by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Niezależność finansowa i emocjonalna

27/11/2017 by Rafał Santoro
Niezależność finansowa i emocjonalna

Niezależność finansowa i brak zaufania do ludzi to warunek konieczny do osiągnięcia szczęścia. Bo bez tego nie masz kontroli nad własnym życiem.

Bez pieniędzy nie ma niezależności

Jeśli ledwo wiążesz koniec z końcem, to Twój jutrzejszy posiłek zależy od pracodawcy. Jeśli Cię wyrzuci nie będziesz miał co zjeść.

Ale jeśli masz odłożone sporo pieniędzy, to czy Cię pracodawca wyrzuci czy nie, nie robi Ci różnicy. Masz finansową poduszkę bezpieczeństwa – masz czas na znalezienie pracy.

Tą logikę można przełożyć na każdą dziedzinę życia. Im więcej masz takich poduszek bezpieczeństwa, tym mniejszy wpływ na Twój poziom szczęścia mają inni ludzie i zdarzenia losowe.

Liczenie na emeryturę od państwa to zły pomysł

Nie oczekuję, że kiedykolwiek dostanę państwowa emeryturę. A dla wiele osób traktuje to jako jedyne źródło dochodu na starość. Takie myślenie jest zrozumiałe w przypadku osób, które „dorabiały” się za komuny. U osób które dorabiają się w dobie internetu taki pogląd to głupota.

Otrzymanie państwowej emerytury nie zależy ode mnie. Zależy od polityków, dlatego dla własnego dobra lepiej o tych pieniądzach zapomnieć. Żyć tak, jakby ich nigdy miało nie być, a jeśli na starość się pojawią, to traktować jako miły bonus.

Wszystko co mi się w życiu przytrafia to moja wina

Wzięcie odpowiedzialności za wszystko co mi się w życiu przytrafia było jedną z najlepszych decyzji jakie podjąłem. Czasami nie jest to wygodne, ale w długim terminie czyni mnie szczęśliwszym człowiekiem, bo nie zwalam winy na innych tylko rozwiązuję problemy i o nich zapominam:

  • Nie podoba mi się wykonywana praca? – to moja wina, zmieniam pracę.
  • Moja dziewczyna to psychopatka? – to moja wina, zmieniam dziewczynę.
  • Mam za mało pieniędzy? – to moja wina, bo nie otworzyłem własnego biznesu.

Możesz sobie pomyśleć, że to źle skoro wszystko co się wokół Ciebie dzieje to Twoja wina. Brzmi to bardzo depresyjnie, ale w rzeczywistości jest na odwrót.

Jeśli mi coś w życiu nie wyjdzie i będę zwalać winę na innych, to nie mogę z tym nic zrobić. Musiałbym poprosić każdego po kolei, żeby zachowywał się inaczej. To nie zadziała.

Nie mogę zmienić zachowania innych, ale mogę zmienić swoje zachowanie. Nie muszę się nikogo prosić, ani na nikogo liczyć. Wystarczy, że dogadam się sam ze sobą, co czasem nie jest łatwe.

Jeśli nie pasuje Ci współlokator, wyprowadź się. Nie stać Cię na wynajem kawalerki? Zarób więcej pieniędzy. Nie możesz zarabiać więcej? Podnieś kwalifikacje. Nie masz czasu na naukę? Znajdź czas. I tak dalej. Wszystko jest wynikiem Twoich wyborów.

Jak widać na przykładzie powyżej, im większość odpowiedzialność za siebie weźmiesz teraz, tym mniej problemów będziesz mieć w przyszłości. Nie wiem jak Ty, ale kiedy zdałem sobie z tego sprawę, podjarałem się jak pochodnia. Na serio.

Wystarczy, że przestanę marudzić i wezmę się do roboty przez kilka lat. Potem w życiu będę mieć już z górki. Jakie to proste.

Pamiętam jak chodziłem do liceum i miałem takie ogólne poczucie bylejakości. Nie wiem jak to określić. Bawiłem się dobrze ze znajomymi, ale w dłuższej perspektywie nie wiedziałem, co ze mną będzie. Nie wiedziałem, czy chcę iść na studia. Jeśli tak, to jakie? Nie miałem wizji na kilka-kilkanaście lat do przodu. Moje życie płynęło sobie własnym korytem, nie wiadomo do końca gdzie.

Od kiedy przestałem liczyć na to, że inni będą działać w moim interesie, jestem o bardziej zadowolony z życia, nawet jeśli nie wszystko idzie po mojej myśli.

Umiesz liczyć, licz na siebie – niezależność finansowa

Jeśli chcę więcej zarabiać to nie muszę liczyć na mojego szefa. Mogę zmienić pracę. Mogę wyjechać zagranicę lub założyć własny biznes.

Pewnie ktoś się przyczepi, że nawet wtedy jestem dalej zależny od innych osób. Teoretycznie tak, ale jeśli chcę zmienić pracę, to nie jestem zależny od jednego pracodawcy. Jestem zależny od większej, nie zdefiniowanej liczby ludzi, a nie jednego osobnika.

Jeśli bym chciał, mogę pójść na rozmowę kwalifikacyjną i powiedzieć potencjalnemu managerowi „wyglądasz na niezłego bałwana” i nic się nie stanie. Prędzej czy później znajdę pracę.

Przeciwieństwem tej sytuacji jest np. monogamiczne małżeństwo. Jeśli masz wysoki popęd seksualny i w nocy nachodzi Cię ochota na seks, a Twoją żonę/męża boli głowa lub jest zmęczony po pracy, to masz problem. Nie masz możliwości zaspokojenia swojej potrzeby jeśli druga strona powie: „nie dzisiaj”. Jesteś w 100% zależny od jednej osoby.

Znam ludzi, którzy nie mają problemu z tym, aby w pewnych dziedzinach życia oddać kontrolę innym. Nie rozumiem tego, ale wiem, że niektórzy tak mają i im to pasuje. Życie innych to nie moja sprawa i nie mam z tym problemu. Przynajmniej dopóki nie narzekają. Wiele osób ma problemy chyba tylko po to, żeby o nich porozmawiać.

Ciężkie przypadki – niezależność emocjalnalna

Oczywiście nie oznacza to, że trzeba być niemiłym dla drugiego człowieka. Jestem jedną z najbardziej przyjaznych i uśmiechniętych osób jakie znam.

Jeśli ktoś mi szkodzi, to nie próbuję go zmienić, tylko odcinam i usuwam z mojego życia delikwenta. Nie mam wpływu na zachowanie innych, mogę jedynie zmienić swoje. Dzięki temu otaczam się tylko osobami w którym towarzystwie naprawdę mam ochotę przebywać.

Moja była współlokatorka opowiadała mi o związku swojej przyjaciółki z gościem uzależnionym od alkoholu, narkotyków i hazardu. Przez lata bił ją i jednego dnia chciał porąbać siekierą, ale ona do niego zawsze wracała „bo go kocha i chce mu pomóc wyjść na prostą”. Na pewno już widzisz o co mi chodzi.

Ta laska zamiast zmienić swoje zachowanie (olać gościa, znaleźć normalnego) próbuje zmienić jego zachowanie (na które nie ma wpływu). Trzeba wierzyć w ludzi, dawać szansę, czasami nawet dwie ale na tym koniec.

Dywersyfikacja inwestycji

W biznesie dywersyfikuje się inwestycje. Zamiast pakować 100% kapitału w akcje jednej spółki, kupuje się akcje kilku. O to samo chodzi w innych dziedzinach życia. Żeby zwiększyć swój poziom niezależności powoli pracuję nad dywersyfikacją własnych dochodów.

Uniezależnienie się w maksymalnym stopniu (w jak największej ilości dziedzin) to warunek konieczny do długoterminowego szczęścia.

Oczywiście w granicach rozsądku. W przeciwnym wypadku, to jakie masz samopoczucie będzie zależne od innych. Z nielicznymi wyjątkami inni ludzie mają w dupie Ciebie i Twoje samopoczucie, nawet jeśli mówią, że wcale nie. Lepiej nie polegać na nich w tej kwestii.

Jeśli Ci smutno, masz depresję, lub po prostu nic Ci przez ostatnie 5 lat nie wychodzi to zastanów się, czy nie oddałeś odpowiedzialności za własne decyzje komuś innemu? Żonie, mężowi, szefowi itp.?

Staram się zakładać, że inni będą mówić jedno, a robić drugie. Dzięki temu unikam rozczarowań. Jeśli powierzyłem komuś ważną kwestię i to spieprzy, to winię siebie, a nie innych, po czym rozwiązuję problem i mam spokój. Czasami to kosztuje $$$, ale warto.

Dobrym przykładem jest ślub bez intercyzy. Daje drugiej osobie możliwość zabrania Ci połowy majątku. Nawet jeśli dzisiaj się kochacie i wszystko między Wami jest okej, to nie znaczy, że tak będzie za 10 lat. Ile znasz par które „były idealnie dobrane”, a ich związek zakończył się z hukiem? Podpisanie intercyzy przed ślubem jest potencjalnym cięciem strat.

Kiedy przytrafia się fuck-up

Wyjechałem do Szwecji bo dostałem propozycję: „rok pracy w Szwecji, a potem zdalnie z Polski”. Po kilku miesiącach okazało się, że pracy zdalnej nie będzie. Wyszedłem więc na frajera, moja decyzja o zmianie pracy była kiepska. Powinienem być wkurwiony bo podstępnie okłamali mnie, to ich wina! Jakież polskie by to było: „To nie ja, to wszystko przez nich!”

Ale ja wcale nie jestem zły (może tylko trochę).

Bardziej niż na mojego pracodawcę-kłamcę jestem zły na siebie, bo to moja wina. Mogłem zadać więcej pytań, lepiej rozpoznać grunt i nie wierzyć zapewnieniom „tak, po roku może Pan pracować zdalnie”. Mogłem, ale tego nie zrobiłem.

Zamiast pluć żółcią i się gniewać, postanowiłem zmienić branżę. Nie chcę już dłużej być testerem, bo w branży automotive trudno o pracę zdalną. Chcę zostać programistą, bo tam z automatu 5-10% ofert to praca z domu.

Zamiast marudzić, po godzinach uczę się programować. Przyznam, że idzie mi to jak krew z nosa, bo muszę dzielić czas np. z prowadzeniem bloga. A pisanie bloga i programowanie wymagają używania mózgu na 100% co po 8 godzinach pracy w biurze nie przychodzi łatwo.

PS: Polecam podcast Michała Szafrańskiego pt.: „Zawód: Programista, czyli jak zostać developerem i ile zarabiają programiści”

Ale z ciebie samolub Santoro!

Możesz pomyśleć, że muszę być strasznym samolubem skoro tak bardzo chcę się od wszystkich uniezależniać. Myślisz, że nie zależy mi na nikim i w ogóle jestem be. Nic bardziej mylnego.

Mój poziom szczęścia rośnie wraz ze zwiększającą się niezależnością. A im jestem szczęśliwszy, tym szczęśliwsi są ludzie w moim otoczeniu.

Na przykład, im masz więcej pieniędzy tym masz więcej możliwości pomocy swoim bliskim. Będąc niezależnym finansowo masz więcej czasu na oglądanie swoich dzieci jak rosną.

To jest gra typu Win-Win. Pomagając innym zyskujesz na tym, a oni zyskują na pomaganiu Tobie.

Osoby, które próbują Cię uzależnić w jakiś sposób nie działają w Twoim interesie. Szef uzależniając Ciebie od pracy tylko u niego dostaje w długim terminie nieszczęśliwego i niewydajnego pracownika.

Walcz z wiatrakami lub obniż wymagania

Swoja niezależność można zwiększyć nie tyko poprzez np. zarabianie coraz więcej. Można ją zwiększyć dzięki obniżaniu wymagań.

Na przykład: chciałbyś, żeby Twoje dziecko zostało w przyszłości lekarzem lub inżynierem. Ale zamiast pilnie się uczyć w liceum, jedzie na samych trójach (jak ja), pali papierosy (jak ja) i często się upija (jak ja). Twoje dziecko nie spełnia Twoich oczekiwań, co powoduje, że jesteś mniej szczęśliwy. A za każdym razem kiedy próbujesz zaradzić tej sytuacji, tylko pogarszasz sprawę.

Problem tkwi w tym, że pozwoliłeś, aby Twoja niezależność i szczęście zależało od jednej osoby – Twojego dziecka. Jeśli obniżysz względem niego wymagania będziesz bardziej zadowolony z życia.

Obecnie (listopad 2017) obniżam swoje oczekiwania finansowe, bo w 2018 roku wracam do Polski. Jeśli uwzględnię koszty mieszkania za które płaci moja firma, to na rękę zarabiam około 14 000 zł miesięcznie. W Polsce nie mam co liczyć na takie pieniądze biorąc pod uwagę fakt, że zamiast Senior Test Inżynierem będę musiał zacząć od Junior Developera, kilka szczebli niżej.

Obniżyłem swoje wymagania, dzięki czemu jeśli dostanę 5000 zł na rękę to będę bardzo zadowolony. To prawie trzy razy mniej, ale uwzględniłem to w swoim planie przejścia na wcześniejszą emeryturę w 2021 roku.

Większości z Was obniżanie wymagań pewnie kojarzy się negatywnie, ale im niższe masz oczekiwania, tym łatwiej Ci je zaspokoić.

Podsumowanie

Podsumowując, staranie się o to, żeby być niezależnym w tylu dziedzinach, ile to tylko możliwe, wpływa pozytywnie na jakość życia i poziom szczęścia.

Nie liczenie na nikogo, obniżanie wymagań gdzie się da, podnoszenie umiejętności, dywersyfikowanie dochodów i inwestycji, dają możliwość decydowania o własnym losie. Warto.