by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Czy warto grać na giełdzie? O tym dlaczego tego nie robię

29/01/2018 by Rafał Santoro
Czy warto grać na giełdzie? O tym dlaczego tego nie robię

Giełda wzbudza takie emocje bo można zarobić miliony. Grać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Choć zazwyczaj to drugie.

Miałem znajomych, którzy siedzieli po 10 godzin dziennie analizując kursy akcji. Wisieli po 2-3 godziny na telefonie ustalając „rozwój sytuacji” na najbliższe 10 minut. Rozgrzewkę rozpoczynali na długo przed otwarciem sesji na GPW.

Prawie nigdy nie chwalili mi się udanymi transakcjami. Czy byli tacy skromni żeby nie pochwalić się? Wątpię. Gdyby zarabiali proporcjonalnie do włożonego czasu, na pewno cały ich facebook by o tym wiedział.

W swoim życiu zainwestowałem tylko kilka razy w akcje lub fundusze. Pamiętam, że ropę sprzedałem na zero, CDRa z 1000 zł zysku, a jakiś fundusz HSBC dał mi 700 zł zysku z 4000 zł w kilkanaście tygodni. Najwięcej w życiu przegrałem na Forexie, całe 46 zł (w liceum bawiłem się w pisanie automatów transakcyjnych).

To działo się wieki temu. Pomimo tego, że nigdy nie wtopiłem na giełdzie poważnych pieniędzy – giełda mi zbrzydła.

Jednym z powodów było to, że widziałem, co się dzieje z graczami. Większość których znałem, zachowywała się jak uzależnieni od hazardu. Czasami siedząc w pubie widzę pijaczka grającego na jednorękim bandycie i od razu nasuwa mi się skojarzenie.

„Dobra dobra Santoro, nie wszyscy inwestorzy są tacy!”

To prawda, są też inwestorzy myślący bardzo racjonalnie. Podejmujący decyzję na podstawie danych. Uwielbiam liczby, tabele i statystyki. Gdybym grał na giełdzie, to właśnie do tej grupy bym należał.

Widzę tu jednak problem. W dobie internetu mamy dostęp do nieograniczonej ilości danych. Na temat danej spółki można znaleźć każdą informację. Tutaj pojawia się kilka pytań:

  • skąd mam wiedzieć, że te informacje są prawdziwe skoro znalazłem je w internecie?
  • skoro ja to znalazłem, to mógł znaleźć każdy,
  • ilość dostępnych informacji jest nieskończona, skąd mam wiedzieć, które to „te właściwe”?

Podobnych pytań można wymyślić milion. Informacji jest tyle, że ludzki mózg podświadomie będzie nam podawać to, co potwierdza nasze wyobrażenie o sytuacji.

Emocje

Jeśli do tego miksu dodamy emocje, to szanse na zarabianie ma tylko 5-10% traderów. To ci, którzy opanowali swoje emocje i dobrze filtrują informacje. Szanse, że należę do tej grupy są jak jeden do dziesięciu lub dwudziestu. Każdy z tych dwudziestu myśli sobie, że on jest akurat tym, który będzie zarabiać.

Wiem, że gdybym się zabrał na giełdę na poważnie, to byłbym w tym dobry. Tak już mam, że jak się zawezmę, to mi wychodzi. Ale to by zabrało mi z 5-10 lat co najmniej. Wolę przeczekać na etacie te 5 lat do wcześniejszej emerytury.

Insiderzy

Znaczna większość transakcji na świecie jest generowana przez zautomatyzowane systemy transakcyjne. Nie pamiętam dokładnie, ale coś około 80%. Indywidualny inwestor, taki jak ja i Ty, to tylko kropla w oceanie.

Ten ktoś, kto zaprogramował takiego robota, to całe sztaby matematyków, fizyków, psychologów, astrologów i nie wiadomo czego jeszcze. Zatrudniani przez największe instytucje.

Są w samym centrum systemu więc mają dostęp do informacji z wewnątrz. Jeśli jakaś spółka zamierza coś ogłosić (lub nie ogłosić) to oni wiedzą o tym zanim to info trafi do internetu – czyli do nas.

Nie sadzę, żeby przysłowiowy Kowalski, siedząc w domu w klapkach i rozmawiając po 5h dziennie ze Stefanem był w stanie na dłuższą metę wygrywać z tysiącami automatów tworzonych przez całe bataliony ekspertów.

W takim otoczeniu nie mamy szans na wybór pojedynczego waloru który zarobi. Może się udać raz, lub dwa, lub nawet dziesięć. W trakcie hossy która twa od prawie dziesięciu lat nie jest to sztuką. Sztuką jest zarabianie w trakcie hossy i bessy. To jest właśnie te 5-10% inwestorów.

ETFy

Po tym co napisałem powyżej jedyną szansę na giełdzie widzę w ETFach bo eliminują one wybór pojedynczych walorów. Statystycznie zyskują 7-10% rocznie na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Więcej o inwestowaniu w ETFy możesz przeczytać w tej serii trzydziestu artykułów (po angielsku).

Po zakupie 3-4 mieszkań i realizacji mojego planu przejścia na wcześniejszą emeryturą nadwyżki finansowe będę lokować najprawdopodobniej w ETFach i do tego ograniczę moją przygodę z giełdą.

Forex i Expert Advisors

W liceum przez kilka miesięcy bawiłem się w pisanie robotów grających na Forexie. Pisałem je w języku MQL4 i całkiem nieźle się bawiłem. Na danych historycznych moje roboty radziły sobie świetnie, ale przy starciu z live tradingiem nie szło zbyt dobrze. Na emeryturze może do tego wrócę, tak dla zabawy, ale w tym momencie osiągnięcie wolności finansowej jest dla mnie priorytetem i nie mam czasu na eksperymentowanie. Kilka lat wyścigu szczurów jeszcze wytrzymam.

Stres jest be

Jak wiecie, nie lubię stresu i wolę unikać sytuacji, które go wywołują. Wiem, że gdybym się zabrał za granie na giełdzie, to w końcu byłbym w tym dobry. Ale poświęcenie czasu na naukę nie kalkuluje mi się na tym etapie życia.

Wielu z Was gra na giełdzie i wcale tego nie neguję. Ktoś, kto się w tym środowisku czuje jak ryba w wodzie jak najbardziej powinien to robić. Ten artykuł napisałem bardziej po to, aby dać do myślenia tym z Was, którzy (tak jak ja) nie do końca czują ten temat.

Jest hossa, Bitcoin szaleje i wiele osób to może skusić do wejścia na rynek. Wiele osób może skusić rola inwestora (dawcy kapitału).