by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Jak być nieszczęśliwym?

21/05/2018 by Rafał Santoro
Jak być nieszczęśliwym?

Niezależność to modne hasło. Wielu myśli, że ma, kiedy nie ma. Ci, którzy wiedzą, że nie mają, robią wszystko, żeby nie mieć. 

Niedawno odwiedziłem na chwilę Kraków. Spotkałem się ze znajomymi. Opowiadali różne historie, o różnych ludziach. Niektóre z nich były dla mnie na tyle szokujące, że nie chciały opuścić mojej głowy.

Pamiętacie gościa od pierścionka zaręczynowego za 12 000 złotych? Jego narzeczona widząc billboard z nową Mazdą 6 skomentowała, że to ładny samochód – więc gość postanowił go kupić. Ona chce mieć dom – to gość planuje budowę domu. I tak dalej.

Pytam się koleżanki, która mi to opowiadała, co o tym myśli. Powiedziała, że fajnie, że się kochają. Zapytałem, czy by poszła do łóżka z takim gościem. Powiedziała, że nigdy w życiu. Ciekawe, czy jego przyszła żona będzie go szanowała, skoro jest na każde zawołanie?

Zachowanie tego gościa jest dla mnie szczytem głupoty. Dlaczego ludzie dobrowolnie ograniczają swoją wolność i niezależność?

Jak być nieszczęśliwym? Zostań konformistą 🙂

Każdy, mniej lub bardziej, przypisuję się do jednej z tych postaw:

Konformizm (łac. conformo – nadaję kształt) – zmiana zachowania na skutek rzeczywistego bądź wyobrażonego wpływu innych ludzi. Podporządkowanie się wartościom, poglądom, zasadom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej. [wikipedia]

Czy konformista może być szczęśliwy?

Konformista chodzi do kościoła, bo inni chodzą – nie dlatego, że naprawdę wierzy w Boga. Bierze ślub, bo w jego rodzinie wszyscy biorą. Chodzi do wyborów, bo politycy w TV mówią, że to obywatelski obowiązek. Często je w restauracjach, bo inni też to robią i wrzucają fajne zdjęcia na Insta czy Facebooka.

Konformista chce, żeby go chwalili – zrobi wszystko, kosztem swojego szczęścia, aby uniknąć krytyki. Z kumplami przy piwie, nie przyzna się, że bardziej kręci go ta brunetka przy barze niż jego żona; byłby złym mężem. Nie przyzna, że szkoda mu pieniędzy na cele charytatywne; samolub co nie pomaga innym. Homoseksualiści powinni mieć pełne prawa, bo tak mówi mój ulubiony polityk. Homoseksualiści nie powinni mieć żadnych praw, bo tak mówi mój ulubiony polityk.

Konformista sam nie myśli. Myślą za niego inni.

Konformista woli przeciskać się razem z tłumem w jednym kierunku. A podnosząc wzrok i widząc tych, co chodzą po dachach krzyczy: „Ejże ty tam, złaź! Dorośnij, przestań się wygłupiać, stań się poważny. Tu na dole jest fajnie, patrz jacy jesteśmy szczęśliwi”.

Zauważyliście jak często ludzie, którzy nie mają kompletnie pojęcia o danej dziedzinie udzielają rad? Mówią, co trzeba zrobić w polityce, nie przeczytawszy ani jednej książki znanego polityka. Mówią, jak zarabiać i oszczędzać pieniądze, mają na koncie debet.

Wielokrotnie to podkreślałem na blogu – robiąc to, czego chcą inny, nie można być szczęśliwym. Do pewnego stopnia może tak, ale nigdy nasze potrzeby i marzenia nie będą zgodne z tym, czego chcą inni.

Zauważyłem, że wielu konformistów z mojego otoczenia to osoby, które nie potrafią być same. Cały czas musza być w związku, choćby nieudanym. Jeśli mają spędzić wieczór same to pada na nich blady strach i od razu szukają towarzystwa. Kto nie potrafi znieść samotności jest skazany na innych. Ja jeśli nie spędzę 3-4 wieczorów w tygodniu sam, to jest mi źle.

Oczywiście, każdy jest choć trochę konformistą. Ale im mniej konformizmu, a więcej świadomego wyboru, tym lepiej. Altruizm i chęć zadowalania innych to mit, manipulacja i syf.

I tutaj dochodzimy do drugiej kategorii:

Nonkonformizm – postawa krytyczna wobec zasad, zachowań i norm społecznych, grupowych, przeciwstawiająca im własny system wartości. Potocznie rozumiany nonkonformizm cechuje te jednostki, które nie poddają się społecznej presji i żyją w zgodzie z własnymi przekonaniami opartymi na refleksji. [wikipedia]

Nonkonformista zastanowi się, zanim coś zrobi. Jeśli ma swoją życiową misję, to sprawdzi, czy zakup nowej Mazdy 6 jest z nią zgodny. Jeśli nie, to choćby jarał się tym samochodem jak pochodnia, nie kupi go. Wie, że samochód da mu jeden miesiąc szczęścia, a życiowa misja wiele lat.

Nonkonformista to osoba, która nie kłamie i nie owija w bawełnę. To deficytowe cechy i dlatego tak pożądane. Ile znacie osób solidnych jak skała, które jeśli coś postanowią, to to zrobią? Taka spójność jest bardzo atrakcyjna w przeciwieństwie do kogoś, kto mówi jedno, robi drugie, a na koniec twierdzi, że miał co innego na myśli?

Bycie nonkonformistą nie jest łatwe – bo trzeba myśleć. Trzeba cały czas trzymać gardę. Łatwo nie zauważyć, kiedy ktoś wrzuci niewinne zdanie napędzające wyścig szczurów.

Ludzie próbujący zadowolić ogół wprowadzają chaos do życia swojego i innych. A ludzie z życiową misją przeciwnie – wprowadzają porządek, nawet jeśli są trochę dziwni, tak jak ja.

Moja rodzinka często się ze mnie śmieje, ale równie często słyszę zdania w stylu „jak do ciebie dzwonię, to przynajmniej wiem, wszystko będzie dobrze”.

W 2007 roku przestałem oglądać telewizję. Po tak długim detoksie, kiedy zdarzy mi się u kogoś posiedzieć przed telewizorem, nie mogę uwierzyć w to, co widzę. Politycy, na których kiedyś głosowałem, pierdolą kompletnie od rzeczy. Serwisy informacyjne (szczególnie te lewackie, ale prawackie też) są nabite manipulującym i sugerującym co ma myśleć widzowi przekazem. A seriale i filmy przekazują ludziom wadliwe wzorce zachowań.

Telewizja ładuje ludziom do głów tyle dziadostwa, że przestają myśleć.

Idealne życie

Mam kolegę. Ustawił swoje życie w taki sposób: idzie do pracy, po pracy bawi się 4h z dzieckiem, jak dziecko pójdzie spać to gotuje, sprząta, czyta przez godzinę kwejka i idzie spać. Dzień w dzień to samo. Jeśli chce poczytać książkę, to wstaje godzinę wcześniej rano – to jedyna pora dnia, kiedy ma siły i czas, o ile dziecko się nie obudzi.

Aha, teraz dorzucił sobie drugie dziecko i budowę domu.

Pytam go, czy jest szczęśliwy i czy realizuje swoje życiowe cele. Mówi, że tak. Kiedyś nawet przybiegł mi się pochwalić jak usłyszał, że teściowa go pochwaliła. Kilkanaście razy widziałem jak go żona kopnęła albo przywaliła w łeb. Teściowa się cieszy, że nie jest na odwrót.

Jak myślicie, czy za 10-15 lat mój kolega będzie dalej zadowolony, czy raczej wypalony? Czy wystarcza mu czasu rano na realizację swoich zainteresowań i pasji? Przy takich obrotach?

Nie bierzcie tego co piszę za krytykę rodziny i dzieci, to tylko przykład (Dark Chocolate znowu będzie po mnie krzyczeć w komentarzach). Chodzi mi o to, jak mój kolega ułożył sobie życie – wpadka, szybki ślub, drugie dziecko, dom. Czy zostawił sobie trochę miejsca dla siebie? Czy ma w ogóle życiową misję? Czy może robi to, co wypada i co musi?

Kiedy opowiadałem mu o tym, że chcę przestać pracować za kilka lat. Patrzył na mnie z politowaniem. Jak na nagłówek w gazecie w stylu „Szokująca historia! Wytatuował sobie swastykę na czole i pojechał do Izraela!”.

Wolność finansowa

Dążenie do finansowej niezależności rozumie może z 10% ludzi. Z tego co najwyżej połowa wierzy, że to jest możliwe. Jak myślicie, z czego to wynika? Napiszcie w komentarzach, bo ja tego nie rozumiem.

Jeśli ktoś regularnie generuje nadwyżki finansowe i oszczędza, to prędzej czy później „dorobi się”. To proste i logiczne.

Choć przyznam, że dużo łatwiej się nadwyżki wydaje, więc osoby bez dyscypliny mają problem. Wszystko, co ogranicza w znaczny sposób moją wolność (czyli zwiększa wydatki) przestaje być dla mnie atrakcyjne. Od czasu do czasu zrobię COŚ głupiego, ale zawsze kalkuluję, czy pomimo to, dotrę tam gdzie chcę być. A jeśli nie, to czy to COŚ uprzyjemni moją drogę na tyle, że uzasadni jej wydłużenie.