by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Finanse w związku: dlaczego lepiej osobno?

10/11/2019 by Rafał Santoro
Finanse w związku: dlaczego lepiej osobno?

O tym dlaczego lepiej rozdzielić finanse w związku. Wiem, że tym wpisem nadepnę Wam na odcisk, ale trudno. Warto ufać, ale warto też się zabezpieczać.

Współdzielenie finansów ma to do siebie, że jest jak jazda samochodem bez koła zapasowego. Dopóki nie złapiesz gumy wszystko działa i jest miło.

Większość ludzi chce wierzyć w romantyczne mity. Że druga strona zawsze będzie miała nasze dobro na uwadze. Że skoro mówi, że kocha to będzie kochać zawsze itd.

Niestety człowiek jest ułomny, ludzie najpierw się kochają, potem rozwodzą – nawet w 30-50% przypadków jeśli mieszkają w dużym mieście i nie mają dzieci. Kłótnie o finanse dręczą większość par i są jedną z głównych przyczyn rozwodów.

Warto ufać, ale oddzielić finanse w związku nie zaszkodzi, dla dobra obu stron. Zupełnie inaczej wygląda związek dwóch osób, które chcą ze sobą być, a nie są zmuszone ze sobą być.

Zastanawia mnie, dlaczego znajomi nie podpisują intercyzy, łączą swoje konta bankowe i nawet nie wezmą pod uwagę, że coś może nie wypalić. Rozumiem, że nie zawsze się da, ale nie trzeba być geniuszem aby pojąć, że mając 30-50% szans na rozwód, to warto przygotować się zawczasu, szczególnie jeśli względy finansowe są jedną z najczęstszych przyczyn rozwodów.

Osobne finanse w związku powinny być traktowane jako sposób na zabezpieczenie, a nie jako oznaka braku zaufania. Szczególnie kiedy jedna ze stron nie radzi sobie z finansami i nie potrafi oszczędzać.

Wpływ kultury

Wiem, że to się kłóci z modelem kulturowym który nas ukształtował. To nie brzmi romantycznie. Argument „intercyza/osobne konto to brak zaufania!” słyszę bardzo często i to z taką intonacją, jakby nadawca próbował wzbudzić we mnie poczucie wstydu samym wypowiedzeniem słowa na literę „i”. Dopiero dane mi jest spotkać osobę która żałuje, że podpisała intercyzę.

Osobiście bardziej bym ufał osobie, która nie ulega romantycznym fantazjom powtarzanym do znudzenia w filmach i serialach, a w kwestiach tak ważnych jak finanse w związku, myśli chłodno. Tym bardziej jeśli para wiąże się na całe życie. Nie bez powodu romantyczne filmy nie pokazują, co jest po zakończeniu.

Kiedyś a dziś

Obstawiam, że skomentujecie ten wpis w stylu „Od 2/5/10 lat mamy wspólne finanse i to działa. Przesadzasz itd.”, ale nie ma w 100% bezpiecznych inwestycji, a związek to też inwestycja: czasu, energii i emocji.

Jeśli u Ciebie wszystko działa, to bardzo się cieszę. Jednak ten artykuł to moje trzy grosze, bo dobrze pamiętam jak sprawa wyglądała u mnie w domu, kiedy moi rodzice wychowywali trójkę dzieci w nieciekawych latach 1985-2010.

Dzisiaj jest o niebo lepiej – są chodniki (ja do szkoły chodziłem po błocie), place zabaw, zajęcia dodatkowe, 500+ i nie ma stóp procentowych na poziomie 20-30%. Mój tata musiał wziąć kredyt na mieszkanie w czasach transformacji i starsi czytelnicy mają pojęcie, co to oznaczało. Nieciekawy wpływ na atmosferę mają napięte finanse, kiedy małżonkowie nie mogą się dogadać co do planowania budżetu. A jeśli na dodatek nie zarabia się sporo i w domowym budżecie jest dziura, to jest już masakra.

Finanse osobiste to nie jest sfera życia, którą puszcza się w samopas. Chyba, że ktoś ma mocne nerwy i nie lubi spać w nocy.

Trzeba o siebie dbać, inaczej to obróci się przeciwko nam. Rozdzielone finanse w związku to o jeden punkt zapalny mniej. Łatwiej jest w razie potrzeby częściowo połączyć, niż po fakcie rozdzielać.


PS: Mam nadzieję, że nie pogniewaliście się za te moje mało romantyczne herezje, bo naprawdę, piszę o tym w dobrej wierze. Jeśli macie większe doświadczenie (np. rozwód lub 10-20 lat małżeństwa za sobą) to uzupełnijcie artykuł swoim komentarzem. Inni pewnie też chętnie przeczytają.