by Rafał Santoro - Blog który buduje nowe podejście do pieniędzy

Finansowy Frajer – kto to taki?

17/07/2017 by Rafał Santoro
Finansowy Frajer – kto to taki?

Są ludzie, którzy mają skłonność do wydawania wszystkiego co mają. Na dodatek robią to z przyjemnością. W slangu bloga Wyścigu Szczurów będę ich nazywać Finansowymi Frajerami.

Pamiętaj, że wszystko co przeczytasz poniżej odnosi się tylko do osób które narzekają na to, że mało zarabiają i nie mają z czego oszczędzać. Albo, że za dużo muszą pracować, a mimo to kupują drogie/zbędne rzeczy po to, żeby „podnieść” swój status, zaimponować znajomym/rodzicom/dziewczynie/chłopakowi/obcym.

Nie dotyczy to osób, które zaspokajają swoją potrzebę, a nie potrzebę zaimponowania innym (których tak naprawdę nie obchodzi, co robisz). Ten hejt poniżej ich nie dotyczy.

Wracając do tematu, po jakich objawach można rozpoznać finansowego frajera.

Samochód

Finansowy frajer prawie zawsze ma samochód.

To rzucało mi się w oczy już za czasów mojej młodości. Każdy kumpel który zaczął zarabiać kupował samochód. Główny cel: wozić się z ziomami po osiedlu i palić szlugi. Kupowali gruchoty za kilka tysięcy. Po roku od zakupu wkładali w remont drugie tyle żeby się nie rozpadł przy zmianie biegu z dwa na trzy.

Jeden kupił starego Mercedesa (ze spalaniem 20l/100km) za 10 tys. zł. Cieszył się, że udało mu się przy zakupie zbić cenę o 3000 zł. Dwa miesiące później zostawił 3000 zł w warsztacie po remoncie silnika.

Bardzo dziwną rzecz powiedział ostatnio jeden z moich kolegów z UK. Kupił jakieś drogie BMW, nie wiem dokładnie jaki model bo ledwo odróżniam Fiata 125 od 126p. Kupił, bo stwierdził, że samochód daje mu wolność. Po uwzględnieniu wszystkich kosztów (paliwo, ubezpieczenie 150-200 funtów miesięcznie, spadek wartości) samochód kosztuje go co najmniej 500-600 funtów miesięcznie. Tego, że przez to musi chodzić do pracy nie widzi. Ma też tatuaże i jest przypakowany więc dzięki BMW jest kimś.

Swoją drogą rok temu miał dwa razy tańszego w utrzymaniu Chevroleta który był zupełnie sprawny ale go sprzedał (ze stratą) i kupił BMW. Widocznie wraz z samochodem dostał w pakiecie +50% do wolności. Wspominałem już o nim, to ten Węgier który się z każdym kłóci. Podręcznikowy przykład finansowego frajera, kupuje samochód żeby podnieść swój status.

Duże mieszkanie i drogie wyposażenie

Mieszkanie z kredytem na 30 lat i 60-80 tys. zł na wyposażenie to szczyt marzeń każdej młodej pary – Polish Dream.

Nie mówię, że kredyt jest zły. Ale jeśli ktoś nie byłby w stanie spłacać 2-3x wyższych rat to nie powinien brać kredytu bo go na to nie stać.

Tak samo osoby, które nie wiedzą, czym są stopy procentowe. Zapytałem koleżankę która wzięła kredyt na 270 tys. co zrobi, jeśli stopy wzrosną o 5%? Odpowiedziała, że kredyt załatwia jej dobry znajomy i będzie miała dobre stopy procentowe. Hmmm… Dodam, że wkład własny na mieszkanie dostała od rodziców, bo sama nigdy by tyle nie uzbierała.

Szczytem finansowego frajerstwa jest dodatkowo kupowanie miejsca parkingowego (25-30 tys.) jeśli mieszkasz w mieście, nie masz rodziny i zamiast samochodem mógłbyś dojeżdżać do pracy rowerem/autobusem/tramwajem.

Mam kolegę który do pracy jeździ tramwajem, a i tak kupił samochód. Podobno po to, żeby na weekend czasem wrócić do domu (300 km). A do domu jeździ raz na 3 miesiące. Taniej byłoby samolotem. Tak robią tylko Finansowi Frajerzy.

Egzotyczne (drogie) wakacje

Dzisiaj każdy musi mieć na fb/instagramie zdjęcie z palmami, błękitnym oceanem, zółwiem wodnym, tygrysem, Machu Picchu lub krzywą wieżą w Pizie (choć to robi się już oklepane). Im dalej (drożej) tym lepiej, tym więcej lajków, ochów i achów. Jeśli koleżanki wrzucają na portale społecznościowe sweet focie z drinkami z kokosa to ja też chcę!

Bardzo mnie to śmieszy bo nikogo nie obchodzi gdzie byłeś. Nawet jeśli ludzie dają ci lajki to dwie minuty później już o tym nie pamiętają – zdążyli przescrolować tablicę o kilometr w dół. Tak tak, ludzie mają cię w dupie.

Są ludzie którzy „składają” sobie takie wycieczki za pół darmo. Czatują na tanie loty i noclegi. Koniec końców płacą średnio za dzień w Azji tyle co za dzień nad Bałtykiem. Robią to z pasji, a nie potrzeby zaimponowania komuś. Jeśli narzekasz, że mało zarabiasz i nie da się oszczędzać, a wydajesz kilka tysięcy złotych na imponowanie innym („gdzie to ja nie byłem!”) to jesteś FF – finansowym frajerem.

Drogie restauracje

Kolejnym symptomem finansowego frajerstwa jest odwiedzanie drogich restauracjach. Jeśli odkładasz bez problemów 50% wypłaty to ok, rozumiem. Ale jeśli wiecznie przed wypłatą masz puste konto, a mimo to zostawiasz grube pieniądze na mieście, to zgadnij co? Jesteś FF.

Mieć najnowszy telefon/gadżety

Jeśli kupujesz najnowszy i najdroższy model telefonu bo koleżanki („o rany ale piękny!”) albo koledzy („mam teraz telefon z miliardem DPI!”) też mają – to jesteś FF.

Kupowanie Macbooka zamiast 3x tańszego laptopa z Windowsem ma sens tylko jeśli jesteś profesjonalistą i potrzebujesz dobrego narzędzia do pracy. Jeśli kupujesz Macbooka za kilkanaście tysięcy złotych do przeglądania fejsbuczka i jutuba to jesteś FF.

Drogie ciuchy

Kupuję trochę droższe ciuchy ze względu na jakość – przetrwają dłużej. Dodatkowo kupuję rzeczy ponadczasowe które nigdy nie wyjdą z mody. Nawet za 10 lat w koszulach które dziś noszę będę wyglądać lepiej niż przeciętny facet.

Jeśli kupujesz coś, co jest drogie i wiesz, że na pewno spodoba się facetom/laskom/koleżankom, a na koncie zawsze ci bliżej do zera, to cierpisz na finansowe frajerstwo.

Czy to jest uleczalne?

Niestety Polacy są finansowymi frajerami, bo oszczędzają mniej niż ludzie w biedniejszych krajach. Niskie zarobki to wymówka skoro biedniejsi potrafią zaoszczędzić więcej. Ludzie nie rozumieją, że za wszystko trzeba zapłacić własnym wysiłkiem i poświęceniem.

Obecnie żyję dużo poniżej poziomu na którym pozwalają moje zarobki. Unikam drogich zabawek bo to oznacza dodatkowe setki godzin w pracy.

Kiedy czuję potrzebę kupienia czegoś zastanawiam się, czy tego naprawdę chcę? Czy może chcę to mieć, żeby zrobić na kimś innym wrażenie? Czy chcę to mieć tylko dlatego, że ktoś inny to ma? Czy motywacja do zakupu jest wewnętrzna czy zewnętrzna?

Jeśli jest zewnętrzna to znaczy, że ulegam presji otoczenia. A nie można być szczęśliwym ulegając jej i spełniając oczekiwania innych ludzi, a nie swoich.

 


Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.