by Rafał Santoro - Blog który buduje nowe podejście do pieniędzy

Dlaczego niektórzy mają kiepskie życie?

23/05/2017 by Rafał Santoro
Dlaczego niektórzy mają kiepskie życie?

Zawsze zastanawiałem się, dlaczego niektórzy ludzie są tak nieogarnięci. Cały czas coś jest źle, cały czas coś się u nich wali, a szef to debil. Często są to ludzie inteligentni, błyskotliwi i pełni dobry pomysłów.

Jednak cały czas świat jest przeciwko nim oczywiście.

Miałem w liceum przyjaciela. Ilości piw które wypiliśmy razem przed punkowymi koncertami nie da się zliczyć. Ja z matmy byłem średni, on wymiatał. Oboje poszliśmy na studia, skończył dużo szybciej niż ja. Odnalazł pasję w gotowaniu. Uczył się w najlepszych restauracjach we Wrocławiu. Tam gdzie ceny za stejki z wołowiny z Kobe zaczynały się od 400 zł.

Zawsze kiedy zostawał szefem kuchni w nowej restauracji podnosił ją z kolan. Kilka miesięcy jego gotowania i ruch rósł o 200-300%. Coś jednak było nie tak. Zawsze narzekał na właściciela. Na początku myślałem, że ok, zdarza się. Zmieniał miejsce, ta sama historia. I tak przez lata. Wszystko wina właściciela. Pomimo, że pracował po 12 godzin przez 28 dni w miesiącu, zawsze miał krucho z kasą.

Z innej beczki. Na pewno każdy zna takie pary, które ciągle ze sobą zrywają i się godzą. Po czternaście razy w roku. Cały czas się o coś kłócą, cały czas lecą wióry i iskry. Nigdy tego nie rozumiałem, jak się nie podoba, to wypad, logiczne, co nie? A właśnie, że nie.

Są dwa typy ludzi

Pierwsza grupa do której i ja się zaliczam to ludzie dla których definicja szczęścia to stan, kiedy wszystko jest dobrze. Ludzie nielubiący dramatów w swoim życiu.

Druga grupa to ludzie którzy, żeby czuć się szczęśliwymi najpierw muszą być nieszczęśliwi lub na odwrót. Dla nich szczęście to nie stabilny stan szczęścia. Im potrzebna jest ciągła zmiana. Im więcej dramatów, im więcej przejść z miłości do nienawiści lub na odwrót, tym lepiej.

Na przykład ludzie w związku lubiący dramaty będą czuć się źle, jeśli wszystko jest w porządku. Podświadomie będą prowokować, aby tylko zmienić tą stabilną sytuację. Jeśli w pracy będzie się wszystko spokojnie toczyć, będą prowokować właściciela i współpracowników, byleby coś się zmieniło, choćby na gorsze.

buntownicy

Takim buntownikom ciężko jest ustabilizować sobie życie. A to właśnie stabilizacja sprzyja budowaniu majątku które jest niezbędne przy myśleniu o wcześniejszej emeryturze. Ciągłe szukanie zmiany nie sprzyja chłodnym kalkulacjom i planowaniu na kilka lat do przodu. Nie zazdroszczę.

Często w pracy spotykam takich buntowników-idealistów. Chcieliby cały czas coś zmieniać i ulepszać. Walczą z systemem, kierownikami, obracają przeciwko sobie cały świat. Koniec końców to sobie najbardziej szkodzą.

Ja stoję po kompletnie przeciwnej stronie spektrum. Takie zachowania i problemy są dla mnie abstrakcją.

czy oni są nienormalni?

Często rozmawiając z takimi osobami starałem się logicznie tłumaczyć, co najlepiej robić, bo to wydawało się oczywiste. Głupi ja, nigdy to nie pomagało bo tacy ludzie podejmują decyzje używając emocji, a nie logiki. Zawsze mnie to irytowało. Jednak od kiedy sobie z tego zdałem sprawę, że część ludzi po prostu lubi problemy i ich potrzebuje, odpuściłem sobie.

Jeśli kumpel marudzi na szefa, na bezsensowne działania firmy pogadam z nim chwilę jednak szybko wracam do własnej rzeczywistości. Lubi pod sobą kopać dołki? Proszę bardzo, jego dołki, jego sprawa. Z czasem w każdej dziedzinie życia dołki się nawarstwiają. W przypadku mojego przyjaciela z liceum to się kończy pracą której się nienawidzi, długami i życiem z toksyczną kobietą.

Kiedyś, kiedy byłem jeszcze pantoflem, moja była uwielbiała mnie katować kłótniami i długimi „wyjaśniającymi różnice” rozmowami. Trochę to trwało, ale w końcu się zorientowałem, że ja do tych ludzi nie należę i lepiej, żeby „wyjaśniała” się z kim innym.

Tak po prostu ludzie mają. Tego się nie naprawi. Kiedyś kiedy byłem młody niestety szukałem problemów tam, gdzie nie powinienem. Wyrywałem znaki drogowe po pijaku i uprawiałem hazard na Forexie. Na szczęście w trakcie przepoczwarzania się z nastolatka w mężczyznę mi przeszło i nagle się okazało, że każdy rok mojego życia jest lepszy od poprzedniego.

To, że twojej kobiecie lub facetowi wiecznie coś nie pasuje, wcale nie musi oznaczać, że coś robisz źle. Wręcz przeciwnie, problemem może być to, że jest dobrze i nic się nie zmienia.

 


Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.