by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Negatywny wpływ polityki na nasze życie

17/09/2018 by Rafał Santoro
Negatywny wpływ polityki na nasze życie

Od 2016 przestałem interesować się polską polityką. Wyszło mi to na dobre. Mniej się stresuję i mam gdzieś to, co wyprawiają rządzący.

Mój wpływ na bieżące wydarzenia jest żaden. To czy pójdę do głosowania lub będę oglądać codziennie wiadomości niczego nie zmieni.

W angażowaniu się w wydarzenia polityczne widzę same minusy:

  • wkurwiasz się tym, co się dzieje, niezależnie od wyznawanej opcji politycznej,
  • tracisz czas na analizowanie wydarzeń, które po tygodniu już są nieaktualne,
  • oglądając serwisy informacyjne jesteś podatny na propagandę,

Niedawno kłóciłem się z kolegą z pracy o to, czy warto pójść do głosowania. Bardzo go poruszyło to, co mówię. W jego głosie było słychać pogardę. Ze zdenerwowania trzęsły mu się ręce. Usłyszałem, że to przez takich ludzi jak ja, jest tak, jak jest. Cokolwiek to miało znaczyć. Chyba nie lubi Jarka.

Ja z kolei cały czas dobrze się bawiłem, słuchałem uważnie, co mówi, a rozmowę zakończyłem w dobrym humorze i z uśmiechem na twarzy. Zdaję sobie sprawę z tego, że polityka to strata czasu. Dzięki temu mogę mieć wśród znajomych skrajnych lewaków, jak i nacjonalistów, bo poglądy polityczne to wymiar, który odrzucam, a polityczne rozmowy traktuję na tym samym poziomie, co wybór składników do kebaba.

Orły czy hieny?

Oczywiście mam swoje przekonania, ale ani przez chwilę nie łudzę się, że mogę wpłynąć na ich wprowadzenie. Wolę skupić się na swoim życiu, zamiast denerwować się tym, co jakiś matoł na Wiejskiej wygaduje.

Z jednej strony nie szanuję polityków z tego względu, że zajmują się chyba jednym z najgorszych zawodów na świecie. Żeby się wybić muszą okłamywać i oszukiwać nawet najlepszych przyjaciół. Kibole przeciwnych drużyn, którzy okładają się maczetami po głowach są lepsi. Przynajmniej grają w otwarte karty.

Z drugiej strony, żeby utrzymać się w takim środowisku trzeba być naprawdę inteligentnym i przebiegłym skurwysynem. Codziennie idziesz do pracy i nie dość, że przyjmujesz pociski lecące z drugiej strony barykady, to jeszcze musisz uważać, żeby nie oberwać od swoich. Posłowie, ministrowie i inni politycy, których słuchasz, to tęgie głowy i mistrzowie manipulacji, bez względu na to, co o nich myślimy.

Teatrzyk, który do nas dociera, jest tak zagmatwany, że nie ma sensu tego śledzić. Niektórzy przez lata nie są w stanie zorientować się, że własna żona/mąż ich zdradza, a co dopiero wyczaić, który polityk rzadziej kłamie.

Monopol na patriotyzm

Patriotą można być wcale nie interesując się polityką, a nawet nie płacąc podatków. Budowanie kapitału, własnych umiejętności i dbanie o relacje międzyludzkie z rodziną, sąsiadami i znajomymi da Ci i pośrednio Polsce dużo więcej, niż zastanawianie się, na którą partię zagłosować.

Teraz, kiedy od święta zdarzy mi się zasiąść u kogoś przed telewizorem, od razu widzę, ile zyskuję nie interesując się polityką. Za to ludzie z którymi to oglądam, natychmiast zapalają się i komentują, że to dobry/beznadziejny pomysł, że dany polityk ma rację albo jest kretynem itd. Niepotrzebnie marnują moc obliczeniową swojego mózgu.

Przez ostatnie dwa lata zaoszczędziłem sobie mnóstwo stresu i polecam to każdemu. Nawet jeśli się ze mną nie zgadzasz, spróbuj odstawić politykę choćby na miesiąc. Zero oglądania telewizji, zero czytania wiadomości w internecie, zero gadania o polityce ze znajomymi. W zamian możesz zmarnować czas np. na czytaniu książek lub relaksie.