by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Media społecznościowe – w czym pomagają, a w czym przeszkadzają?

10/09/2019 by Rafał Santoro
Media społecznościowe – w czym pomagają, a w czym przeszkadzają?

Media społecznościowe mają na nas ogromny wpływ. W dużej części negatywny, ale nie tylko.

Jeden z czytelników napisał do mnie, że jest przestraszony tempem w jakim jego znajomi (roczniki 95-99) tracą kontakt z rzeczywistością. Żyją w wirtualnym świecie i coraz gorzej radzą sobie w tym prawdziwym.

Sam postanowił ograniczyć czas spędzany w mediach społecznościowych i zauważył, że poprawiła się jego kreatywność, umiejętności interpersonalne i sposób wypowiedzi.

Poprosiłem go o przesłanie przemyśleń które ma na ten temat. W dużej mierze pokrywają się z moimi obserwacjami na ten temat:

  • Problemy z koncentracją i podzielnością uwagi, trudność w uczeniu się nowych pojęć i utrzymania skupienia podczas wykonywania jednej czynności.
  • Trudność w prowadzeniu dyskusji i znalezienia tematów do rozmów, traktowanie social mediów jako ucieczka od sytuacji towarzyskiej. (Dla mnie szczytem są ludzie przewijający Tindera na imprezach – przecież obok są żywi ludzie którzy przyszli tu kogoś poznać).
  • Mniejsza ciekawości świata.
  • Ocenianie drugiego człowieka przez pryzmat aktywności na portalach.
  • Obniżenie kreatywności i umiejętności samodzielnego myślenia na skutek dominującej w mediach mody (np. zdjęcia z wakacji na różowym flamingu, balony z cyframi z wiekiem).
  • Gorszy sen i mniejsza produktywność w ciągu dnia (spowodowane emisją światła i marnowaniem czasu na scrollowanie tablicy i czytanie komentarzy).

Część z tych punktów odnosi się również do mnie,niestety – choć przyznam, że kilka razy udało mi się namierzyć złe nawyki i je usunąć, o czym w dalszej części artykułu.

Przyjrzyjmy się najpierw, dlaczego te cholerne portale nas tak wciągają.

Szybki zastrzyk dopaminy

Każde napotkane zdjęcie, mem czy historia na Facebooku/Instagramie to szybki zastrzyk dopaminy w mózgu.

Kiedyś trzeba było wyjść z domu, kopnąć piłkę, pobić się z kolegą czy podejść po do dziewczyny na dyskotece godzinie walki ze sobą żeby poczuć adrenalinę. Teraz mamy takie „zastrzyki” co 5 sekund bawiąc się telefonem.

Z czasem, jak narkoman, przyzwyczajamy się do małych zastrzyków i potrzebujemy więcej.

Zrobiłem mały eksperyment i przewinąłem profil popularnej dziewczyny na instagramie do samego początku.

Na dnie profilu ma zupełnie normalne zdjęcia. Kilka selfie przed lustrem, jedzenie, znajomi, kot. Liczba lajków nie przekracza 100-200.

Z czasem, grubość makijażu rośnie, ilość ubrań maleje – wywołuje to lawinę lajków.

Przygotowanie się do takiej sesji musi zajmować kilka godzin. Znalezienie ubrań, lokalizacji i nałożenie makijażu. Potem kilkaset zdjęć i wybór tego „najlepszego”.

To kilkanaście godzin życia „internetem”. To nie może być zdrowe.

Bardzo lubię kobiety i byłem na większej ilości randek niż przeciętny facet przez całe życie. Zauważyłem, że te u których aktywność w mediach społecznościowych przekracza normę (np. 1000 zdjęć na Instagramie w wieku dopiero 21 lat) są oderwane od rzeczywistości. Mają nierealne spojrzenie na świat, wygórowane wymagania i ogólnie ciężko z nimi. Takie „internetowe księżniczki”, które omijam szerokim łukiem.

Ok, zobaczmy jaką zmianę jakościową przyniosły media społecznościowe.

Tsunami informacji

Szacuje się, że do średniowiecznego wieśniaka w ciągu całego życia docierało tyle informacji, ile do nas w ciągu tygodnia. Jedyną formą kontaktu ze światem byli kupcy i włóczędzy. Jak się taki do wioski przyplątał to było wydarzenie na skalę ataków z 11 września 2001.

Kiedyś mieliśmy dużo czasu na przetwarzanie informacji. Człowiek miał cały dzień na przeczytanie gazety. Dzisiaj, nie mamy czasu nawet zadzwonić do rodziców i zapytać co słychać.

Bogactwo informacji powoduje deficyt uwagi. Każda nowa informacja pochłania moc obliczeniową mózgu. Co gorsze, większość tych informacji nie niesie żadnej wartości. Odciąga uwagę od tego co ważne: osobistych celów i relacji z innymi ludźmi.

O to chodzi w wyścigu szczurów. Masz biegać z pustymi taczkami i nawet nie zauważyć, że najpierw trzeba załadować.

Mniej czasu na posiadanie własnego zdania

Codziennie widzisz co robią Twoi znajomi i ludzie sławni. Nie spędzasz już czasu sam ze sobą, nie masz kiedy wypracować własnego zdania – gotowe wzorce płyną z ekranu.

Po co myśleć, skoro gotowe skrypty łatwiej skopiować od innych?

Podatność na manipulację polityczną

W informacyjnym kotle miesza się tyle nieistotnych wątków, że sami nie wiemy co chcielibyśmy z niego wyciągnąć.

Oglądasz wiadomości i zamiast się czegoś dowiedzieć, jesteś wkurzony, skacze Ci ciśnienie.

Ja mam tak zawsze kiedy przyjeżdżam do rodziców, bo TV chodzi cały czas. Łapię się na tym, że jakieś bzdury które wypowiada polityk wywołują u mnie irytują.

Kilka naciąganych newsów zmienia zdanie tysięcy ludzi. Tak zrobił sztab wyborczy Trumpa, inwestując milion dolarów dziennie na reklamę na Facebooku – afera z Cambridge Analitics. Wyświetlali ludziom to, co chcieli zobaczyć (na podstawie danych których nie powinni gromadzić).

Kto nie lubił imigrantów, dostawał filmik z Trumpem obiecującego zatrzymanie imigracji. Kto stracił bliskiego w Iraku dostawał filmik z Trumpem obiecującego wycofanie wojsk z Bliskiego Wschodu.

Im mniej siedzisz w mediach, tym rzadsza zasłona dymna która trafia do Ciebie. Łatwiej Ci dostrzec długoterminowe trendy.

Media społecznościowe utrudniają dostrzeżenie długoterminowych trendów

Czas życia newsów na portalach wynosi tylko kilka godzin.

To „zapychacze” grające na Twoich emocjach. Chwytają za serce, wyzwalają agresję lub poczucie winy.

W płytkich wiadomościach dostajesz jeden element układanki. Jeśli wyciągniesz kilka niebieskich puzzli z rzędu to pomyślisz, że cały obrazek jest niebieski. Nie dostrzegasz górskiego krajobrazu.

Nie dać się zwariować

Nie oglądam telewizji od 19 roku życia, a wszystkich znajomych na Facebooku przestałem obserwować.

Odinstalowałem Instagrama bo zaczął mnie irytować. Po założeniu konta kliknąłem kilka zdjęć modelek i grafik tłumaczących budowę samolotu. Efekt? Algorytm cały czas podsyłał mi tylko zdjęcia modelek i samolotów. Fajnie przez tydzień, ale ileż można…

Czasami dam się wciągnąć z powrotem, ale walczę z tym mając pod ręką np. książki na telefonie. W domu w zasięgu ręki zawsze leży gitara i to pomimo faktu, że nie umiem na niej grać (jeszcze). Znajomym na komunikatorach staram się odpisywać pełnym zdaniem, a nie tylko „Hehe dobre xDDDD”.

Nie strzelaj sobie w kolano

Jeśli odstawisz media społecznościowe to w prosty sposób zdobywasz przewagę strategiczną nad innymi.

Ludzie zajęci scrollowaniem zdjęć z automatu odejmują sobie punkty IQ. Ty nie robiąc tego „za darmo” zyskujesz przewagę.

To tak jakby inni w trakcie maratonu zbierali kolorowe kamyczki i wkładali je do kieszeni. Ty biegniesz na lekko, a oni upychają coraz więcej kamyczków. Z każdym kilometrem jest coraz trudniej, waga robi swoje.

Kamyczki są interesujące i zabawne, ale w dłuższej perspektywie przeszkadzają.

Pozytywne strony Social Mediów

Są i dobre strony, wszystko jest dla ludzi.

Dzięki komunikatorom możemy utrzymywać kontakt z ludźmi z którymi inaczej nie byłoby to możliwe.

Zdjęcia znajomych z tego co robili dostarczają tematów do rozmów.

Media społecznościowe w małej ilości urozmaicają życie. Jedno piwo nie zaszkodzi nawet kierowcy – po godzinie od wypicia piwa wydmuchałem na kontroli 0.06 promila (można mieć do 0.20).

W dużej ilości jednak tworzą z nas gorszych ludzi, o mniejszych umiejętnościach i uboższym potencjale.

Takie podróbki, wytwarzane na wzór z mass mediów.