by Rafał Santoro - Blog który buduje nowe podejście do pieniędzy

Dieta informacyjna czyli podświadome oszczędzanie

07/09/2017 by Rafał Santoro
Dieta informacyjna czyli podświadome oszczędzanie

Od kilku lat nie interesuję się bieżącymi wydarzeniami. Nie czytam gazet, nie oglądam wiadomości, unikam rozmów na temat polityki. Dieta informacyjna pomaga mi unikać stresu i oszczędzać pieniądze.

Zdarza się, że co jakiś czas bieżące informacje z kraju do mnie dotrą pomimo tego, że staram się ich unikać. A to przez przypadek włączę jakiś film na Youtube lub jakiś znajomy sam zacznie gadać o tym co się w kraju dzieje.

A co takiego ważnego się dzieje? Za KAŻDYM razem dzieje się coś przełomowego, coś co zaważy na losach każdego Polaka i każdej Polki. Nie ważne czy rządzi PO czy PIS czy Miś Kolargol z Kasztaniakami. Cały czas grozi nam zawalenie państwa i inwazja kosmitów ze Wschodu lub Zachodu.

Można zwariować.

„Jak żyć?” kiedy co chwilę grozi nam koniec świata?

Najlepsze jest to, że za tydzień temat ucichnie bo będzie nowa i straszniejsza apokalipsa na horyzoncie. O starej nikt nie będzie pamiętać. Jeśli denerwowałeś się, bo Kaczor czy Donald powiedzieli to czy tamto, kłóciłeś ze znajomymi, lub zamieściłeś choćby jeden post na Facebooku na ten temat, to zmarnowałeś swój czas. To co było tydzień temu nikogo już dzisiaj nie obchodzi.

Afera goni aferę, wszyscy się kłócą, gorączkują, lewa strona przeklina prawą, a prawa lewą. Ja tego nie oglądam. Nein, danke.

Twoje zdanie się nie liczy

Wierzysz w to, że „każdy głos się liczy”? Jeśli tak to Cię zmartwię, bo Twój głos się nie liczy. W dobie mediów i internetu wystarczy jeden przeciek lub artykuł, żeby „zmienić zdanie” milionów. Każdy pamięta dziadka Wehrmachtu Tuska. Twój głos nie ma znaczenia.

Nie masz wpływu na politykę. Tym bardziej rozmawianie o tym i próba przekonywania innych jest stratą czasu i nerwów. Co innego, jeśli jesteś politykiem lub działaczem i masz z tego hajsy. Wtedy im większej ilości ludzi zrobisz wodę z mózg, tym lepiej dla Ciebie.

W mediach króluje przekaz negatywny bo to wciąga. „Tamci zrobili to i teraz tamci się gniewają” albo „teraz wszystko się zawali i umrzemy”. Możesz w tym uczestniczyć, oglądać telewizję i czytać w internecie. Efekt jest taki, że nic to nie zmieni, a Ty stracisz czas i nerwy. Chyba, że nie masz nic lepszego do roboty w życiu niż oglądanie kłócących się polityków. Jeśli tak to ok, fajnie się masz.

Obstawiam, że wiesz o tym, że media co najmniej przekręcają przekaz. A jednak nadal oglądasz Wiadomości, Fakty czy co tam jeszcze jest. Oglądasz to i się wkurwiasz. Denerwujesz się rozmawiając o tym na następny dzień. Denerwujesz się kiedy Twój wujek w trakcie imprezy rodzinnej zaczyna Ci tłumaczyć o co chodzi w tej polityce. Jego doświadczenie ogranicza się do przetwarzania papki lecącej z telewizora, ale on wie lepiej. Każdy z nas zna takich „wujków”.

Dieta informacyjna

Dlatego przeszedłem na dietę informacyjną. Mam święty spokój. Żaden polityk mnie nie denerwuje, bo nie oglądam jego gotującej się twarzy w telewizji. Znajomych którzy komentują polityczne tematy na Facebooku nie obserwuję.

Ograniczyłem dopływ informacji o polityce na tyle ile mogłem. Jeśli ktoś zaczyna mi coś mówić o polityce i nie przestanie po minucie przerywam mu i mówię, że nie chcę o tym rozmawiać.

Dzięki odcięciu się od telewizji i informacji nie denerwuję się patrząc na katastrofy i ludzkie tragedie. I tak tym ludziom nie pomogę bo zawsze gdzieś będzie bieda, głód, trzęsienie ziemi lub wojna. Pomagać można na tysiące różnych sposobów, chociażby przez Szlachetną Paczkę lub Akademię Przyszłości.

Pomyśl ile byś zyskał gdybyś zamiast oglądać po kilka godzin dziennie telewizję robił cokolwiek innego. Czytał książki, wyspał się lub układał domki z kart. O ile byłbyś mądrzejszy i mniej zestresowany?

Dobra dobra, ale jaki to ma związek z zarabianiem i finansami?

Nie oglądam telewizji więc nie oglądam miliarda reklam. Nie kusi mnie, żeby coś kupić lub pojechać do sklepu bo „jest promocja!”. Zazwyczaj o tym nie wiem i mam się dobrze.

Dzięki odcięciu się od informacji nie widzę, co robią ludzie z pierwszych stron gazet. Nie widzę, jak gwiazdy budują piękne domy, kupują drogie samochody i ubrania. Nie ciągnie mnie do takiego lajfstajlu. Nie jestem na tyle głupi żeby wierzyć, że jeśli mi źle i kupię drogi samochód, to będzie mi nagle lepiej.

Dzięki diecie informacyjnej nie widzę, co robią moi znajomi na Facebooku. Nie kusi mnie, żeby żyć i mieć to co inni. A to oznacza, że nie wydaję tyle co oni. Ludzie i tak mają w dupie to co robisz i co masz. Wielokrotne już to podkreślałem na tym blogu. Nawet jeśli dostałeś 500 lajków za zdjęcie z tygrysem to naprawdę sądzisz, że po tygodniu Twoi facebookowi znajomi będą pamiętać gdzie byłeś? Nie będą, bo nikogo nie obchodzi co robisz.

Jeśli odetniesz się choćby na miesiąc od informacji będziesz spokojniejszy, mieć więcej wolnego czasu i pieniędzy. Zaczniesz częściej samodzielnie myśleć bo nie będziesz bombardowany jednostronnym przekazem. Dzisiejsze informacje i tak jutro nie będą miały znaczenia.

Dzięki odcięciu się od informacji łatwiej będzie Ci opuścić wyścig szczurów. Oglądanie reklam i tego co mają inni wmawia Ci, że też tego „potrzebujesz”. A to nakręca inflację kosztów życia.

Nie ma lepszego sposobu na przestanie oglądania telewizji jak wyrzucenie/sprzedanie telewizora, ale dla tych którzy nie są na to jeszcze gotowi polecam ten artykuł.

Nie zależy ci na Polsce!

Ktoś może powiedzieć, że skoro nie interesuję się tym, co się aktualnie dzieje, to nie zależy mi na Polsce. W 2018 roku planuję wrócić z emigracji do kraju więc zależy mi. I to nawet bardzo.

Weźmy na przykład niedawną zawieruchę jaka miała miejsce w Polsce o Trybunał Konstytucyjny. Nie przysłużę się krajowi w żaden pozytywny sposób atakując lub broniąc Trybunału Konstytucyjnego. Jak pisałem wcześniej, moje zdanie nie ma znaczenia. Atakując/broniąc danej racji czy choćby klikając lajki ludziom mówiących o „walce” w danej sprawie podkręcałbym tylko atmosferę podziału między Polakami. To nie jest w moim interesie, ani w interesie Polski. To jest w interesie polityków bo to oni na tym najwięcej zyskują.

Dbać o własny kraj wolę w inny sposób. Wolę rozwijać się samodzielnie, starając się więcej zarabiać i uczyć się na własną rękę. Budując własny majątek przy okazji zyska na tym moja rodzina i osoby ze mną związane. Na tym z kolei zyskają ich rodziny itd. To system naczyń połączonych. Nie bez powodu mówi się, że o sile narodu stanowi silna klasa średnia.

Śledzenie informacji to strata czasu

Jeśli nie jesteś przekonany do końca to zrób sobie prosty eksperyment myślowy. Przypomnij sobie dziesięć najważniejszych newsów z 2015 roku. Ile jesteś w stanie wymienić? Co kilka dni dzieje się coś przełomowego więc na pewno nie masz z tym problemu.

Ja nie przypomniałem sobie ani jednego. Serio. Pamiętam bardzo dobrze co się wydarzyło w moim życiu w 2015 roku ale nie mam pojęcia co się działo w polityce.

Obstawiam, że też masz z tym problem. A nie powinieneś, bo skoro co tydzień dzieje się coś tak ważnego, to powinieneś być w stanie wymienić co najmniej pięćdziesiąt takich wydarzeń w roku. Nadal uważasz, że śledzenie bieżących wydarzeń ma sens? Nie szkoda Ci na to czasu?

Odwróć głowę, popatrz przez okno i pomyśl o tym przez chwilę.

 


Nowe posty pojawiają się w poniedziałek i czwartek po 11.00. Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.