by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Daleka przyszłość finansowa + krótkie ogłoszenie wideo

20/10/2019 by Rafał Santoro
Daleka przyszłość finansowa + krótkie ogłoszenie wideo

Dopóki jest dobrze, nikt nie myśli o dalekiej przyszłości finansowej. Zazwyczaj ludzie to robią dopiero kiedy jest już za późno.

Do napisania tego wpisu skłoniły mnie niedawne wybory w Polsce. Wśród moich bliskich i znajomych głosy były podzielone – jedni głosowali tak, drudzy siak.

Każdy z nich wierzy, że dokonał najlepszego (z najgorszych?) wyboru dzięki czemu nasza przyszłość ma być lepsza.

Myśląc racjonalnie jeden głos na ileś tam milionów nie ma prawie żadnego znaczenia, ale nie będę się nad tym rozwodzić bo nie o tym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.

Puentą tego artykułu jest to, że masz prawie zerowy wpływ na to co się wydarzy w Polsce przez najbliższe 10/20/30 lat. Za to masz olbrzymi wpływ na to jak dostosujesz swoje życie do tego co się będzie działo.

Krótkowzrocznie bo wygodnie

Przeciętny zjadacz chleba idzie dobrze utartą ścieżką finansową. Szkoła, praca przez długie lata, kredyt. Mało kto zastanawia się nad ucieczką z wyścigu szczurów, a już chyba zupełnie nikt nad opcjami zapasowymi na wypadek gospodarczej katastrofy.

Jeden główny plan nie wystarczy. Pakowanie całej swojej energii i dorobku życia w jedno miejsce nie jest rozsądne. Ograniczając się geograficznie jesteś zdany na łaskę i niełaskę tego, co się wokół Ciebie dzieje.

To jest nierozsądne. Polska to kraj z burzliwą historią. Nie zawsze będzie tak kolorowo jak przez ostatnie kilkanaście lat.

Patrz na siebie, nie na innych

Kolega w pracy smucił się dzisiaj wygraną PISu. Zauważyłem też, że po każdych wyborach ktoś wieszczy koniec świata i gniewa się na resztę rodaków, że „te matoły głosują jak głosują„.

Uspokajam go i proszę aby się nie denerwował. To co robią inni jest poza jego kontrolą.

W dosyć dużym stopniu jest mi obojętne kto rządzi i jaka afera jest aktualnie na topie. Nie oglądam telewizji, nie czytam newsów.

Myślę o tym, co będzie za ileś tam lat i buduję swój majątek. Zastanawiam się kiedy i w jaki sposób zacząć kupować złoto i bezpieczniejsze obce waluty. Kiedy zainwestuję w ETFy, REITy, kolejne nieruchomości?

Takie rozmyślania spędzają sen z moich powiek, a nie to, co powiedział jakiś tam polityk. Polecam każdemu, politycznie zaangażowanemu.

Rozważaj różne opcje, Twoja przyszłość finansowa Ci podziękuje

To co napisałem powyżej, to tylko przykład myślenia na daleką przyszłość. Sposoby na zwiększenie bezpieczeństwa swojego i rodziny są różne. Każdemu będzie pasować co innego. Jednemu lepszy sen zapewni drugi paszport i zagraniczne kontakty, a drugiemu bezpieczne inwestycje i kawałek pola do uprawy żywności na własny użytek.

Napiszę, jak ja to u siebie widzę.

Pierwszy etap jest związany z Polską. Na początku chcę zostać wolnym finansowo – osiągnąć dochód pasywny na poziomie pokrywającym podstawowy poziom życia (mieszkanie, rachunki, jedzenie, służba zdrowia, drobne wydatki i krótkie wakacje).

Drugi etap, trudniejszy, będzie polegać na uniezależnieniu mojego dochodu pasywnego od jednego kraju. Zarabianie na kilku źródłach z różnych krajów jest dużo bezpieczniejsze.

Przykładem mogą być środki ulokowane w ETFach u kilku zagranicznych brokerów, mieszkania na wynajem za granicą lub anglojęzyczny biznes online (blog, vlog, portal specjalistyczny itd.).

Wakacje za granicą można połączyć z badaniem obcego gruntu. Czy łatwo do takiego kraju wjechać i ułożyć sobie życie od nowa w razie czego? Gdzie łatwo o wizę, a gdzie nie? Czy mentalność ludzi w danym kraju będzie mi odpowiadać? Czy jest możliwość zdobycia drugiego paszportu? Możecie sobie pomyśleć, że przesadzam, ale chyba zgodzicie się, że przez kilkadziesiąt lat komuny wielu Polaków oddałoby nerkę za drugi paszport.

Planuję zachować maksymalną mobilność. Póki co nie mam ciśnienia na posiadanie żony ani potomka – jestem już wujkiem kilku wesołych dzieciaków i to zaspokaja moje „ojcowskie” potrzeby.

Nie posiadam wielu rzeczy, cały mój dobytek zmieścił się przy przeprowadzce do Forda Focusa. W 2017 roku poleciałem na 12 miesięcy do Szwecji z trzema walizkami i to mi wystarczyło.

Nie chodzi mi zbudowanie mini finansowego imperium. Chcę mieć poczucie, że przede mną zawsze stoi kilka opcji do wyboru. Patrzenie dalej, na to co znajduje się za linią horyzontu, pozwala cieszyć się dniem dzisiejszym.

Podsumowanie

Jak widzicie, wszystko to wymaga szerszego spojrzenia na sprawę.

Cała Europa ma sporo problemów, niektórzy już od kilku lat wołają, że trzeszczy w szwach. Nikt nie wie kiedy nadejdzie kryzys, a o tym może zadecydować przypadek.

To nie zwalnia nas z myślenia. Przy każdej poważniejszej decyzji zastanawiam się, czy ona nie odetnie moich opcji w przyszłości, a jeśli tak, to czy jest tego warta? Ile mnie to będzie kosztować czasu, pieniędzy i nerwów?

Pomyśl o ile będziesz do przodu w porównaniu do innych jeśli już teraz zaczniesz się nad tym zastanawiać.

Przemyślanie decyzje kumulują się. Za 10 czy 20 lat będziesz sobie dziękować, że zrobiłeś to co trzeba.

 


PS: Opiszcie w swoich komentarzach jeśli planujecie lub już macie własne opcje zapasowe.

PS2: Jednak przeżyłem, dlatego wrzucam to krótkie ogłoszenie: