by Rafał Santoro - Blog który buduje nowe podejście do pieniędzy

Dywersyfikacja dochodów – jak przetrwać każdy kryzys

09/10/2017 by Rafał Santoro
Dywersyfikacja dochodów – jak przetrwać każdy kryzys

Dużo mówi się o dywersyfikacji inwestycji. Akcje, złoto, srebro, REITy, cuda wianki. Za to dywersyfikacja dochodów jest już pomijana, o tym się nie wspomina.

Trudno mi odnaleźć w pamięci polski artykuł, wpis na blogu lub podcast który by mówił wprost o dywersyfikacji przychodów. Podepnijcie linki w komentarzach jeśli mi coś umknęło. W anglojęzycznej blogosferze, a szczególnie w USA, dywersyfikacja dochodów jest wałkowana na okrągło.

Większość ludzi ma tylko jedno źródło dochodów – etat

Każdy wozi koło zapasowe w samochodzie, a prawie nikt nie dywersyfikuje dochodów. Jeśli nie ma się koła zapasowego w samochodzie to czeka nas co najwyżej długi spacer. A jeśli utraci się jedyne źródło dochodu to kto zapłaci za rachunki i jedzenie?

Moim głównym źródłem dochodów jest praca na etacie. Na dłuższą metę to mi się nie podoba bo sporą władzę nad moim losem ma pracodawca. Muszę robić, to co mi każe. Może mną pomiatać z uśmiechem na twarzy, może mnie zwolnić. Co najgorsze, może być idiotą, a sam myśleć, że nie jest.

W każdej chwili mogę się zwolnić i poszukać nowej pracy. Nie wiem jak Wy, ale każda z kilku zmian pracy wiązała się z zamieszaniem w moim życiu przez ok. 3 miesiące. Wypowiedzenie, czasem przeprowadzka, wdrożenie się w nowej firmie. Zawsze rozbijało to moją rutynę treningową, spotkania ze znajomymi i wyjazdy. Zawsze towarzyszy temu stres którego tak nie lubię.

Sam etat nie wystarczy

Sam etat nie daje mi poczucia bezpieczeństwa więc wraz z dążeniem do wcześniejszej emerytury rozpocząłem dywersyfikowanie dochodów. To dwa cele są ze sobą zbieżne.

Dodatkowe kilkaset złotych mam z wynajmu mieszkania. Mam więc około 150% źródła dochodu. Jeden to etat, który jest w stanie całkowicie pokryć moje koszty. Pozostałe 50% to wynajem, który w razie czego pokryje połowę moich podstawowych kosztów utrzymania. Dążąc do wcześniejszej emerytury jednocześnie buduję drugie źródło dochodów. Potem zabiorę się za trzecie i być może czwarte.

Dywersyfikacja dochodów to bezpieczeństwo

Docelowo chciałbym mieć 3-4 niezależne źródła dochodów. Na przykład:

  • nieruchomości – kilkaset tysięcy złotych
  • ETFy – kilkaset tysięcy złotych dające 8-10% zwrotu rocznie
  • mały biznes oparty na hobby generujący ~1000 zł miesięcznie (tego jeszcze nie wymyśliłem)
  • czwarte źródło, którego też jeszcze nie wymyśliłem

Im bardziej różne od siebie są źródła, tym lepiej. Szansa, że wysypią się na raz jest wtedy mniejsza.

W takiej sytuacji jeśli jeden strumień wyschnie, ciężar moich wydatków przejmą pozostałe.

Jeśli nadejdzie kryzys w nieruchomościach i stracę 50% z wynajmu, nie ma problemu. Kryzys na giełdzie? Za 5-10 lat indeksy zaczną bić nowe rekordy. Mój mały biznes nie wypali? Nic nie szkodzi, mam czas rozwinąć kolejny.

Co by się nie działo rachunki opłacę z pozostałych źródeł. Dywersyfikując jestem kryty w razie kryzysu. Będę w lepszej sytuacji niż 99% ludzi. A w okresie kiedy nie ma kryzysu i wszystkie źródła przynoszą dochód oszczędzam/powiększam majątek.

Dywersyfikacja dochodów to możliwości

Jeśli masz kilka źródeł dochodów, to w każdej chwili możesz pokazać szefowi środkowy palec. Wyobraź sobie, że szef Cię znowu wyprowadza z równowagi. Ale Ty masz zabezpieczone finanse i mówisz do niego „Fak ju! Idę do domu!”. Ahhh, coś pięknego.

W każdej chwili możesz wszystko rzucić i wyjechać.

W każdej chwili możesz podjąć ryzyko i spróbować zrealizować coś, czego inaczej nie odważyłbyś się spróbować. Myślę, że każdy etatowiec goniący w wyścigu szczurów, odmawia sobie wielu rzeczy:

  • „dziś nie mogę pić bo jutro idę do pracy”
  • „nie pojadę na Open’era/Woodstock/Ryśka Rynkowskiego, bo nie dostanę urlopu”
  • „nie pojadę na wycieczkę dookoła świata, bo mam pracę”
  • „nie mam czasu na X, bo muszę chodzić do pracy”

To dotyczy każdego.

Poczucie kontroli nad własnym losem

W swoim życiu spotkałem wiele osób, którym było obojętne co się z nimi dzieje. Było im obojętne co robią, czy ktoś im coś każe itp.

Zazdroszczę im bo ja niestety, jestem po zupełnie drugiej stronie płotu.

Nie lubię być od kogoś zależny. Nie lubię, kiedy ktoś mi coś każe. Jeśli stoję po imprezie w kolejce przed kebabem i muszę wziąć kebaba z wołowiną zamiast kurczakiem, to jestem zły pomimo tego, że i tak się najem.

Ten skomplikowany kebabowy przykład odnosi się do wszystkiego, a szczególnie do etatu. Czterdzieści godzin tygodniowo spędzone na robieniu tego co każe firma.

Zdywersyfikowane przychody i wcześniejsza emerytura dają możliwość kontrolowania własnego życia. Świat się szybko zmienia, nie ma co ryzykować.


Nowe posty pojawiają się w poniedziałki i czwartki po 11.00. Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.



  • Gostek

    Cześć Rafał,
    Czekałem na kolejny artykuł i się nie zawiodłem 🙂
    Masz rację, o dywersyfikacji dochodów mało się pisze, raczej ludzie kombinują, żeby coś odłożyć np. na czarną godzinę jak mnie zwolnią, jak wpadnie jakiś nieprzewidziany wydatek itp.
    Też jestem etatowcem, ale już od wiosny będę miał dodatkowy przychód z wynajmu mieszkania.
    Teraz ciułam na kolejne, żeby kiedyś zostać rentierem i nie tyrać do min. 65 r.ż.

    Mama do Ciebie pytanie – co sądzisz o inwestowaniu w Mzuri CFI Grupowe Inwestowanie w Nieruchomości?

    • Hej, gratuluję pierwszego mieszkania na wynajem 🙂 Z takim nastawieniem na bank nie będziesz musiał pracować do 65 r. ż.

      Nie piłem wódki ani ze Sławkiem Muturi ani z nikim kto by w ten sposób inwestował więc ciężko mi powiedzieć. Wychodzę z założenia, że im mniej pośredników tym lepiej. A jeśli działa się na małą skalę i ma się czas to lepiej zrobić wszystko samemu, choćby dla zdobycia doświadczenia.

      Nie zmienia to faktu, że Sławek wygląda na solidną osobę, sam czytam i komentuję jego bloga fridomia.pl. Najlepiej poszukać kogoś, kto w ten sposób inwestuje i zapytać o wrażenia. Plus to z pewnością niska kwota wejścia.

      • Gostek

        Dzięki za odpowiedź. Zastanawiałem się nad CFI Mzuri ze względu niższą kwotę wejścia niż uzbieranie na kolejne mieszkanie.
        Co do pośredników w zarządzaniu swoim majątkiem też jestem zdania, że im mniej pijawek tym lepiej, bo przecież za darmo tego robią. Jak się ma 2-4 mieszkania pod wynajem w mieście, w którym się mieszka to myślę, że spokojnie można to ogarnąć.

        • Nie wiem gdzie mieszkasz ale zawsze można się zastanowić nad kupnem mieszkania w tańszym mieście jeśli jest niedaleko. Zawsze jakieś rozwiązanie, a kwota wejścia może się znacznie obniżyć 🙂

          Przy wynajmie długoterminowym 2-4 mieszkania bez problemu do ogarnięcia. Moją kawalerkę od 18 miesięcy wynajmuje ta sama osoba, poświęcam jedynie 10 minut miesięcznie na opłacenie rachunków. Oczywiście „uruchomienie” mieszkania do wynajmu to trochę więcej roboty.

  • Piotr

    Mały biznes/czwarte źródło w sumie już realizujesz. Wymyśl jak monetyzować bloga, 12k rocznie niebawem na pewno będzie w stanie spokojnie wyrobić. Powodzenia!

    • Dzięki! 🙂 Monetyzacja pewnie będzie możliwa, ale to nie było głównym powodem założenia bloga. Traktuję to jako potencjalny bonus. Bardziej zależy mi na zgromadzeniu wokół siebie choćby 10-100 osób z podobnym mindsetem. Wspólny potencjał takiej grupy będzie nie do przeliczenia na pieniądze 🙂