbliża się starsza kobieta. Usuwam się z drogi, otwieram jej drzwi drzwi, żeby mogła sobie wygodnie przejść – byłem trudnym dzieckiem, ale kultury mnie rodzice nauczyli. Uśmiecham się do niej, już chcę mówić „Dzień dobry”. Mija mnie, nawet nie popatrzy, nie mówiąc już o zwykłym „Dziękuję”. Zagląda w głąb sali i wypluwa z siebie „O Boże, jaka kolejka…”

Muszę jej przyznać rację. Nic, tylko się zabić. No co za ropucha…

Smutno wszędzie

Przed wyjazdem zagranicę myślałem, że tak ja ja teraz, o rodakach mówią tylko ci, którzy wyjechali z kraju bo im coś w życiu nie wyszło. I że to ich taka mentalna zemsta na społeczeństwie.

Ale choćbym chciał, to nie mogę nie zauważyć, że zaraz po wylądowaniu w na polskim lotnisku, ludzie są dla siebie mniej życzliwi. To samo powiedział mi po powrocie z urlopu kumpel z którym pracuję tutaj w Szwecji. Mówi, że to pierwsze co mu się rzuciło po lądowaniu w kraju.

Świetnie to też widać na przykład w tym, z jaką ochotą pozabijalibyśmy się o poglądy polityczne. Wiele nie trzeba, żeby nas między sobą skłócić.

W trakcie urlopu rozmawiałem z wieloma znajomymi. Każdy z nich ma pracę. Co więcej, każdy z nich zarabia więcej niż kiedykolwiek. Niskie bezrobocie. Zatem Polacy powinni chodzić uśmiechnięci od ucha do ucha, prawda?

A w życiu. Polak nie splami swej twarzy uśmiechem. Ja uważam, że mam szczęście, że urodziłem się w Polsce.

Życzę Wam, abyście jak najrzadziej trafiali na swojej drodze na ludzi, którzy cierpią tym, że żyją 🙂

 

– Wziąłem ostatnio, wyobraźcie sobie państwo, udział w konkursie na najbardziej polski wyraz. Wiecie, co zaproponowałem?
[…]
– Żółć – powiedział z emfazą Klejnocki – Z dwóch powodów. Po pierwsze, składa się ono z samych znaków diakrytycznych charakterystycznych ekskluzywnie dla języka polskiego i w ten sposób zyskuje rangę tyleż oryginalności, co niepowtarzalności. […] – Po drugie, […] Oddaje pewien charakterystyczny nad Wisłą stan mentalno-psychiczny. Zgorzknienie, frustrację, drwinę podszytą złą energią i poczuciem własnego niespełnienia, bycie na “nie” i ciągłe nieusatysfakcjonowanie.

Zygmunt Miłoszewski (z książki Ziarno prawdy)