by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Jak chronić pieniądze przed inflacją?

01/12/2019 by Rafał Santoro
Jak chronić pieniądze przed inflacją?

Świat wychodzi poprzez inflację z nadmiernego długu. Nie będzie wyraźnego krachu, ale w zamian wszyscy przypłacą to wzrostem cen w sklepach. Jak ochronić swoje pieniądze przed inflacją?

Ostatnio pisałem o ewentualnym kryzysie finansowym, dzisiaj podejdę do tematu przeciwnego: inflacyjnego wychodzenia z długów.

Kiedyś

Dawniej cykle gospodarcze wyglądały tak:

  • gospodarka się rozwija, powstają nowe biznesy, w obiegu jest coraz więcej towarów, przyśpiesza wymiana pieniądza,
  • dochodzi do przegrzania ponieważ dobra koniunktura zachęca ludzi do nieprzemyślanego inwestowania („pójdzie do góry, mogę tylko zyskać”),
  • następuje krach, ludzie nabici w balona (np. frankowicze, tulipanowicze), nierozsądni inwestorzy i mało konkurencyjne firmy bankrutują. System się „oczyszcza”, kryzys robi miejsce dla nowych, lepiej zarządzanych biznesów.
  • cykl się powtarza.

Dziś

Wielki finansowy krach nie jest wykluczony, jednak mamy do czynienia ze zmasowanym dodrukiem pieniądza (Quantitative easing ważnych banków centralnych) i innymi sposobami sztucznego podbijania dobrobytu (polityka socjalna, np. 500+). Ludzie stojący przy finansowych sterach póki co wolą inflacyjne wychodzenie z kryzysu długu.

Im wyżej podbite zostaną ceny usług i towarów, tym PKB będzie większe. Tym mniejszy dług w porównaniu do PKB:

  • 100 mld długu przy PKB państwa 100 mld to 100%
  • 100 mld długu przy PKB państwa 150 mld to 66% (przy inflacji 50% w ciągu roku, w uproszczeniu)

Jeśli wynagrodzenie obywateli rośnie wolniej niż inflacja, to są okradani przez państwo/system finansowy. Taki ukryty podatek, z którego niewiele osób sobie zdaje sprawę.

Jutro – jak się bronić?

Nie jest lekko. Nasze wypłaty rosną, ale inflacja nie daje za wygraną i obniża nasze realne wypłaty/podwyżki. Zatem w jaki sposób możemy ochronić nasze pieniądze przed inflacją?

Weź kredyt hipoteczny – jeśli ogarniasz własne finanse, a ewentualny skok stóp procentowych i raty kredytu o 50-100% nie jest Ci straszny. Kup mieszkanie na wynajem, co miesiąc ciesz się z pasywnego dochodu. Inflacji pozwól zjadać kredyt. Za 10-20 lat zaciągnięte 400 tys. zł. kredytu nie będzie warte nawet połowy tej kwoty.

Zainwestuj w akcje poprzez ETFy – wiem, że wielu guru finansowych ostrzega przed przewartościowanymi aktywami. Mimo wszystko, w długim terminie akcje dają największe zwroty, nawet jeśli kupuje się ETFy na górce. Inflacja jest już częściowo wliczana w wyceny akcji – przedsiębiorstwa uwzględniają wzrost cen przy produkcji itd. PS: Inwestowania w pojedyncze akcje nie polecam, szkoda nerwów i czasu, bo masz małe szanse (może 5-10%) na pobicie benchmarków w postaci ETFów.

Kup złoto – pod warunkiem, że masz je gdzie zakopać lub zamurować, ja niestety nie miałbym gdzie tego schować. Jeśli zależy Ci tylko na zachowaniu wartości pieniądza, kup kilka monet o wadze jednej uncji. Takie monety łatwo odsprzedać kilka procent poniżej ceny spot. Dodatkowo złoto radzi sobie tym lepiej, im gorzej na rynkach finansowych.

Ciekawy punk widzenia na gospodarkę i inflację przedstawia Krzysztof Wojczal w tym wpisie, polecam.

Inne aktywa/pasywa trwałe – wszystko to, co się nie psuje i przedstawia konkretną wartość. Hektar ziemi, jakiś kultowy zegarek, dodatkowy garaż w bloku obok, czy zestaw limitowanych kart do gry, odkupiony pierścionek zaręczynowy od kolegi za 1/3 ceny.

Ogranicz wymiar etatu – jeśli oszczędzasz np. 50% wypłaty i masz jakiś dochód pasywny. Im starszy jesteś, tym bardziej szkoda czasu na robotę. Po co marnotrawić swój czas kiedy większa część Twojej wypłaty i tak jest podgryzana przez podatki i inflację.

Ja do tej pory w 2019 roku oszczędzałem średnio 66% zarobionych pieniędzy. Mam już jedno mieszkanie na wynajem, a w grudniu być może podpiszę umowę przedwstępną na zakup kolejnego. Dlatego poprosiłem kierownika o obcięcie etatu do 4/5 (dostałem 4h mniej w piątki, dobre i to).

Do 30-stki zależało mi na zarabianiu jak najwięcej, m.in. stąd moje 3 lata imigracji zarobkowej (2015-2018). Po 30-stce zależy mi na tym, aby coraz mniej pracować. Jestem zdyscyplinowany finansowo i mogę sobie na to pozwolić. Co rok obcinać etat o pół lub jeden dzień, aż w końcu przestanę być korpo szczurem.

Na koniec jeszcze dwie luźne, ponadczasowe, ponadinflacyjne zasady:

Unikaj kupowania obciążeń – rzeczy które tracą na wartości. Samochód, jacht, drogie ubrania, drogie zabawki. To wszystko nie dość że nie zarabia, to jeszcze szybko traci na wartości. Czasami się nie da oprzeć pokusie, ale jeden kiepski zakup jest lepszy niż regularne wydawanie całej wypłaty i zaciąganie kredytów.

Żyj oszczędnie – im mniej Ci jest potrzebne do życia, tym łatwiej zaspokoić swoje wymagania – łatwiej być szczęśliwym, wbrew temu co mówią nam reklamy.

Małe potrzeby oznaczają łatwiejsze oszczędzanie i większe inwestycje. Pozytywna spirala się nakręca. Ludzie rozrzutni coraz mocniej zaciskają sobie pętlę na szyi, Ty ją coraz bardziej luzujesz, aż w końcu stać Cię na opuszczenie wyścigu szczurów. Dlatego warto obniżać poziom życia i więcej oszczędzać.

 


PS: W ciągu ostatnich 2 miesięcy pojawiło się sporo nowych czytelników – krótkie dni i nadciągająca zima sprzyja  blogerom 😛 Przypomnę, że nowe wpisy pojawiają się co 10 dni, każdego 1., 10. oraz 20. dnia miesiąca.

PS2: Jak zwykle chętnie poczytam co Wy macie do powiedzenia na temat inflacji i ochrony swojego majątku.