by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Kiedy przestać pracować i opuścić wyścig szczurów?

14/07/2019 by Rafał Santoro
Kiedy przestać pracować i opuścić wyścig szczurów?

Żeby nie zostać frajerem który przez całe życie gonił za pieniędzmi, a na starość stwierdził że niepotrzebnie tyle pracował.

Ludzie rozwalają pieniądze na lewo i prawo, albo nadmiernie gromadzą majątek. Rzadko kto ma „w sam raz”.

Uczestnicy wyścigu szczurów pracują po kilkadziesiąt lat, po drodze spłacając kolejne kredyty hipoteczne. Większość swojej życiowej energii i czasu poświecili na pracę (której większość nie lubi). Co z tego że mają pieniądze skoro ceną jaką za to zapłacili było poświęcenie własnych zainteresowań, relacji z bliskimi i zdrowie.

Stąd ten post w którym zastanawiam się ile pieniędzy wystarczy mi na zostanie na emerytem, a ile to już „za dużo” – kwota którą zgromadzę, ale nie wykorzystam.

Kiedy przestać pracować?

Mam już jedno mieszkanie na wynajem i uzbieraną prawie całą kwotę na zakup kolejnego. Szukam mieszkania do zakupu pomimo wysokich cen – ich wzrost jest wprost proporcjonalny do naszych wypłat, a to na dodatek pogorszy się za sprawą inflacji którą zwiększy państwowe rozdawnictwo i programy typu 500+.

Przy dwóch mieszkaniach (w 2019 lub 2020 roku) będę mieć dochód z wynajmu pokrywający moje podstawowe potrzeby – mieszkanie, jedzenie, imprezy i drobne wyjazdy.

Zatem powoli przestaje mi się opłacać praca na etacie – wymiana czasu za złotówki. Z każdą wypłatą kolejne odkładane tysiące są coraz mniej warte wysiłku.

Oczywiście do tego wszystkiego dochodzi kwestia poduszki finansowej w ramach zabezpieczenia, zakładam w wysokości 50-100 tys. zł. (w różnych walutach).

Znaleźć odpowiedni moment

Przyznam, że mam awersję do ryzyka. Jak zapewne większość ludzi. Trochę boję się myśleć o emeryturze bez dochodu pasywnego na poziomie 200-300% wydatków, ale chyba bardziej boję się tego, że zostanę frajerem, który pracował o kilka-kilkanaście lat dłużej niż musiał.

Ludzie którzy już przeszli na wcześniejszą emeryturę często żałują, że nie zrobili tego szybciej. Bali się że sobie nie poradzą jeśli nie uzbierają dwa/trzy razy więcej niż potrzebują – niepotrzebnie.

Patrząc z lotu ptaka jestem w komfortowej sytuacji i nie powinienem się tym martwić.

Nie mam żony, dzieci, moje zdrowie jak i zdrowie moich rodziców dopisuje. Mam niskie potrzeby finansowe i prowadzę elastyczny tryb życia. Z każdą życiową sytuacją poradzę sobie.

Powinienem się nastawić na przejście na emeryturę w 2021 roku. To już za dwa lata z czym się jeszcze nie oswoiłem. Cały czas mam w głowie „Rafał, za pięć lat emerytura” które powtarzałem sobie wyjeżdżając za granicę w 2015 roku. No nic, zobaczymy czy mi wystarczy jaj.

Nie ma sensu zarabiać za dużo

Pewna pielęgniarka zajmująca się obłożnie chorymi wybrała z rozmów z nimi pięć rzeczy, których najbardziej żałowali w chwili śmierci. Numerem dwa na tej liście był żal, że tak ciężko pracowali.

Żeby nie iść tą samą drogą, postanowiłem porozmawiać z kierownikiem o tym, żeby dał mi 4/5 etatu. Tak na początek.

To by wydłużyło mój weekend do 3 dni w tygodniu i pozwoliło oswoić się z większą ilością wolnego czasu.

Poza pracą mam co robić, ale w systemie organizującym czas za Ciebie (szkoła-studia-praca) tkwię od 24 lat. Gwałtowne przejście z 40 godzin tygodniowo w biurze do zera byłoby zbyt hardkorowe. Dlatego planuję obciąć etat do najpierw 4/5, a potem 3/5 lub do połowy.

Wracając do rozmowy z kierownikiem.

Nie był zadowolony, trochę marudził i mamy „wrócić do tematu”. Rozumiem go, dla niego to niepotrzebny problem. Pewnie liczy na to, że się rozmyślę, ale to nie wchodzi w grę.

W trakcie rozmowy wytłumaczyłem o co mi chodzi. Chcę mieć więcej czasu dla rodziny, przyjaciół, spanie i hobby.

Niby przyznał mi rację, ale nie mógł zrozumieć, że ktoś może nie chcieć pracować do końca życia. Priorytetem w życiu ma być korpo robota i hajs, a wszystko inne dopiero potem.

Nie mam mu tego za złe, 90% ludzi tak myśli. No cóż, pozostaje mi mu życzyć tego aby nie żałował w wieku 65 lat spędzonych dekad przy biurku i całego tego korpo stresu.

Przykład jak można sfinansować swoją emeryturę

Wróćmy na chwilę do kwestii finansowych.

Na emeryturze chciałbym mieć przynajmniej 2-3 niezależne źródła pasywnego dochodu.

Głównym źródłem będą około dwa mieszkania na wynajem.

Do tego w przyszłości chciałbym zmonetyzować bloga. Tak na luzie, bez agresywnych kampanii czy spamowania. Drobna kwota ~500-1000 zł miesięcznie wystarczy. Jeszcze nie wiem jak to zrobić, może Wy macie jakieś pomysły?

Kolejnym źródłem będzie jakaś kwota zainwestowana w ETFy. Tak, żeby wyszło kilka tysięcy złotych rocznie przy wyciąganiu 3-4% od kapitału raz w roku. Tutaj też lokowałbym nadwyżki finansowe.

Do tego wszystkiego nie wykluczam, że od czasu do czasu będę pracować. Na przykład pomóc koledze pomalować płot czy postawić komuś stronę internetową. Takie krótkie, przyjemne „zlecenia”, ale tylko jeśli będę miał na to ochotę.

Chciałbym żeby te wszystkie źródła dały mi możliwość oszczędzania 10-20% zarobków na emeryturze i to bez wielkich poświęceń.

Taki jest plan.

Zarabiać tylko trochę więcej pieniędzy niż będę wydawać. Zachować solidny bufor finansowy na nieprzewidziane sytuacje. Nie pracować w sposób którego nie lubię. Samemu decydować o swoim wolnym czasie. Skupiać się na tym, co czyni mnie i ludzi wokół mnie szczęśliwszymi.


PS: Jeśli jesteś regularnym czytelnikiem to na pewno zauważyłeś/zauważyłaś, że ostatnio wpisy pojawiają się nieregularnie, a nie jak zwykle pierwszego, dziesiątego i dwudziestego dnia miesiąca. 

W lato postanowiłem trochę sobie odpuścić i odpocząć bo bez przerwy bloguję od 2.5 roku, możecie zajrzeć do ARCHIWUM. Wracam do regularnego pisania kiedy nadejdzie jesień i brzydka pogoda. Póki co proszę Cię o cierpliwość 🙂

PS2: W maju pobiliście rekord. Na bloga weszło 2000 ludzi za co wielkie dzięki.