by Rafał Santoro - Blog który buduje nowe podejście do pieniędzy

Jak rzucić palenie?

12/10/2017 by Rafał Santoro
Jak rzucić palenie?

Byłem gówniarzem i uczyłem się zaciągać. Papierosy były wtedy po 4.30 zł. Nie było mentolowych, tylko light lub mocne. 

Z moim kumplem z dzieciństwa, uczyliśmy się palić czerwone L&M kucając za rurami wodociągu. Niebieskimi już umieliśmy się zaciągać, ale czerwonymi nie. A co jeśli ktoś za szkołą poczęstuje czerwonym Elemem i  się zakrztuszę? Nie mogłem do tego dopuścić. Wstyd i i pośmiewisko na całą szkołę.

Tak zaczęła się moja przygoda z paleniem i trwała dobrych kilka lat. Kosztowało to mnóstwo pieniędzy, oczywiście nie moich tylko rodziców, bo wtedy jeszcze nie zarabiałem. Zamiast zapiekanek w szkolnym sklepiku kupowałem fajki.

Dzisiaj uważam, że palenie udało mi się rzucić dzięki dwóm rzeczom. Pierwszy, to wkurzenie się na samego siebie, że nie potrafię rzucić, a drugi to mój wychowawca z liceum, Mirek. Przyłapał mnie na paleniu na wycieczce szkolnej w Pieninach.

Na dywaniku

Mirek zamiast mnie opierdolić z góry na dół zaczął ze mną rozmawiać. Ale było mi wstyd. Już bym wolał to pierwsze, bo jako trudne dziecko byłem odporny na dorosłych tłumaczących mi, że zrobiłem coś źle.

Pytał, dlaczego palę. Przyznałem, że wiem, że to jest złe i tak dalej, zapytał dlaczego nie przestanę:

  • Rafał: „Nie wiem dlaczego palę, nie potrafię przestać
  • Mirek: „Jeśli myślisz, że nie potrafisz, to nigdy nie przestaniesz

Nie lubię, kiedy ktoś inny ma rację. Powoli zaczynałem się oswajać z myślą, żeby rzucić. Kończyłem liceum i udawało mi się czasem nie palić przez kilka tygodni.

Poszedłem na studia. Wolność! Mogę robić co chcę i nikt nie mówi mi, o której mam wrócić do domu! Wódka, imprezy, studenckie życie pełne dymu papierosowego. Spalałem więcej niż Polonez. W akademiku (Strzecha w Gliwicach) sprzedawali ukraińskie fajki po 5.50 zł za paczkę. Bardzo smaczne.

Jednak na rozpoczęciu trzeciego roku studiów stwierdziłem, że dość tego. Fajki wypalają dziurę w moim budżecie, a po przebiegnięciu 200 metrów na autobus duszę się, a mam dopiero 21 lat.

Dosyć, czas dorosnąć

Do tej pory próbowałem rzucić po kilkanaście razy w roku. Stwierdziłem, że sama silna wola jest za słaba. Przyjąłem inną strategię.

Zaopatrzyłem się w Wunderwaffe – gumy Nicorette. Niektórzy mówią, że im nie pomagają. Ja sobie wmówiłem, że pomogą.

Żułem te gumy przez 18 godzin dziennie, bez przerwy. Żułem myjąc zęby zaraz po obudzeniu, na wykładach, robiąc zakupy, sikając, jedząc kolację i nawet kiedy spałem. Dobra, z tym ostatnim żartuję. Czasami śniło mi się, że palę siedząc z piwem na ławce i nie chciałem ryzykować uduszenia w nocy i przerwania takiego cudownego snu.

Po kilku dniach ciągłego żucia moja szczęka zaczęła odmawiać posłuszeństwa. Miałem straszne zakwasy na szczęce. Nie wiedziałem, że tak się da. Ale nie zapaliłem.

Zainstalowałem sobie aplikację na kompa (nie było wtedy smartfonów) która liczyła jak długo już nie palę: godziny, minuty i sekundy. Za każdym razem kiedy nachodziła mnie ochota na papierosa i miałem dosyć bólu szczęki, rzucałem okiem na licznik. „Nie palę już od 38 godzin i 7 minut, szkoda to zmarnować.”

Po około dwóch tygodniach stwierdziłem, że nie mogę tak rzuć bez końca, bo odpadnie mi szczęka i uzależnię się od gum z nikotyną zamiast papierosów.

Zacząłem więc mieszać gumy z nikotyną ze zwykłymi gumami, Orbitkami. Brałem pół gumy Nicorette i pół Orbitki. Po miesiącu żułem 1/4 Nicorette i całą Orbitkę. Po dwóch miesiącach przestałem żuć gumy z nikotyną między wykładami.

No i przestałem palić

Dla tych którzy nigdy nie mieszkali w akademiku spróbuje opisać jak trudno jest rzucić palenie w takim środowisku.

Wstajesz rano i przed zajęciami przychodzą kumple na papierosa. Idziesz na zajęcia i zawsze ktoś obok Ciebie pali. W przerwie zawsze ktoś pyta, czy idziesz na papierosa. Wracasz do akademika, a przed wejściem ktoś pali. Idziesz do pokoju, na schodach ktoś pali. Idziesz korytarzem, ktoś pali. Idziesz do kuchni, tam też palą. Idziesz się odlać, a tam ktoś pali. Idziesz pod prysznic, tam też kurzą.

W akademiku palą wszędzie. Na każdym kroku kusi jak cholera. Ale skoro nie zapaliłem przez dwa miesiące w takich warunkach, to nie zapalę już nigdy i nigdzie.

Papierosy przestały mnie kusić po około 2 latach od rzucenia. Są mi teraz zupełnie obojętne, zapomniałem jak to było palić. Wiem, że nie mogę wziąć ani bucha, bo zacznę znowu więc nie dopuszczam nawet takiej możliwości. Dzięki temu nie palę i wydłużyłem swoje życie o 30 lat i 100 000 złotych. Jestem o wiele tysięcy złotych bliżej ucieczki z wyścigu szczurów i wcześniejszej emerytury.

Osoby, które palą „tylko na imprezach” itp. nigdy nie rzucą, bo dopuszczają do siebie myśl, że wolno im zapalić w określonych warunkach. Jeśli tak, to szkoda nawet próbować rzucić.

Jeszcze jedną rzeczą która pomogła mi rzucić było zsynchronizowanie tego z jakaś dużą zmianą. U mnie był to powrót do akademika po 3 miesięcznej przerwie. Zmiana otoczenia i rutyny. U Ciebie może to być np. zmiana pracy, dziewczyny/chłopaka czy choćby telefonu. Cokolwiek, wystarczy, że sobie wmówisz, że Ci pomoże.


Nowe posty pojawiają się w poniedziałki i czwartki po 11.00. Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.