by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Podsumowanie 2019: sukcesy, porażki i cele w życiu

01/01/2020 by Rafał Santoro
Podsumowanie 2019: sukcesy, porażki i cele w życiu

Co jakiś czas trzeba się zatrzymać i spojrzeć wstecz. Cele w życiu trzeba mieć, a w tym poście opiszę co mi wyszło oraz to co zawaliłem w 2019 roku.

Lubię zaczynać i robić wiele rzeczy na raz. Niestety z takim podejściem nie da się zbyt wielu rzeczy doprowadzić do końca, bo nie wystarcza na to czasu.

Dlatego wiem, że muszę się ograniczać do realizacji 2-3 celów na raz. W przeciwnym wypadku rozproszę swoje siły i niewiele zrobię. Realizację celów staram się zamieniać w nawyki, na przykład publikowanie nowych wpisów każdego 1., 10., i 20. dnia miesiąca. Wkładać pracę w coś często, ale po trochę i regularnie. Tylko wtedy mi to jakoś idzie.

Pomimo, że staram się ograniczać, ciągle mam wrażenie, że zbyt łatwo ulegam pokusom nowości. Tym bardziej jestem zaskoczony ile udało mi się osiągnąć w 2019 roku.

Oszczędzanie pieniędzy

W 2019 roku zaoszczędziłem tylko o 6% mniej niż w roku poprzednim 2018. Oszczędzałem średnio 64% zarobków miesięcznie. W 2018 roku było to 68%.

To już się dzieje samo. Obciąłem zbędne wydatki, nie ulegam chwilowym zachciankom. Prowadzę bardzo komfortowe życie: mieszkam sam, jeśli mam ochotę to jadę na wakacje i robię to co lubię. I nadal oszczędzam sporo, bez wysiłku.

Te 64% zaoszczędzonych to efekt zwykłego dbania o swoje finanse na przestrzeni lat. Z roku na rok stawałem się w tym coraz lepszy – wydaję pieniądze tylko na to, co podnosi jakość mojego życia.

Każdemu polecam takie podejście. Poświęcić 1-2 lata na spisywanie wydatków i optymalizowanie kosztów. Na przestrzeni lat daje to kosmiczną różnicę.

Tym samym po 8 latach od dołączenia do wyścigu szczurów dotarłem do miejsca, kiedy nie muszę już więcej zarabiać. Zmieniam nastawienie z zarabiania pieniędzy na uwalanie wolnego czasu – stopniowe obcinanie wymiaru etatu.

Drugie mieszkanie

Pomimo, że na portalach zostały tylko ogłoszenia z drogimi i brzydkimi mieszkaniami, udało mi się przyklepać zakup drugiego mieszkania. Właścicielem stanę się w kwietniu, a sprzedający wyprowadzi się do końca lutego 2021 roku.

Cena jak na obecne warunki jest dobra, 4200-4400 zł za m2 za mieszkanie w średniej wielkości mieście. Mieszkanie niedawno przechodziło gruntowny remont, wstawię tylko pralkę, lodówkę i gotowe, zero roboty.

Sprzedający był zmotywowany: żona w ciąży, budowa domu w trakcie. To pozwoliło zaklepać transakcję tak dobrą jak się tylko dało przy obecnych warunkach.

To oznacza, że od marca/kwietnia 2021 roku mój dochód pasywny pokryje moje życiowe wydatki (~3000 zł miesięcznie). Będę już blisko wcześniejszej emerytury. Zapewne poszukam wtedy pracy na pół etatu i jakiegoś trzeciego mieszkania dla siebie.

PS: Przy okazji dziękuję jednemu z Czytelników, który pomaga mi spiąć transakcję do końca;)

Trochę obciąłem etat

W końcu udało mi się przejść na 9/10 etatu – w piątki wychodzę wcześniej, kończę pracę w południe.

Chciałem 4/5 (piątki wolne), ale z moim kierownikiem się nie dało. Nie pasuje mu to, ale dobre i 9/10. Z czasem będę negocjować coraz większe obcinanie etatu lub zmieniać firmę.

Finansowo nie mam już ciśnienia na zarabianie. Dodatkowy tysiąc miesięcznie niewiele u mnie zmienia, bo co za różnica czy oszczędzam 4000 czy 5000 zł po tylu latach nadwyżek? Za to każde „odbite” pół dnia z etatu to co innego. O krok bliżej do wolności.

W 2019 dostaliście 36 postów

Udało mi się regularnie dla Was pisać. Stworzenie jednego wpisu zajmuje mi dwa wieczory. To w sumie sześć wieczorów wytężonej pracy w miesiącu. Pamiętacie jak w szkole bolała głowa kiedy trzeba było napisać choćby 200 słów wypracowania? Czasami trudno znaleźć siły i motywację. Kiedy dopada mnie zwątpienie, akurat ktoś napisze miły komentarz lub maila co podnosi mnie na duchu.

W listopadzie pobiliśmy dwa rekordy: blog odwiedziło 3400 osób, a wpisy zostały przeczytane 9000 razy.

Dziękuję Wam, a sprawą która ciągle mnie zaskakuje jest poziom Waszych komentarzy i absolutny brak hejtu. To rzecz rzadko spotykana w internecie. Cieszę się, że intelektualnie jestem w stanie przyciągnąć taką publiczność.

Zdrowa dieta

Przez większą część roku gotowałem sobie sam. Co za tym idzie, jadłem zdrowo. Dużo warzyw, mało fast foodów (ale jak już mi się zdarzało to bez wyrzutów sumienia).

Dodając do tego regularnie treningi o których poniżej, jestem w najlepszej formie fizycznej i mentalnej w życiu. Zamierzam ten stan utrzymać do końca życia, chcę być mobilny choćbym miał 100 lat i umrzeć np. pod lawiną w górach niż od zawału serca.

U mnie w firmie jest kilku informatyków czterdziestolatków, którym zaczyna rosnąć garb. Naprawdę! Z tyłu na plecach robi im się parapet na którym można postawić piwo. Efekt 20 lat siedzenia przy komputerze. Nie chcę podzielić ich losu.

Treningi – forma fizyczna

Od wielu lat regularnie ćwiczę, ale w tym roku przyłożyłem się do biegania, kickboxingu i rozciągania.

Przebiegłem swój pierwszy półmaraton. Do zrobienia szpagatu jestem o 25 cm bliżej niż w kwietniu.

Pierwszy raz w życiu poszedłem morsować. Słabe zdjęcie, ale ten gość po prawej to ja. Jeszcze się uśmiecham bo to przed zanurkowaniem:

Wierzcie lub nie, ale nie odwaliło na punkcie sportu i własnego wyglądu. Staram się tylko regularnie ćwiczyć, 2-3 razy w tygodniu. Czasami coś w domu, w weekend rower lub góry.

Lubię myśleć, że dzięki takiemu wyważonemu podejściu nigdy nie odniosłem poważnej kontuzji. Jeśli zaczyna mnie boleć jakieś ścięgno lub staw to od razu robię sobie przerwę. Jak z finansami, powoli, małymi krokami. Szybkie i duże efekty to bajka frajerów: dieta cud w tydzień, trening cud w 2 tygodnie, nauka języka w 100 godzin etc.

Mało piłem

W 2019 udało mi się schlać na umór tylko trzy razy: w urodziny, pierwszy dzień Woodstocku i w lecie na grillu. Do tego parę wieczorów po kilka piw i to wszystko.

Dla mnie to duże osiągnięcie bo mam słabość do używek. Na studiach o mało nie popadłem w alkoholizm, a rzucenie palenia zajęło mi 3 lata. Potrafiłem wypić z kumplami pół litra na głowę, pójść do klubu i walnąć jeszcze kilka piw w klubie.

Badania lekarskie

Wykorzystałem to, że mój pracodawca zapewnia prywatną opiekę medyczną i wykonałem sobie pakiet badań kontrolnych. Badania krwi, hormonów, wzroku itd.

Wyniki są bardzo dobre, jestem zdrowy jak ryba. Zdrowa dieta, regularne treningi, ograniczanie stresu i wysypianie się przynoszą efekty. Tylko wzrok pogorszył mi się o 0,25 dioptrii w ciągu 5 lat. Praca przy komputerze robi swoje, ale walczę z tym.

Przeczytałem kilka ciekawych książek

W 2019 roku przeczytałem 28 książek. Jeśli ktoś chce to wrzucę listę, dajcie znać w komentarzach.

Nie ma bardziej skoncentrowanej pigułki wiedzy niż książki. Dlatego według mnie każdy powinien choć trochę czytać, to świetna odtrutka dla szybkich i płytkich informacji zalewających nas z ekranów telewizorów i smartfonów. Nawet czytanie fikcji i romansów pozwala się na chwilę wyłączyć i przenieść w inny świat.

Wywaliłem mnóstwo zbędnych rzeczy

Udało mi się sprzedać, oddać lub wyrzucić kilka szuflad rzeczy, których nie używam. Zanim coś nowego kupię zastanawiam się, czy aby na pewno jest mi to potrzebne.

Zanim coś kupię to się dobrze zastanowię, dzięki czemu wymieniam rzeczy zbędne na coś, co mi się przydaję. To podnosi jakość mojego życia.

Mam mniejszy bałagan, a rzeczy którymi się otaczam wykorzystuję i lubię. Nie mam poczucia zmarnowanych pieniędzy lub nietrafionych zakupów.

Gitara

W miarę regularnie gram na gitarze, kilka razy w tygodniu po pół godziny. Daleko mi do dobrego poziomu, ale to tylko kwestia czasu. Postępy są łatwo zauważalne co daje dużą satysfakcję.

Taktuję to jak kreatywne hobby, gimnastykę dla mózgu. Od zawsze słuchałem dużo ciężkiej muzyki, a teraz doszedł kolejny wymiar kiedy powoli zaczynam rozumieć jak się wytwarza poszczególne dźwięki i jak muzyka jest skonstruowana.

O tym co mi nie wyszło

Powyższa lista wygląda jak jedno wielkie pasmo sukcesów, ale nie obyło się bez kilku mniejszych/większych porażek.

Na przełomie 2018/2019 roku poświęciłem kilka miesięcy solidnej pracy na pewien projekt (jaki konkretnie to tajemnica). Niestety rezultaty były słabe.

W czerwcu zamroziłem działania po to, żeby oszczędzić siły i robić to, co mi wychodzi (czyli lista powyżej). Do projektu wracam w 4 kwietnia 2020 roku po tym jak już wrócę z wakacji w Azji, skończę przygotowania do półmaratonu na wiosnę w Krakowie i domknę zakup drugiego mieszkania.

Drugą dziedziną którą trochę zaniedbałem to ogólnie pojęte życie socjalne. Trenując, blogując, starając się utrzymać zdrowy tryb życia ciężko znaleźć czas dla znajomych. Często boli mnie to, że zamiast siedzieć przy piwie mógłbym poświęcić czas na coś produktywnego (kickboxing, gitara, książka, blog) i nie mieć kaca.

Ale…

Człowiek nie wielbłąd i napić czasami się musi. Spędzanie czasu z innymi ludźmi, nawet jeśli pozornie bezproduktywne, pozwala zachować balans w życiu. Wymiana opinii ze zwykłymi śmiertelnikami sprowadza na ziemię i moderuje moje momentami agresywne poglądy.

Dlatego oprócz wcześniej opisanego projektu niewypału zamierzam w 2020 roku trochę zadbać o relacje z innymi ludźmi kosztem produktywności. Mam nadzieję, że to nie odbije się na regularności blogowania, bo póki co publikowanie 3 postów miesięcznie działa dobrze, ale nie obiecuję, że to się nie zmieni w przyszłości. Postaram się, ale czas pokaże 🙂

Podsumowanie

Rok 2019 był udany. Zrobiłem kilka nowych rzeczy w życiu, w kilku stałem się jeszcze lepszy.

Starałem się nie katować i nie przemęczać. Nie wywierać na siebie zbyt dużej presji. Odpuszczać kiedy coś idzie nie tak.

Mój poziom szczęścia oscyluje na poziomie 70% (co 3-6 miesięcy go mierzę w Excelu i porównuję z poprzednim okresem). W 2020 roku domknę kilka spraw. Spodziewam się dobicia do 75-80%.

W tym miejscu zakończę ten przydługi wpis (1500 słów). Jeśli dotarłeś/dotarłaś do końca bez zasypiania po drodze, to bardzo mi miło 😉 Dzięki, że wspierasz mnie wracając na bloga, komentując i pisząc maile.


PS: Napiszcie w komentarzach co Wam wyszło w 2019 i co planujecie w kolejnym roku, jestem ciekaw!