by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Nadmiar informacji czyli kiedy wszystko wokół chce nas zabić

10/05/2020 by Rafał Santoro
Nadmiar informacji czyli kiedy wszystko wokół chce nas zabić

Liczba niebezpieczeństw którymi straszą nas media jest ogromna. Wirusy, morderstwa, gwałty, rak, niesprawiedliwe wyroki sądów, katastrofy klimatyczne, dziurawe drogi i Twój sąsiad.

Rzucając okiem na główne strony portali „informacyjnych” aż trudno uwierzyć, że dożyliśmy do pierwszej komunii.

Media promują negatywne wiadomości bo przykuwają naszą uwagę i wzbudzają negatywne emocje. Prowadzi to do fałszywego wrażenia, że wszystko na tym świecie jest bardziej groźne niż w rzeczywistości.

Opiszę jak oddzielać wartościowe informacje od plew oraz dlaczego świat (wbrew przekazowi) jednak idzie w dobrą stronę.

Jest lepiej niż nam się wydaje

Na Zachodniej półkuli nie ma wojen. Ogólnie coraz mniej ludzi ginie w wojnach i to pomimo tego, że liczba wojen się zwiększa, ale to głównie małe, lokalne konflikty, które są mniej śmiercionośne.

Na świecie jest coraz więcej lasów ponieważ spada powierzchnia pól uprawnych dzięki wydajniejszemu rolnictwu.

Śmiertelność wśród noworodków w Afryce wynosi tyle co na Zachodzie w latach pięćdziesiątych – czyli wtedy kiedy rodzili się nasi rodzice. Z każdym rokiem ten dystans się zmniejsza.

Każdy z nas w kieszeni ma moc obliczeniową miliony razy większą niż ta, która była potrzebna żeby wysłać ludzi na księżyc. Do tego, nasze telefony w porównaniu do komputerów programu Apollo, nie kosztują nic i prawie nie pobierają energii (zdajecie sobie sprawę jaka kosmiczna jest ta przepaść?).

Ludzka populacja zatrzyma się najprawdopodobniej na liczbie około 9 miliardów. Najskuteczniejszym czynnikiem ograniczającym przerost populacji jest podnoszenie poziomu życia, a tym mamy do czynienia na całym świecie. Na Zachodzie ludzie już się nie reprodukują. To samo czeka Afrykę i Indiach. To już się dzieje w Chinach.

Bogacimy się, robimy wygodni więc liczba potomstwa spada. Dzięki bogaceniu zaczynamy dbać o środowisko. A dokładniej wtedy, kiedy roczny dochód przekracza 5000 dolarów. Przykład: Chiny. Wzbogacili się i zaczynają martwić się środowiskiem. Najlepszy sposób na uratowanie ziemi przed wyniszczeniem? Wzbogacenie się ludzi.

Poziom ludzi żyjących poniżej poziomu przetrwania i w ekstremalnej biedzie zmniejsza się o połowę co 10-15 lat. To dla mnie był szok, nie sądziłem że bieda znika w takim tempie.

Jak tak dalej pójdzie, to za 1-2 pokolenia każdy na świecie nie będzie ludzi skrajnie biednych. Każdy będzie miał tshirt, jedzenie, telefon i internet. Już teraz większej ilości ludzi grozi śmierć z otyłości niż z głodu.

Do tego inżynierowie pracują nad ciągłym ulepszaniem technologii. Tańsze panele słoneczne, tańsze baterie, efektywniejszy transport, sprawniejsze fabryki, praktycznie darmowa wiedza (np. 70 h profesjonalnego kursu programowania na Udemy kosztuje 10 euro…).

Co by się nie działo, koronawirus, deglobalizacja czy wojna, postępu nie da się zatrzymać. Będą górki i dołki, może trafić się gorsza dekada, ale na świecie będzie coraz lepiej. Przynajmniej do czasu katastrofy klimatycznej po spaleniu wszystkich węglowodorów.

Wcześniejsza emerytura dmldas

Do tego efektywność naszej pracy rośnie. Dlatego przejście na wcześniejszą emeryturę jest łatwiejsze i szerzej dostępne niż kiedykolwiek. To jest do zrobienia w ciągu 10-30 lat, w zależności na jakie poświęcenia się jest gotowym.

Ja pracuję od 8 lat i jestem już za połową. Prawie dwa mieszkania na wynajem. Prawie, bo muszę spłacić drobną pożyczkę i będę praktycznie w 2/3 drogi do wolności finansowej. Zapewne do 2025 roku się wyrobię i będę mógł opuścić korpo świat.

Trochę później niż zakładałem, ale nie jest najgorzej. Nie mam na co narzekać. Ale wróćmy do tematu tego wpisu.

Skąd bierze się nadmiar informacji?

Wyobraźcie sobie jak to wygląda od środka.

W redakcji internetowego gniotka (typu Onet, WP, Interia) siedzą znudzeni ludzie, którzy codziennie muszą przerobić np. 10 newsów i wrzucić na stronę.

90% czasu poświęcają na wymyślenie tytułu clickbaitu w stylu „Ojciec wybrał politykę, a syn sznur”. Albo „Sprawdź na co musisz uważać w 2021 roku”. Reszta artykułu może być napisana z błędami merytorycznymi i ortograficznymi – najważniejsze, żebyś to kliknął i rzucił okiem na reklamy.

Pseudo-autorzy przerabiają tą samą informację na sto różnych sposobów. Jedno wielkie bagno. Nadmiar informacji tworzy prawdziwy labirynt – szum którego przekopanie jest niemożliwe.

Wbrew pozorom, na świecie nie dzieje się zbyt wiele. Ale media muszą na siebie zarabiać, dlatego wałkują w kółko to samo. Żebyś miał się czym zająć i w co poklikać.

Jak się przed tym bronić?

Jeśli już musisz, to ustal sobie np. 20 min na czytanie śmieci i na tym poprzestań.

Korzystaj z tego samego, zaufanego źródła. Kilka konkretnych blogów czy kanałów na Youtubie. Płatne newslettery lub dobra prenumerata.

Im ktoś rzadziej publikuje tym lepiej.

Mi stworzenie wpisu zajmuje 3-5 godzin na przestrzeni dwóch dni, nie licząc czasu wymaganego na przemyślenie tematu. Nie da się czegoś przez 3-5 godziny przelewać na papier, jeśli wcześniej nie skrystalizowało się w głowie.

I teraz jaką wartość ma treść publikowana przez kogoś, kto publikuje treści codziennie lub nawet częściej (jak pseudo media)?

To może być tylko zlepek słów, a co najwyżej nieprzemyślanych zdań. Dobrym przykładem było konto jakiegoś Instagramera który polecał książki do przeczytania w tempie trzy na dzień. Obstawiam, że nie przeczytał nawet okładki. Więcej czasu poświęcał na obrabianiu zdjęć i dobieraniu tagów niż samym czytaniu.

Jak filtrować informacje?

Jest prosta zasada – szukaj informacji o starych wydarzeniach. Im dłużej żyje dany temat, tym ważniejszy jest dla ludzi i zapewne dla Ciebie.

Przykład: częściej słyszysz o drugiej wojnie światowej, niż o zmianie rządu ileś tam lat temu. To pierwsze wydarzenie niesie o wiele większą wartość informacyjną niż to drugie.

W 2007 roku po maturze wyjechałem na 3 miesiące do pracy na statku. Przez ten czas nie miałem dostępu do telewizji ani internetu. Gdy wróciłem do Polski w październiku, okazało się że w międzyczasie zmienił się rząd (nie pamiętam dokładnie o co chodziło), ale na tapecie były już jakieś inne afery. Pomyślałem sobie że „O rany! Ile wiadomości mnie ominęło!”.

Koniec końców wszystko było po staremu. Zmienił się tylko kolor sieczki wylewającej się z telewizorów.

Przez te 3 miesiące nic nie straciłem. Zaoszczędziłem tylko nerwów. Dlatego od pierwszego roku studiów przestałem oglądać TV i czytać portale informacyjne.

Jeśli wydarzy się coś ważnego, to z pewnością się o tym dowiem. Kolega z pracy codziennie ogląda wiadomości i śledzi newsy. Czasami w poniedziałek pytam go czy wydarzyło się coś o czym powinienem wiedzieć. Odpowiada, że w sumie nic. On poświęcił na dowiedzenie się NICZEGO kilka godzin. Ja na szczęście nie.

Krótka data przydatności „informacji”

W ostatnich latach miało miejsce tylko kilka wydarzeń o których powinieneś wiedzieć:

  • niedopuszczenie do przyjęcia nielegalnych imigrantów przez Polskę (mieszkałem w Szwecji przez rok w 2017 i widziałem na żywo efekty takiej polityki)
  • wysoki wzrost cen nieruchomości
  • wprowadzenie 500+ czyli ostra implementacja polityki socjalnej
  • kwarantanna
  • dodruk złotówek

Być może coś pominąłem, ale 99,9% reszty informacji z tych kilku lat to szum, generujących u Ciebie niepotrzebnie negatywne emocje i stres. Spokojnie możesz sobie podarować 99,8% tego, o czym się mówi, z zyskiem dla własnego zdrowia i poczucia szczęścia.

Korona przykład

Przyznam się, że od czasu do czasu sam się nabiorę na medialny szum.

Kiedy rozkręcała się w Polsce epidemia, przez kilak dni śledziłem relacje live. Z czasem zorientowałem się, że te wiadomości to dziadostwo z którego nic nie wynika.

Teraz polegam bardziej na informacjach „przemielonych” np. przez youtuberów czy portale które i tak śledzę. Jeśli dzieje się coś ważnego, to ciekawi publicyści i tak o tym napomkną.

Skala marnotrawstwa

Marnujemy mnóstwo czasu na czytanie i oglądanie wiadomości. Gdybyśmy zamiast tego uczyli się języków obcych (albo czegokolwiek innego), to jak wielka byłaby wartość dodana.

Codziennie ~10 mln Polaków ogląda Wiadomości/Fakty itd. Wartość tych źródeł jest śmieciowa. To oznacza zmarnowane 5 milionów roboczo godzin (zakładając że oglądamy przez 30 min dziennie). Nauczenie się obcego języka w stopniu komunikatywnym zajmuje ok. 1000 godzin. Dziennie obcego języka nauczołoby się 5000 osób (5 mln/1000)! Lub moglibyśmy przeczytać 500 tys. książek dziennie…

Karmienie nas informacyjnym szumem to marnotrawstwo skalę przemysłową.

Wolność finansowa

Ograniczenie szumu który do Ciebie dociera pomoże Ci też więcej oszczędzać. Dotrze do Ciebie mniej reklam. Zainspiruje Cię mniej trendów-wydmuszek.

Ludzie którzy najwięcej wydają na głupoty są najczęściej podpięci non stop pod media.

Dla mnie ograniczenie medialnego szumu jest wręcz niezbędne, aby móc niezależnie myśleć i zdystansować się od bałaganu. Niektórzy twierdzą, że codzienne oglądanie wiadomości pozwala im być na bieżąco. To trochę tak jakby twierdzić, że im więcej frytek zjesz tym lepiej, bo w końcu uzbiera się odpowiednia ilość witamin.

Na zakończenie

Podsumowując:

  • większość wiadomości to szum
  • na świecie nie dzieje się tak wiele (tym bardziej w Polsce) żeby codziennie śledzić informacje
  • im nowsza wiadomość, tym mniej ważna
  • im starsza wiadomość, tym bardziej ważna
  • ważne informacje i trendy potrzebują miesięcy/lat aby się wykrystalizować
  • korzystaj tylko ze źródeł które filtrują wiadomości (czyli publikują rzadziej a konkretniej, opierają się na szerokim zakresie czasu)
  • im coś starsze (np. książka) tym chętniej po to sięgaj.

Artykuł wyszedł mi na prawie 1500 słów więc gratuluję, że dotarłeś/dotarłaś do końca. Mam nadzieję, że się przyda i da Ci do myślenia.


PS: Jestem całkiem zadowolony z dzisiejszego wpisu. Udało mi się podzielić z Wami przemyśleniami które od jakiegoś czasu chodziły mi po głowie. Mają sporo sensu, a sposoby na ograniczanie bombardowania informacjami bardzo mi pomogły. Mam nadzieję, że przydadzą się i Wam – dajcie znać co sądzicie. Jeśli ten wpis był dla Was przydatny, podeślijcie linka znajomym. Oni na tym też skorzystają, a przy okazji pomożecie i mi w prowadzeniu bloga! 😉