Rafał Santoro - Blog o życiu, finansach i wcześniejszej emeryturze

Dlaczego nie liczę na państwowa emeryturę

13/07/2017 by Rafał Santoro
Dlaczego nie liczę na państwowa emeryturę

Na mojej drodze do wcześniejszej emerytury nie biorę pod uwagę tego, że dostanę emeryturę od państwa. To rosyjska ruletka. Wolę samemu o to zadbać, niż zaufać politykom.

Gdybym zamierzał pracować do normalnej emerytury, czyli przez jakieś 40 lat (fuj!) to szansę na przetrwanie systemu emerytalnego oceniam jako zerowe. Zobaczmy co zdążyło się wydarzyć przez ostatnie kilkadziesiąt lat:
  • Stan wojenny w Polsce.
  • Katastrofa w Czarnobylu.
  • Upadek komunizmu (wraz z masową kradzieżą majątku państwowego).
  • Upadek Układu Warszawskiego i rozszerzenie NATO – obrócenie sojuszy wojskowych o 180 stopni.
  • Wejście Polski i bloku wschodniego do Wspólnoty Europejskiej (nie mylić z Unią Europejską, to dwie różne rzeczy).
  • Wojna w kraju graniczącym z Polską i zmiana granic – Ukraina traci Krym i Donbas.
  • Państwo kradnie miliardy własnym obywatelom, średnio 4000 zł na głowę (reforma OFE).
  • Fala migracyjna zalewa Europę (ocieplenie klimatu spowoduje dalsze wędrówki ludów).
  • Od lat siedemdziesiątych USA słabnie, a Chiny wyrastają na nowego hegemona.
  • Globalny dług rośnie z 150% (1970) do 350% (2014) w odniesieniu do światowego PKB.

Tępo zmian przyśpiesza

Świat na przestrzeni kilkudziesięciu lat zupełnie się zmienił. Trudno sobie wyobrazić, co może się wydarzyć przez następne 40 lat. W ciągu 20 lat Polska zmieni się nie do poznania, nie wiadomo tylko czy na lepsze czy gorsze. Liczenie na państwową emeryturę jest grą w totolotka.
Państwowa emerytura to rzut monetą – wypadnie orzeł, będę mieć co jeść na starość, reszka – nie będę mieć co jeść.
Załóżmy optymistyczny scenariusz, że do czasu twojego przejścia na emeryturę system się nie rozleciał. Dostajesz pierwszą emeryturę, powiedzmy 2000 zł. Do tego czasu jednak dzięki inflacji chleb kosztuje 30 zł, butelka wódki 100 zł, a opłaty za prąd, gaz i internet 800 zł. I co teraz? Trochę za późno na dorabianie. Już dziś emerytom nie jest lekko.
Z góry powinieneś przyjąć najgorsze i zadbać o swoją emeryturę. Chyba że wolisz, żeby to politycy i inflacja zrobili to za ciebie.
Mój dobrobyt i szczęście nie może zależeć od kogoś i jego widzimisię. W moim słowniku słowo „emerytura” oznacza tylko to, co sam sobie zapewnię. Nie chcę, żeby mój dobrobyt zależał od osiołów z ulicy Wiejskiej.
Kradzież miliardów z emerytalnych oszczędności Polaków poszedł politykom gładko jak po maśle. Dlaczego więc coś takiego nie miałoby się powtórzyć, skoro za pierwszym razem obeszło się bez echa? Zwykłymi pracownikami-szczurami (tobą i mną) żaden polityk nie będzie się przejmować.

Wcześniejsza emerytura

Zamierzam przejść na wcześniejszą emeryturę w wieku 35 lat i utrzymywać się z dochodu pasywnego. Liczę, że nawet po rzuceniu etatu będę w stanie odkładać trochę pieniędzy więc mój majątek – i dochód pasywny – będzie rósł. Dzięki temu z roku na rok będę zarabiać coraz więcej, pomimo tego, że nie będę już pracować. Żeby być bogatym, wystarczy oszczędzać. Nie potrzeba żadnych magicznych trików ani własnego biznesu.
Jeśli nadal cię nie przekonałem to zrób eksperyment myślowy. Popatrz na to kto rządzi naszym krajem, wybierz jednego liczącego się polityka. Tego o którym jak rodzinnej imprezie po kilku głębszych to się gotujesz z nienawiści. Jeśli jesteś za PO pomyśl o Kaczyńskim, jeśli jesteś za PIS to pomyśl o Tusku.
Wyobraź sobie dokładnie jego twarz. Spotykacie się, patrzy na ciebie, uśmiecha i mówi „za 40 lat dostaniesz godziwą emeryturę”…

Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.