by Rafał Santoro - Blog który buduje nowe podejście do pieniędzy

Pieniądze szczęścia nie dają?

14/08/2017 by Rafał Santoro
Pieniądze szczęścia nie dają?

Kiedyś wpadł mi w ręce artykuł, że w USA poziom szczęścia jest najwyższy wśród ludzi zarabiających 70-125 tys. dolarów rocznie. Powyżej tego poziomu pieniądze szczęścia nie dają. Jak to się przekłada na polskie realia?

Przebrnąłem przez statystyki i wyszło, że poziom 70-125 tys. dolarów rocznie to odpowiednik 3 do 5 tys. zł netto miesięcznie w Polsce.

Według Wikipedii 125 tys. dolarów rocznie w USA zarabia 16% Amerykanów. W Polsce w 2014 roku 3500 zł zarabiało 20% ludzi. Dla 16% populacji Polski można więc przyjąć granicę 4000 zł.

Jeśli mieszkasz w lokalizacji o niższych kosztach życia (wieś, małe miasto) to powinieneś celować w 3000 zł, jeśli mieszkasz w droższej (duże miasto) to celuj w 5000 zł.

Zarobki na takim poziomie dają możliwość oszczędzania powyżej 50% wypłaty, a to jak szybko będziesz mógł przejść na wcześniejszą emeryturę zależy od tego jaką część wypłaty odkładasz.

Zarabianie 3-5 tys. daje możliwość utrzymania dobrego poziomu życia (bez zbytniej spiny) i szansę na emeryturę już po 10-15 latach pracy. Osoby wychowujące dzieci mają trochę gorzej i pewnie muszą doliczyć do tych kwot z 500-1000 zł.

Pieniądze szczęścia nie dają

Ale coś tu nie gra…

To, że zarabianie więcej obniża poziom szczęścia wydaje się dziwne. Jeśli Amerykanin zarabia 200 tys. rocznie to jest mniej szczęśliwy od sąsiada który zarabia „tylko” 70 tys. Nielogiczne, prawda?

Jednak powyżej tego poziomu odpowiedzialność za wykonywaną pracę „kasuje” korzyści z wyższej wypłaty. Większa odpowiedzialność oznacza więcej nadgodzin/stresu. Kierownik techniczny w jednej z firm gdzie pracowałem był przez 24 godziny pod telefonem. W dzień dzwonili do niego z Europy, wieczorem z USA, a w nocy z Indii.

Im więcej czasu spędza się w pracy, tym mniej czasu się ma na konsumpcję i życie poza pracą. Co z tego, że zarabia się coraz więcej skoro nie przynosi to korzyści?

 Powyżej pewnego stopnia zamożności wzrost dochodów w czasie nie wywołuje wzrostu satysfakcji – Paradoks Easterlina

Pół-emerytura

Idąc dalej, jeśli dobije się już do magicznego przedziału 3-5 tys. można zamiast walczyć o wyższe wynagrodzenie zacząć zmniejszać wymiar pracy. Z punktu widzenia jakości życia i poziomu szczęścia pracowanie na 3/4 etatu i zarabianie 3-5 tys. będzie lepsze niż praca na pełen etat i zarabianie o kilkaset złotych więcej.

Coraz bardziej mi się ten pomysł podoba. Po zmianie branży czeka mnie obniżka wynagrodzenia na przynajmniej dwa lata. Jednak kiedy już uda mi się odbudować poziom mojej wypłaty największą zmianą jakościową w moim życiu może być 1) praca zdalna lub 2) ograniczenie czasu pracy.

Mógłbym wtedy poświęcić więcej czasu na prowadzenie bloga. Opublikowanie dwóch postów w tygodniu, w każdy poniedziałek i czwartek, zajmuje mi dodatkowe 10-20 godzin tygodniowo. Jest to praca twórcza, której nie da się „odklepać”, i czy mi się chce czy nie, o 23.00 wieczorem muszę usiąść i zacząć myśleć na najwyższych obrotach. JEst to trudne ale daje mi satysfakcję.

Mam takie marzenie, że zanim przejdę na emeryturę w wieku 35 lat chciałbym mieć każdy piątek wolny – pracować na 4/5 etatu. Lub nawet 3/5. Dzięki temu każdy weekend byłby dla mnie długim weekendem. Wyobraź to sobie. Przychodzisz do pracy w poniedziałek i wtorek, a w środę już masz „piątek” – ostatni dzień pracy. Potem cztery dni fajrantu. Kiedy o tym myślę oczy świecą mi się jak zapałki.

Jestem przekonany, że odpowiednie zarobki same w sobie nie gwarantują szczęścia. Życie musi mieć sens i dawać satysfakcję. Przekonuję się o tym na własnej skórze.

Oszczędzam 8-10 tys. zł miesięcznie dzięki pracy za granicą. Odbiło się to na poziomie mojego szczęścia, bo mam mniej czasu na realizację zainteresowań i jestem odcięty od znajomych/rodziny. To sytuacja tymczasowa, bo po trzech latach za granicą w 2018 roku wracam do Polski. Te wszystkie wyrzeczenia są warte wysiłku, bo przybliżą mnie do wcześniejszej emerytury o co najmniej kilka lat. Średnio rok pracy za granicą to jak trzy lata pracy w Polsce w moim przypadku. Szybciej kupię mieszkania na wynajem. Jedno już mam, a na drugie dozbieram na przełomie 2017/2018.

The end

Zarabianie 3-5 tys. zł w Polsce nie jest trudne pod warunkiem, że podnosisz swoje kwalifikacje i jeśli trzeba ruszysz dupę do większego miasta. A jeśli nie chce ci się włożyć kilku miesięcy wysiłku w podnoszenie kwalifikacji to trudno, nie dajesz powodu pracodawcom żeby płacili lepiej.

 


Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.