by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Jak realizować cele i się nie pogubić?

20/02/2019 by Rafał Santoro
Jak realizować cele i się nie pogubić?

Najważniejsze żebyś wiedział czego NIE zamierzasz w życiu osiągnąć, a dopiero potem zaczął realizować cele.

Każdy potrafi wymyślić długą listę celów do zrealizowania, ale nie każdy potrafi doprowadzić sprawy do końca.

Problemem jest ograniczenie się do realizacji tylko kilku celów w życiu i odrzuceniu całej reszty. Nie można być dobrym we wszystkim.

Maksymalnie dwie rzeczy na raz

Żeby skutecznie realizować cele musisz skupić się co najwyżej na dwóch na raz.

Na przykładzie. Załóżmy, że chcesz zostać wolnym finansowo i wdrapać się na poziom wojewódzki w boksie. Do tego pracujesz na etacie.

Zaczniemy od boksu. Aby wejść na dobry poziom, musisz przyłożyć się do treningu przez co najmniej 2-4 lata. To oznacza 3-4 wieczory tygodniowo spędzone na sali, workach i w ringu. Do tego odpowiednia dieta i 8-9 godzin snu na dobę, bo inaczej długo nie pociągniesz.

Do tego chcesz zostać wolnym finansowo, więc w dni nie treningowe czytasz książki, blogi i uczysz się nowych umiejętności żeby więcej zarabiać. Przeglądasz portale, oglądasz mieszkania, uczysz się jak kupować nieruchomości lub jak inwestować w akcje. To zabiera kolejne 1-2-3 wieczory w tygodniu.

Jak widać, realizując tylko te dwa cele, obciążenie jest spore. Jeśli do tego dorzucisz kolejny, zrobisz to kosztem dwóch poprzednich. Spadnie Twoja wydajność i szybko się wypalisz.

Jeśli dorzucisz jeszcze kolejne zadania, nie zrobisz kompletnie niczego porządnie. Będziesz mieć wrażenie, że zasuwasz na najwyższych obrotach, ale efekty są mizerne.

Haczyk

Jak już ograniczysz się do tylko i wyłącznie dwóch celów, najtrudniejszą częścią będzie powstrzymanie się od realizacji nowych.

Codziennie będziesz bombardowany nowymi pomysłami. Znajomi podróżują, jeżdżą na quadach, w telewizji tańczą, śpiewają, gotują i skaczą na spadochronie. Pomysłów na nowe hobby i cele do realizacji pewnie masz kilka tygodniowo.

Niestety, w pewnym momencie trzeba przestać, zdecydować się na 1-2 cele i przystąpić do realizacji.

Jak ja próbuję realizować cele?

Chciałbym chodzić po górach, grać na gitarze, klawiszach, być wolnym finansowo, czytać dużo książek, prowadzić poszukiwania z wykrywaczem metalu, często spotykać się z rodziną i znajomymi, być dobrym w podrywaniu kobiet, wycisnąć na klatę 100 kg, a w martwym ciągu wziąć 200 kg, być dobrze porozciąganym i autorem dwóch, popularnych blogów. Do głowy przychodzi mi jeszcze kilka rzeczy, ale z litości nad samym sobą ich nie wymienię.

Jak widzicie, jest tego sporo, co zarazem tłumaczy moją determinację do ucieczki z wyścigu szczurów. To uwolni mnie od orki na etacie – odzyskam 8 godzin dziennie na życie, a nie siedzenie w biurze.

Najbardziej boli mnie to, że muszę wybierać. Wiem, że nie zrealizuję nawet ułamka tego, co chciałbym robić.

Chcę być zdrowy, długo żyć i być szczęśliwym. W związku z tym muszę dbać o zdrowie (ćwiczyć, zdrowo jeść) i dbać o relację z ludźmi (rodzina, znajomi, kobiety). Zobaczcie jak już samo to ogranicza pole wyboru. Do tego mogę dorzucić maksymalnie 1-2 cele do realizacji. Na więcej nie wystarczy czasu.

Bombardowanie pomysłami

Spotykam wielu ciekawych ludzi i za każdym razem „cierpię” kiedy opowiadają o swoich zainteresowaniach. Ja też bym chciał, ale wiem, że nie dam rady. Poświęcić musiałbym moje główne cele.

Gadałem godzinę z kumplem o fotografii. Widział, że jestem tym zainteresowany. Pytał, czemu się za to nie zabiorę. Odpowiedziałem mu, że nie mogę dodawać do listy kolejnego hobby. Już teraz lista rezerwowa jest za długa. Jak zacznę robić wszystko na raz, to nie zrobię nic.

Znajomy, który został kierownikiem w jednej z firm w której pracowałem, próbował mnie przeciągnąć z powrotem. Zarobiłbym więcej, robił ciekawsze rzeczy i od początku był „tym gościem, co ogarnia temat”. Powinienem zmienić pracę, ale wiem, że nie mogę.

Zamieszanie i przeprowadzka związana ze zmianą pracy to ok. 3 miesiące wycięte z życia (w moim przypadku, przechodziłem ten proces już 5 razy w życiu). Nie mogę sobie teraz na to pozwolić, bo ucierpią na tym moje cele.

Zalety

Takie podejście do realizacji celów wydaje się strasznie męczące. Dlaczego nie lepiej robić kilku rzeczy na raz, ale powoli?

Odpowiedź jest prosta: to dlatego, że lepiej wziąć 1-2 rzeczy na tapetę, skończyć je i dopiero wtedy, zabrać się za następne. Wtedy najszybciej rośnie poziom Twojego życia, nie rozpraszasz sił.

Do dobrej formy fizycznej dochodzisz po roku treningów, potem przełączasz się w tryb utrzymania i masz więcej czasu na grę na gitarze. Po roku gry dobrze sobie radzisz, przechodzisz w tryb utrzymania i grasz sobie od czasu do czasu po siłowni dla relaksu. I tak dalej.

Przeszłość

Gdybym 5 lat temu wybrał 5 rzeczy na których mi zależy, a potem pojedynczo zaczął je realizować, dzisiaj miałbym z głowy 3 lub 4. Zamiast tego robiłem wszystko na raz i odhaczyłem tylko 1-2 cele.

Od powrotu do Polski na początku 2018 roku zmieniłem podejście na „co najwyżej 2 duże cele na raz”. Minęło kilka miesięcy i w tych dwóch dziedzinach jest duża poprawa. Jeszcze kilka miesięcy i gotowe.

Na temat wybieraniu celów i ich realizacji napisano wiele książek. Warto po nie sięgnąć, ale cały proces można skrócić do dwóch zdań:

  1. Przez kilka tygodni spisz listę celów, które chciałbyś osiągnąć.
  2. Wybierz dwa najważniejsze, zabierz się za ich realizację, a o reszcie póki co zapomnij.