Rafał Santoro - Blog o życiu, finansach i wcześniejszej emeryturze

Okłamali mnie

10/07/2017 by Rafał Santoro
Okłamali mnie

W skrócie: miałem pracować przez rok w Szwecji, a później przejść na pracę zdalną z Polski (za dobre pieniądze). Jestem na miejscu już 3 miesiące i pracy zdalnej nie będzie. Projekt się zawalił jak domek z kart. Wygląda na to, że szanse na pracę zdalną jeszcze przed moim przyjazdem były minimalne. Ściągnęli mnie i dwóch innych gości z Polski do Szwecji pomimo tego, że wiedzieli, że to nie wypali.

Być może mają nadzieję, że jak już ktoś z nas posiedzi rok to zostanie już na stałe w Szwecji. Być może agencja stwierdziła, że lepiej obiecać ludziom gruszki na wierzbie i przez rok zarobić na nich trochę kasy niż nie wysyłać nikogo. Bez obietnicy pracy zdalnej z naszej trójki nie przyjechałby chyba nikt.

Rozumiem, że biznes jest dynamiczny i projekty mogą się zmieniać. Jednak podczas rekrutacji mówiono, że tryb zdalnej pracy już działa. To znaczy, że są osoby, które już tak pracują. Jak się okazało na miejscu, nikt nie pracuje zdalnie. Więc ściemniali.

Zawaliłem sprawę

Nie jetem bez winy bo powinienem być bardziej podejrzliwy. Jednak jeśli podczas rekrutacji dwie osoby mówią mi, że praca zdalna będzie możliwa to dlaczego miałbym nie wierzyć? Byłem zbyt napalony na wizję 9000 zł miesięcznie za uruchamianie skryptów testowych z domu w piżamie. Mam nauczkę.

Nie mam się co obrażać na agencję która mnie zatrudniła, biznes to biznes. Oni tak jak ja chcą zarobić kasę. Teraz muszę się zastanowić, co dalej?

Nie będę płakać nad rozlanym mlekiem

Stwierdziłem, że bycie testerem nie jest dla mnie, dlatego postanowiłem przebranżowić się na programistę Javy. Odkładałem tą decyzję w czasie ze względu na pieniądze jakie mogłem zarobić jako tester z kilkuletnim doświadczeniem.

Kilka przyczyn:

Po pierwsze jako tester kasa zawsze trochę gorsza, niż gdybym był programistą. Prawdopodobnie będę musiał zacząć „od początku” i niższej pensji, jednak perspektywy dla programistów są dużo lepsze. Musze tylko zaczepić się gdzieś na początek i nabić 1-2 lata doświadczenia.

Po drugie, jako tester muszę jeździć za pracą. Przykład: w Krakowie są może dwie lub trzy firmy które zatrudniają testerów o moim profilu. Za to firm zatrudniających programistów są dziesiątki – więcej ofert, większy wybór, większa kasa.

Po trzecie, jako tester wykorzystuję trzy razy mniej mózgu w pracy w porównaniu do programisty. Krąży nawet taki żart, że „testerem zostaje ten, kto nie nadaje się do niczego innego”. Nie do końca jest to prawdą, bo wiele osób które spotkałem w pracy to były prawdziwe mega mózgi. Ale do dużej części testerów to powiedzenie pasuje jak ulał, szczególnie w firmach z UK i Szwecji w których pracowałem.

Zaraz po studiach przez rok pracowałem jako programista i teraz żałuję, że postanowiłem rzucić tą pracę i zostać testerem elektroniki. Wtedy wydawało mi się, że obie branże są tak samo atrakcyjne, a jako elektronik z wykształcenia miałem parcie na mikroprocesory i płytki PCB. Jednak na własnej skórze przekonałem się, że tak nie jest.

Dlaczego akurat Java?

Zrobiłem wywiad środowiskowy i zapytałem Google jakich ofert pracy jest najwięcej? Którzy programiści zarabiają najwięcej? Co moi znajomi z branży o tym myślą? Wynik był taki, że to ofert dla programistów Javy jest najwięcej i płacą najlepiej.

Zadzwoniłem nawet do agencji która mnie zatrudnia pytając „gdyby coś ze zdalną pracą nie wypaliło” to jakie inne oferty macie? Powiedzieli, że Java.

Mój plan jest taki, że w obecnej pracy jadę po najniższej linii oporu, żeby się nie przemęczać i mieć siłę na naukę programowania wieczorem.

Zaczynam od kursów online za 10 euro które trwają po kilkadziesiąt godzin. Patrzę na oferty pracy co jest dokładnie wymagane, a potem znajduję kurs o tej tematyce. Jeśli często pojawia się słowo klucz „Java Spring” to znajduję o tym kurs i 20 godzin później już coś wiem na ten temat.

Będę mielić te kursy przez kilka miesięcy. Napiszę jakieś aplikacje w domu żeby mieć się czym pochwalić na rozmowie kwalifikacyjnej. Około świąt zamierzam zacząć wysyłać CV do pracodawców w Polsce. Jeśli któraś rozmowa kwalifikacyjna mi siądzie to świetnie, wypowiem umowę z moją niedoszłą zdalną pracą i wrócę do Polski wcześniej niż planowałem.

Jeśli jednak nie uda mi się znaleźć nowej pracy to po prostu będę dalej się uczyć w domu, z czasem moja potencjalna wartość dla pracodawców będzie rosła.

O samo znalezienie pracy się nie martwię, bardziej martwi mnie to, że przez około 2 lata będę musiał przyjąć na klatę dużo niższe wynagrodzenie w związku ze zmianą branży. Jako tester dorobiłem się już tytułów Senior/Advanced, jednak jak programista podejrzewam, że będę musiał zacząć dwa poziomy niżej – od Junior Developera. Oddali to moją wcześniejszą emeryturę o co najmniej kilkanaście miesięcy zanim uda mi się odrobić różnicę w wynagrodzeniu. Taką cenę zapłacę za odsuwanie w czasie tego, co miałem zrobić już dwa lata temu. Po raz kolejny, mam za swoje.

Zawsze kiedy coś nie idzie po mojej myśli wiem, że wyniknie z tego coś dobrego. Z niematerialnego punktu widzenia cieszę się, bo zmienię pracę na ciekawszą i wrócę do Polski. Zagranicą jest dobrze, ale jednak dużo lepiej było mi w Polsce.


Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.