by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Jak przygotować się na wojnę?

30/07/2019 by Rafał Santoro
Jak przygotować się na wojnę?

Wywiad z Bośniakiem który przeżył rok w oblężonym mieście. Oby to nigdy nie powtórzyło się w Polsce.

Nie zapominajmy w jakim świecie żyjemy. Kilka lat temu, zaledwie 1000 km od naszych granic, miał miejsce upadek państwa (Ukraina), kreślenie granic od nowa i wojna okopowa (Donbas), czy najazd tysięcy imigrantów do Włoch, Szwecji czy potężnych Niemiec.

Jako smutną ciekawostkę przytaczam wywiad z Bośniakiem który przeżył rok w oblężeniu – upadek instytucji państwowych i cofnięcie relacji międzyludzkich do poziomu „Muszę cię zabić bo inaczej ty zabijesz mnie”.

Od kilku dekad żyjemy we względnie stabilnym państwie, ale przeszłości nie można zapomnieć. Pamięta to moja babcia.

Jako dziewczynka z kresów we wrześniu 1939 widziała, jak Żydzi ciągną rannego polskiego żołnierza do atakujących Rosjan – dobili go na miejscu. Potem widziała jak Niemcy rozstrzeliwują Żydów stojących na kładce którzy pod gradem kul spadają do wykopanego dołu. Ich ciała posypali wapnem. Na koniec uciekła z mamą przed Ukraińcami i rzezią wołyńską.

Nie chcę Was straszyć

Chcę tylko przypomnieć, że nie zawsze będzie tak kolorowo jak teraz. Wcześniejsza emerytura i uniezależnienie się od jednej lokalizacji geograficznej (np. dwa paszporty, cześć majątku za granicą) to nic innego, jak zdrowy rozsądek.

Jeśli masz możliwość, to czemu nie? Zawsze zaskakiwała mnie bezmyślność rodaków na Wyspach Brytyjskich kiedy reagowali zdziwieniem na pytanie, czy mają już angielski paszport. Nie rozumieli jak miałby się im przydać. Przecież to kosztuje…

No nic, kończę już wstęp. Zapraszam do lektury. Artykuł przetłumaczony z angielskiego.


Jestem z Bośni. Wiesz, pomiędzy 1992 i 1995, to było piekło. Przez rok, żyłem i przetrwałem w mieście o populacji 6000 bez wody, elektryczności, paliwa, pomocy medycznej, obrony terytorialnej, żadnej formy tradycyjnych usług czy władzy wykonawczej.

Dzisiaj, ja i moja rodzina jesteśmy dobrze przygotowani, jestem uzbrojony po zęby. Mam doświadczenie.

Nieważne co się stanie: trzęsienie ziemi, wojna, tsunami, kosmici, terroryści, zapaść ekonomiczna, powstanie. Ważne jest to że coś się wydarzy.

Nasze miasto zostało zablokowane przez armię; przez rok, życie w mieście zamieniło się w totalne dziadostwo. Nie mieliśmy wojska, nie mieliśmy policji.

Przeżyli tylko ci którzy mieli broń i mogli bronić swoich domów i rodzin

Kiedy wszystko się zaczęło, niektórzy z nas byli lepiej przygotowani. Ale większość sąsiednich rodzin miało jedzenie tylko na kilka dni. Niektórzy mieli pistolety; kilku miało AK-47 lub shotguny.

Po miesiącu lub dwóch, gangi zaczęły plądrować i niszczyć wszystko. Na przykład szpitale zamieniły się w rzeźnie. Policja już nie działała. Około 80% personelu szpitalnego zniknęła.

Ja miałem szczęście. Moja rodzina była całkiem spora (15 osób w dużym domu, 6 pistoletów, 3 Kałasznikowy) i większość z nas przetrwała.

Amerykanie co 10 dni zrzucali racje żywnościowe aby ulżyć zablokowanym miastom, ale tego zawsze było za mało. Bardzo niewielu miało ogrody. Po 3 miesiącach dotarły do nas plotki, że ludzie umierają z głodu i zimna.

Z opuszczonych domów wyrwaliśmy wszystkie ramy drzwi, zerwaliśmy podłogi i paliliśmy meble aby się trochę zagrzać. Wielu umarło z chorób, szczególnie po wypiciu zanieczyszczonej wody (dwoje z mojej rodziny tak zmarło). Piliśmy deszczówkę, jedliśmy gołębie a nawet szczury.

Pieniądze wkrótce stały się bezwartościowe. Powróciliśmy do barteru. Za puszczę tuszonki mogłeś mieć kobietę. Ciężko o tym mówić ale to prawda. Większość kobiet które się sprzedawały były zdesperowanymi matkami.

Broń, amunicja, świeczki, zapalniczki, antybiotyki, paliwa, baterie i jedzenie. Walczyliśmy o te rzeczy jak zwierzęta. W takiej sytuacji wszystko się zmienia. Ludzie stają się potworami. To było obrzydliwe.

Siła była w liczbach. Człowiek żyjący samotnie ginął prędzej czy później – to była tylko kwestia czasu, nawet jeśli był uzbrojony.

Dzisiaj, ja i moja rodzina jesteśmy dobrze przygotowani. Jestem uzbrojony i mam doświadczenie.

Oto one: nie przetrwasz samotnie. Nie oddzielaj się od rodziny. Przygotujcie się, wybierzcie solidnych przyjaciół.

1. Jak poruszać się bezpiecznie po mieście?

Miasto zostało podzielone na grupy wzdłuż ulic. Nasza ulica (15-20 domów) miała patrole (5 uzbrojonych mężczyzn co tydzień) szukające innych gangów.

Cała wymiana odbywała się na ulicy oddalonej o około 5 kilometrów. Wszystko było dobrze zorganizowane ale dotarcie tam było zbyt niebezpieczne ze względu na snajperów. Mogli cię okraść również zwykli bandyci. Poszedłem tam tylko dwukrotnie, za każdym razem kiedy potrzebowałem czegoś bardzo rzadkiego (lista lekarstw, głównie antybiotyków).

Nikt nie używał już samochodów w mieście: ulice były zabarykadowane. Benzyna była ekstremalnie droga. Jeśli chciałeś gdzieś dotrzeć, szedłeś w nocy. Nigdy nie poruszaj się sam lub w dużych grupach – zawsze co najwyżej 2-3 osoby. Wszyscy uzbrojeni, poruszajcie się szybko, chowajcie w cieniu, przechodźcie przez ulice wzdłuż ruin a nie otwartych ulic.

Było wiele gangów o liczbie 10-15 głów, niektóre liczyły nawet 50 ludzi. Ale było też wielu normalnych ludzi, jak ty i ja, ojców i dziadków, którzy zabijali i rabowali. Nie było „dobrych” ani „złych”. Wszyscy w tym siedzieliśmy i byliśmy gotowi na najgorsze.

2. A co z drewnem? Twoje miasto było otoczone przez lasy; dlaczego paliliście drzwi i meble?

Nie było lasów w mieście. Było piękne – restauracje, kina, szkoły, nawet lotnisko. Każde drzewo w mieście i w parkach zostało ścięte na opał w ciągu pierwszych dwóch miesięcy.

Bez elektryczności do gotowania i ogrzewani, spaliliśmy wszystko co się dało. Miasto nie miało przedmieść czy gospodarstw rolnych. Tam był wróg. Byliśmy otoczeni. Przeciwnik mógł niespodziewanie pojawić się nawet w centrum.

3. Jaka wiedza ci się przydała w tym okresie?

Aby to sobie lepiej wyobrazić powinieneś wiedzieć, że to był praktycznie powrót do epoki kamienia łupanego.

Przykład: miałem pojemnik z gazem do gotowania. Ale nie użyłem go żeby podgrzewać jedzenie. To by było zbyt drogie! Przyczepiłem przejściówkę i używałem go do napełniania zapalniczek. One były bardzo cenne.

Jeśli ktoś przyniósł pustą zapalniczkę, napełniałem ją. W zamian dostawałem puszkę jedzenia lub świeczkę.

Byłem paramedykiem. W takich warunkach ta wiedza była moim bogactwem. Bądź ciekawski i ucz się. umiejętność do naprawiania rzeczy jest warta więcej niż złoto.

Rzeczy i zapasy w końcu się skończą ale umiejętności cię nakarmią.

Chciałbym podkreślić: naucz się naprawiać rzeczy, buty lub ludzi.

Mój sąsiad wiedział jak zrobić kerozynę do lamp naftowych. Nigdy nie był głodny.

4. Gdybyś miał 3 miesiące na przygotowania, co byś zrobił? Jak przygotować się na wojnę?

Trzy miesiące? Uciekł z kraju? (żart)

Dzisiaj wiem, że wszystko może się rozpaść w mgnieniu oka. Mam zapasy żywności, przyborów higienicznych, baterii – na 6 miesięcy.

Mieszkam w bardzo bezpiecznym mieszkaniu i mam dom ze schronieniem w wiosce oddalonej o 5 kilometrów. Kolejny zapas na 6 miesięcy. To mała wioska, większość ludzi jest dobrze przygotowanych. Wojna ich tego nauczyła.

Mam 4 sztuki broni i po 2000 sztuk amunicji.

Mam ogródek u uczę się uprawiać. Mam też dobry instynkt. Kiedy wszyscy na około mówią ci, że wszystko będzie dobrze wiem, że zaraz to wszystko się zawali.

Mam siłę do robienia tego co trzeba zrobić aby obronić rodzinę. Kiedy nadchodzi kryzys, musisz być gotowy na robienia złych rzeczy aby podtrzymać przy życiu swoje dzieci.

Przeżycie samemu nie jest praktycznie możliwe (tak myślę). Nawet jeśli jesteś przygotowany i uzbrojony. Widziałem to na własne oczy wiele razy.

Rodziny i grupy, dobrze przygotowane, z umiejętnościami i wiedzą z wielu dziedzin, to jest o wiele lepsze.

5. Jakiego typu zapasy gromadzić?

To zależy. Jeśli dasz radę utrzymać się z kradzieży jedyne czego potrzebujesz to broń i amunicja. Dużo amunicji.

Jeśli nie, to potrzebujesz jedzenia, przyborów higienicznych, baterii, akumulatorów, drobnych rzeczy które łatwo sprzedać (noże, zapalniczki, mydło). Alkohol też się dobrze sprzedaje, tania whiskey szczególnie.

Wielu ludzi umarło ze względu na problemy higieniczne. Potrzebujesz prostych rzeczy w wielkich ilościach. Na przykład worków na śmieci i papieru toaletowego. Jednorazowych  kubków i talerzy. Mnóstwo. Wiem to ponieważ ja nie miałem żadnych.

Jak dla mnie przybory toaletowe są ważniejsze niż jedzenie. Możesz upolować i znajdziesz jadalną roślinę. Ale nie upolujesz środków do dezynfekcji.

Środki dezynfekujące, detergenty, wybielacze, mydło, rękawiczki i maski.

Umiejętności pierwszej pomocy, przemywanie ran i oparzeń. Być może znajdziesz doktora ale nie będziesz w stanie mu zapłacić.

Naucz się jak używać antybiotyków. Dobrze mieć ich ogromną ilość.

Wybieraj najprostszą broń. Noszę Glocka .45. Lubię tą broń, ale jest tutaj rzadka. Dlatego mam dwie TTki ponieważ każdy je ma i amunicja do tej broni jest popularna.

Nie lubię Kałacha, ale znowu ta sama historia. Każdy go ma więc mam i ja.

Musisz posiadać małe rzeczy które łatwo schować. Na przykład generator prądu jest dobry, ale 1000 zapalniczek BIC jest jeszcze lepsze. Generator przyciągnie uwagę obcych, ale zapalniczki są małe, tanie i łatwo je sprzedać.

Zazwyczaj zbieraliśmy deszczówkę do 4 dużych beczek i potem gotowaliśmy. Niedaleko była mała rzeka, ale szybko zamieniła się w ściek.

Trzeba mieć dużo zbiorników na wodę: beczki i kosze.

6. Czy złoto i srebro przydało się?

Tak, osobiście wymieniłem całe złoto z domu na amunicję.

Czasami wpadły nam w ręce dolary i marki niemieckie. Coś za to kupiliśmy, ale to była wojna i ceny były z kosmosu. Na przykład, puszka fasoli kosztowała 30-40 dolarów. Lokalne pieniądze szybko zamieniły się w makulaturę. Wszystko czego potrzebowaliśmy wymienialiśmy w barterze.

7. Czy sól była droga?

Tak, ale kawa i papierosy były jeszcze droższe. Miałem dużo alkoholu i sprzedałem go na pniu. Ludzie pili 10 razy więcej niż w czasach pokoju. Dzisiaj bardziej praktyczne jest gromadzenie papierosów, zapalniczek i baterii. Zajmują mniej miejsca.

Wtedy nie byłem specem od survivalu. Nie mieliśmy czasu na przygotowania – na kilka dni kiedy zaczęło się dziadostwo. Politycy w kółko powtarzali w telewizji że wszystko idzie zgodnie z planem i nie ma powodów do niepokoju. Kiedy niebo zwaliło nam się na głowy okazało się, że jednak było się czym przejmować.

8. Czy trudno było kupić broń? Co kupiłeś za broń i amunicję?

Po wojnie mieliśmy broń w każdym domu. Policja skonfiskowała mnóstwo broni na początku wojny ale większość ukryliśmy. Teraz mam jedną legalną sztukę broni. W trakcie wojny rząd skonfiskuje całą zarejestrowaną broń. Nie zapominaj o tym.

Wiesz, wielu ludzi posiada broń legalnie, ale również nielegalnie na wypadek konfiskaty. Jeśli masz pożądane rzeczy na wymianę będziesz w stanie kupić broń w trudnej sytuacji. Jednak pamiętaj, że najtrudniejsze są pierwsze dni i prawdopodobnie nie będziesz miał czasu na znalezienie broni i ochronę rodziny. Bycie nieuzbrojonym podczas chaosu to zły pomysł.

W moim przypadku był facet, który potrzebował akumulator samochodowy żeby zasilić radio. Miał dwa shotguny. Wymieniłem akumulator na oba. Czasami, sprzedawałem amunicję za jedzenie, a kilka tygodni później jedzenie za amunicję. Nigdy nie wymieniałem się w domu, nigdy w dużych ilościach.

Zaledwie kilka osób wiedziało co i ile mam w domu.

Najważniejsze to trzymać jak najwięcej rzeczy pod kątem objętości i pieniędzy. W końcu zorientujesz się co jest najwięcej warte.

Poprawka: Zawsze najbardziej będę cenić broń i amunicję. W drugiej kolejności? Chyba maski gazowe i filtry.

9. A co z obroną waszego domu?

Nasza obrona była bardzo prymitywna. Nie byliśmy przygotowani i wykorzystywaliśmy co było pod ręką. Okna były wybite, a dachy w fatalnym stanie od bombardowań. Okna zablokowaliśmy workami z piaskiem i kamieniami.

Zablokowałem bramę wjazdową wrakami i śmieciami, a do wejścia na posesję używałem drabiny. Kiedy wracałem do domu prosiłem kogoś w środku żeby podał mi drabinę.

Był jeden gość na naszej ulicy który kompletnie się zabarykadował w domu. Wybił dziurę w ścianie aby utworzyć przejście do zrujnowanego domu sąsiada – coś w rodzaju tajnego przejścia.

Może to się wydawać dziwne, ale najlepiej chronione domy zostały splądrowane i zniszczone jako pierwsze. W mojej dzielnicy było mnóstwo pięknych domów z wysokim płotem, psami, alarmami i zakratowanymi oknami. Ludzie zaatakowali je jako pierwsze. Niektóre się obroniły, inne nie. Wszystko zależy od tego ilu masz ludzi w środku i ile broni.

Obrona jest bardzo ważna, ale musi być niewidoczna. Kiedy wszystko się wali musisz mieć proste, nie rzucające się w oczy schronienie i mnóstwo broni z zapasem amunicji.

Jak dużo amunicji? Tak dużo jak to możliwe.

Uczyń swój dom tak nieatrakcyjnym jak to tylko możliwe.

Teraz mam stalowe drzwi jako ochronę przed pierwszą falą chaosu. Kiedy ona minie, opuszczę miasto aby połączyć się z większą grupą – moich znajomych i rodziny.

Było kilka sytuacji w trakcie wojny. Nie chcę mówić o szczegółach, ale zawsze mieliśmy większą siłę ognia i mur po naszej stronie.

Do tego bez przerwy ktoś stał na czatach i obserwował ulicę. Dobra organizacja jest najważniejsza kiedy atakuje gang.

W mieście bez przerwy było słychać strzelaniny.

Nasz dom miał prymitywną obronę. Wszystkie wejścia zabarykadowane z małymi otworami strzelniczymi. W środku minimum 5 członków rodziny godowych do walki w każdej chwili i jednego człowieka w kryjówce na ulicy.

W ciągu dnia ukrywaliśmy się w domu żeby nie ściągać ognia snajperów.

Na początku zginęli najsłabsi. Potem reszta zaczęła walczyć.

W ciągu dnia ulice były całkowicie puste aby uniknąć snajperów. Obrona ograniczała się do walki na krótkim dystansie. Wielu zginęło ponieważ poszli zasięgnąć informacji. Byliśmy odcięci od świata i informacji, żadnego radia czy telewizji – tylko plotki.

Nie było zorganizowanej armii, każdy człowiek walczył. Nie mieliśmy wyboru. Każdy był uzbrojony, gotowy do obrony.

W mieście nie powinieneś nosić wartościowych rzeczy. Ktoś cię zamorduje żeby to ukraść. Nie noś nawet fajnej bluzy, to przyciągnie uwagę.

Powiem ci, że jeśli walka o przetrwanie zacznie się jutro, będę pokorny. Będę wyglądać jak reszta. Zdesperowany, przestraszony. Może nawet będę krzyczeć i trochę popłaczę.

Wykluczam noszenie ładnych ciuchów. Nie ubiorę kurtki moro i nie będę krzyczał „Nadchodzę! Macie przesrane źli ludzie!”. Nie, zostanę w domu, uzbrojony, przygotowany. Będę oceniać moją sytuację wraz ze znajomymi i przyjaciółmi.

Wyrafinowana obrona i zaawansowana broń nie znaczy nic. Jeśli inni pomyślą że mogą cię okraść, że zarobią na tobie, to cię okradną. To tylko kwestia tego ile masz broni i ludzi.

10. Jak załatwialiście potrzeby fizjologiczne?

Używaliśmy łopat i dziur w ziemi. Myliśmy się deszczówką albo w rzece, ale często to było zbyt niebezpieczne. Nie mieliśmy papieru toaletowego. Nawet gdybyśmy mieli, sprzedałbym.

To był „brudny” interes.

Dam ci radę. Najbardziej potrzebujesz broni i amunicji, a potem wszystkiego innego. Dosłownie wszystkiego! Wszystko zależy od tego ile masz miejsca i pieniędzy.

Jeśli o czymś zapomnisz, zawsze znajdziesz kogoś i wymienisz. Ale jeśli zapomnisz o broni i amunicji, nie będziesz miał dostępu do handlu.

Duże rodziny oznaczają więcej broni i siły.

11. Jak leczyliście rannych?

Większość to były rany postrzałowe. Bez specjalisty i sprzętu, jeśli ranny znalazł gdzieś doktora, miał może 30% szans na przetrwanie.

To nie film. Ludzie umierali. Wielu zmarło od infekcji z drobnych ran.Miałem antybiotyki na 3-4 użycia – oczywiście tylko dla rodziny.

Ludzie często umierali bezsensownie. Banalna biegunka zabije cię w kilka dni jeśli nie masz lekarstw i dostępu do czystej wody.

Było mnóstwo chorób skóry i zatruć pokarmowych…

Ludzie używali lokalnych roślin i czystego alkoholu – na chwilę wystarczy, ale na dłuższą metę to nie pomoże.

Higiena jest bardzo ważna, tak samo jak posiadanie dużej ilości lekarstw – szczególnie antybiotyków.

[Koniec]

Źródło: https://www.silverdoctors.com/gold/gold-news/one-year-in-hellsurviving-a-full-shtf-collapse-in-bosnia/


Sami przyznacie, że historia jest wstrząsająca. Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach.