by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Dlaczego niektórzy mają kiepskie życie?

23/05/2017 by Rafał Santoro
Dlaczego niektórzy mają kiepskie życie?

Zawsze zastanawiałem się, dlaczego niektórzy ludzie są tak nieogarnięci. Cały czas coś jest źle, cały czas coś się u nich wali, a szef to debil. Często są to ludzie inteligentni, błyskotliwi i pełni dobry pomysłów.

Jednak cały czas świat jest przeciwko nim oczywiście.

Mam znajomego, który co chwilę zmienia pracę, bo w każdej poprzedniej coś było nie tak. Ma niezwykły talent do tego co robi, ale nigdy nie może poukładać sobie relacji z szefem i współpracownikami. Co chwile wybuchają konflikty, kłótnie o pieniądze i kończy się na szukaniu nowej pracy. I tak w kółko, po kilka razy w roku.

Na początku myślałem, że być może ma pecha, bo przecież można 2-3 razy z rzędu źle trafić, ale potem zdałem sobie sprawę, że problem leży po jego stronie.

Z innej beczki. Na pewno każdy zna takie pary, które ciągle ze sobą zrywają i się godzą. Po czternaście razy w roku. Kłócą się bez przerwy. Dlaczego?

Są dwa typy ludzi

Pierwsza grupa do której i ja się zaliczam to ludzie dla których definicja szczęścia to stan, kiedy wszystko jest dobrze. Ludzie nielubiący dramatów w swoim życiu.

Druga grupa to ludzie którzy, żeby czuć się szczęśliwymi najpierw muszą być nieszczęśliwi lub na odwrót. Źle się czują, kiedy przez dłuższy czas nic się nie zmienia, nawet jeśli wszystko jest dobrze. Im więcej dramatów, im więcej przejść z miłości do nienawiści lub na odwrót, tym lepiej.

Podświadomie będą prowokować, aby tylko zmienić tą stabilną sytuację. Jeśli w pracy będzie się wszystko spokojnie toczyć, będą prowokować szefa, partnera i współpracowników, byleby coś się zmieniło, choćby na gorsze.

Buntownicy

Takim buntownikom ciężko jest ustabilizować sobie życie. A to właśnie stabilizacja sprzyja budowaniu majątku które jest niezbędne przy myśleniu o wcześniejszej emeryturze. Ciągłe szukanie zmiany nie sprzyja chłodnym kalkulacjom i planowaniu na kilka lat do przodu. Nie zazdroszczę.

Często w pracy spotykam takich buntowników-idealistów. Chcieliby cały czas coś zmieniać i ulepszać. Walczą z systemem, kierownikami, obracają przeciwko sobie cały świat. Koniec końców to sobie najbardziej szkodzą.

Ja stoję po kompletnie przeciwnej stronie spektrum. Takie zachowania i problemy są dla mnie abstrakcją.

Czy oni są nienormalni?

Często rozmawiając z takimi osobami starałem się logicznie tłumaczyć, co najlepiej robić, bo to wydawało się oczywiste. Głupi ja, nigdy to nie pomagało bo tacy ludzie podejmują decyzje używając emocji, a nie logiki. Zawsze mnie to irytowało. Jednak od kiedy sobie z tego zdałem sprawę, że część ludzi po prostu lubi problemy i ich potrzebuje, odpuściłem sobie.

Jeśli kumpel marudzi na szefa, na bezsensowne działania firmy pogadam z nim chwilę jednak szybko wracam do własnej rzeczywistości. Lubi pod sobą kopać dołki? Proszę bardzo, jego dołki, jego sprawa. Z czasem w każdej dziedzinie życia dołki się nawarstwiają.

Kiedyś, kiedy byłem jeszcze pantoflem, moja była uwielbiała mnie katować kłótniami i długimi „wyjaśniającymi różnice” rozmowami. Trochę to trwało, ale w końcu się zorientowałem, że ja do tych ludzi nie należę i lepiej, żeby „wyjaśniała” się z kim innym.

Tak po prostu ludzie mają. Tego się nie naprawi. Kiedyś kiedy byłem młody niestety szukałem problemów tam, gdzie nie powinienem. Wyrywałem znaki drogowe po pijaku i uprawiałem hazard na Forexie. Na szczęście w trakcie przepoczwarzania się z nastolatka w mężczyznę mi przeszło. Nagle się okazało, że każdy rok mojego życia jest lepszy od poprzedniego.

To, że Twojej kobiecie lub facetowi wiecznie coś nie pasuje, wcale nie musi oznaczać, że coś robisz źle. Wręcz przeciwnie, problemem może być to, że jest dobrze i nic się nie zmienia.

 


Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.