by Rafał Santoro - Blog który buduje nowe podejście do pieniędzy

Potrzebuję 500 tys. do przejścia na emeryturę

24/07/2017 by Rafał Santoro
Potrzebuję 500 tys. do przejścia na emeryturę

Pół miliona złotych to moja magiczna liczba, która umożliwi mi przejście na wcześniejszą emeryturę. Zamierzam tyle uzbierać przed 35. rokiem życia i to pomimo tego, że pracuję na etacie.

Ten kto czyta tego bloga wie, że nie prowadzę ani nie zamierzam zakładać własnego biznesu. Nie potrzebuję tego żeby zostać rentierem. Mój plan na to jak się wzbogacić jest banalnie prosty: oszczędzać dużą część wypłaty i kupować małe mieszkania na wynajem.

Żeby dużo oszczędzać obciąłem wydatki do minimum i wyjechałem za granicę żeby więcej zarabiać. Szczegóły przedstawiam w comiesięcznych Raportach Finansowych.

Następny krok to inwestowanie w nieruchomości. Małe mieszkania w średniej wielkości mieście są stosunkowo tanie (ok. 120 tys. zł), a z najmu generują 800-1200 zł miesięcznie. Dzięki oszczędnemu trybowi życia i wyjazdowi za granicę jestem w stanie odłożyć na zakup takiego mieszkania w mniej niż dwa lata.

Ile mieszkań potrzebuję do przejścia na emeryturę?

Swoje koszty życia na emeryturze szacuję na 2000 zł. Jeśli przyjmę, że za kilka lat jedno mieszkanie wynajmę za 1000-1200 zł to potrzebuję trzy mieszkania. Jedno dla mnie, a pozostałe dwa na wynajem. Trzy mieszkania to mój próg przejścia na wcześniejszą emeryturę.

Trzy mieszkania w średnim mieście (3 * 120 tys. = 360 tys.) i solidna poduszka powietrzna = 140 tys. zł to właśnie pół miliona złotych. To minimalna kwota przy której mogę myśleć o przejściu na emeryturę. W rzeczywistości bezpieczniej będę się czuł z czterema mieszkaniami na wynajem więc majątkiem w wysokości bliżej 600 tys zł.

W ogóle nie biorę pod uwagę emerytury z ZUSu. Żeby żyło mi się dobrze i abym był szczęśliwy nie mogę polegać na Państwie i obietnicach polityków.

Chwilowo nie mam lepszego pomysłu na inwestowanie niż nieruchomości. Jeśli się coś zmieni zmodyfikuję mój plan emerytalny, ale do tego czasu zakładam, że wrzucę wszystko w mieszkania. Być może część kapitału umieszczę w ETFach Vanguarda.

Plusem nieruchomości jest to, że dochód z najmu jest odporny na inflację. Jeśli ceny urosną o 5% to podniosę czynsz o 5%. Większość zysku z najmu będę na bieżąco wydawać więc inflacja będzie dla mnie pomijalna.

Koszty życia na emeryturze

Swoje wydatki na emeryturę szacuję następująco:

  • 500 zł czynsz + media: mógłbym mieszkać w pierwszym mieszkaniu które kupiłem na wynajem. Czynsz do spółdzielni i media wynoszą ok. 360 zł więc zakładam tu margines.
  • 400 zł ubezpieczenie zdrowotne: składka na dobrowolne ubezpieczenie w NFZ. O optymalizacji nie myślałem jeszcze w ogóle bo to temat na za kilka lat.
  • 600 zł jedzenie: obecnie w Szwecji, która jest dużo droższa niż Polska, wydaję na jedzenie ok. 600-700 zł więc tu też zakładam pewien zapas.

W sumie 1500 zł kosztów stałych z możliwością optymalizacji. Zostanie mi 500 zł na drobne wydatki i poduszka finansowa 140 tys. na czarną godzinę. To absolutne minimum w jakie celuję – mówię tu o dolnej granicy która umożliwi mi wcześniejszą emeryturę.

Na pewno mój plan zdąży się zmienić w ciągu kilku lat, ale tym się nie przejmuje bo wszystko samo się ułoży jeśli nadal będę robił to, co robię.

Najprawdopodobniej nie zatrzymam się na trzech mieszkaniach. Jeśli do powyższych wyliczeń dorzucę jeszcze jedno mieszkanie na wynajem (moja emerytalna wypłata z najmu wyniesie wtedy 3000 zł), to zamiast 500 zł poza kosztami stałymi będę mieć 1500 zł na drobne wydatki.

Nie spodziewam się żebym wydawał aż tyle wiec nawet na emeryturze nadal będę się bogacić.

Nie zamierzam wydawać zbyt dużo na transport. Nie będę musiał dojeżdżać do pracy. Nie mam i nie chcę mieć samochodu, bo to studnia bez dna dla pieniędzy i stres (problemy z parkowaniem, mandaty, korki, naprawy, stłuczki, opłaty, przeglądy – fuj!). Być może zaopatrzę się w bilet miesięczny na komunikację miejską, a w razie konieczności skorzystam z taxi/ubera. Gdzie się da na spokojnie dojadę na rowerze. Same plusy.

Nie będę dużo wydawać na wakacje bo nie kręci mnie podróżowanie. Nie potrzebuję tego. Przeszło mi po spędzeniu kilku lat za granicą. Wolę Bieszczady z kumplami i wódką niż Morze Śródziemne. Chcę, żeby moje życie było tak zajebiste, żebym nie musiał od niego uciekać na zagraniczne wakacje. Chcę żyć tak, żeby było mi szkoda choć na kilka dni oderwać się od mojej wspaniałej codzienności.

Czym się zajmę na emeryturze?

Jako 35 letni rentier będę mieć wiele lat życia przed sobą i nie będę siedzieć z założonymi rękami. Jednak rzucę etat i pracę dla pieniędzy. Będę mieć czas na powolne, bezstresowe życie i myślenie. Wiem, że znajdę kreatywne zajęcie – będę robić to, czego realizacja da mi przyjemność i satysfakcję, a efektem ubocznym będą pieniądze. Nie będzie szefa, procesów i nikt mi nie będzie mówić, że mam zrobić coś nudnego/głupiego.

Zauważyłem, że podczas kilkudniowych urlopów zaczynam wpadać na pomysły, które w pracy nigdy by mi nie przyszły do głowy. Wystarczy kilka dni przerwy od pracy w biurze żeby mój mózg zaczął myśleć kreatywnie. Boję się pomyśleć na jakie pomysły wpadnę, kiedy będę na korporacyjnym detoksem do końca życia. Kiedy każdy dzień będę mógł spędzić tak jak będę chciał.

Wydatki na rodzinę

Wielką niewiadomą pozostają dla mnie wydatki związane z rodziną. Mam tu na myśli pomoc rodzicom na starość i/lub założenie rodziny. Jak na razie nie pali mi się do rozmnażania, ale może za 10 lat to się zmieni. Mam nadzieję, że instynkt ojcowski nigdy się u mnie nie aktywuje, bo wzięcie ślubu to prawie pewny rozwód (i stres), a dziecko to obniżenie poziomu szczęścia na 20 lat (i stres).

Wszystko to opóźni wcześniejszą emeryturę. Czwarte mieszkanie jako bufor na pewno się przyda.

Kiedy dorobię się tego pół miliona?

Mam 170 z 500 tysięcy (lipiec 2017). Dopiero 1/3 drogi za mną. Pracuję na etacie i mam to szczęście, że jestem inżynierem więc zarabiam powyżej średniej. Jeśli przyjmę, że na przestrzeni następnych kilku lat uda mi się oszczędzać 6000 zł jak do tej pory, to do pół miliona dobiję za 4,5 lata, w 2022 roku. Planuję osiągnąć finansową wolność wcześniej, ale do obliczeń przyjmuję bardziej konserwatywną datę.

Nie uwzględniam podwyżek bo jeszcze przez przynajmniej rok zostanę za granicą, gdzie będę oszczędzać więcej niż 6000 zł miesięcznie, jednak po powrocie do Polski mogę zarabiać mniej. Ostatnio chodzi mi po głowie zmiana branży więc być może będę musiał przyjąć na klatę niższe zarobki przez rok lub dwa. O tym ile zarabiam jak zwykle możesz przeczytać w Raportach Finansowych.

Wszystko idzie w dobrą stronę

Nie raz się już w życiu przekonałem, że najważniejsze to mieć plan. W trakcie realizacji będzie się zmieniał, ale z każdym miesiącem jestem bliżej celu.

Najgorsze już mam za sobą czyli cięcie wydatków (oszczędne życie) i osiągnięcie wysokich zarobków. Rozpędziłem mój finansowy pociąg, teraz muszę tylko utrzymać prędkość i zaczekać kilka lat. Zaoszczędzę tyle ile mi potrzeba i pracę do końca życia będę mieć z głowy. Za kilka lat każdy tydzień będzie dla mnie siedmiodniowym weekendem.

 


Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.



  • Pingback: Raport Finansowy: Lipiec 2017 - WyścigSzczurów.pl()

  • foggy_lad

    Weź pod uwagę że polskie społeczeństwo starzeje się prawie najszybciej na świecie, podaż mieszkań wciąż rośnie, ludzi ubywa, ponadto dużo młodych ludzi dziedziczy mieszkania po swoich dziadkach. Za 10, 20 lat możesz mieć problem ze znalezieniem lokatorów. Radzę pomyśleć o jakimś planie awaryjnym i dywersyfikacji oszczędności. 🙂

    • Trafna uwaga 😉 Póki nie mam lepszego planu przez najbliższe 5 lat wszystko wpakuję w nieruchomości. Ale od 500 tys. w górę raczej tylko ETFy np. Vanguarda.

      PS: Miał być problem z wynajmem bo 2 mln Polaków wyjechało za granicę jednak na ich miejsce przyjechało 2 mln Ukraińców. Z punktu widzenia właścicieli mieszkań nic złego się nie stało. Raz będzie lepiej, raz gorzej, a 30% z najmu w tą czy w tamtą nie robi mi wielkiej różnicy.

  • Pingback: Inflacja kosztów życia - czyli dlaczego bogaci są biedni()

  • luki339

    Czytałem kilka razy ten wpis, trochę razi mnie Twoje zbyt optymistyczne wyliczenia odnośnie kosztów życia jako rentier. Musiałbyś być mega minimalistą i póki co, z tego co opisujesz to jesteś, ale myślę, że prędzej czy później trochę odpuścisz i sobie poluzujesz, szczególnie jak założysz rodzinę to twoje wydatki znacznie wzrosną. Pisałem chyba w którymś komentarzu, że ja mam plan zostania rentierem jak będę miał ok 10tys./m-c dochodów pasywnych, czyli ok 1mln zł w aktywach (jestem w połowie drogi). Swoje koszty życia (4-osobowa rodzina) szacuję wówczas na ok 5tys./m-c, więc pozostanie spora poduszka, która będzie powodować to co opisujesz – dalsze bogacenie się. Zakładam dość wysoki pozom dochodów dlatego, żebym jak już zostawię pracę za pieniądze to nigdy nie musiał do niej wracać.
    Każdy ma inne potrzeby i każdy powinien sobie samemu wyznaczyć swój cel finansowy.

    • Masz rację, jestem minimalistą i nie zamierzam założyć rodziny co najmniej przez najbliższe 10 lat, do czterdziestego roku życia 🙂 Do 35. roku życia przejdę na emeryturę i będę mieć spokojnie 5 lat na wykombinowanie dodatkowego dochodu pasywnego jeśli zapragnę mieć własnego klona 🙂

      Poza tym weź pod uwagę, że na emeryturze nie będę siedzieć z założonymi rękami. Na pewno zajmę się czymś, co potencjalnie przyniesie pieniądze. Będę zarabiać, ale robiąc to ja chcę, a nie to czego chce szef 🙂

      Ktoś w Twojej sytuacji będąc odpowiedzialny za rodzinę i dzieci musi planować z większym marginesem bezpieczeństwa, co bardzo mądrze robisz. Póki co jestem odpowiedzialny tylko za siebie dzięki czemu jestem elastyczny w kwestii wydatków i zarobków. O dywersyfikacji dochodów piszę tutaj: http://wyscigszczurow.pl/dywersyfikacja-dochodow/