by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Rozwarstwienie społeczne – skąd się bierze?

12/03/2018 by Rafał Santoro
Rozwarstwienie społeczne – skąd się bierze?

Najbogatszych 85 ludzi ma tyle, co najbiedniejsze 3,5 miliarda – to dopiero rozwarstwienie społeczne. Niesprawiedliwość? A może sami sobie jesteście winni?

Słuchałem niedawno wykładu Jordana Petersona pt. „2017 Maps of Meaning 1: Context and Background„. Między innymi wytłumaczył skąd bierze się rozwarstwienie społeczne. A w dzisiejszych czasach jest całkiem spore, na przykładzie USA:

Źródło: wikipedia.org

Tak na oko, 10% najbogatszych Amerykanów ma z 70% majątku. Najbiedniejsze 40% nie ma prawie nic.

Nic dziwnego, że taka sytuacja to idealna pożywka dla komunizmu, ludzi walczących o „sprawiedliwość społeczną” i innych utopistów.

W swoim wykładzie Peterson podał na tyle ciekawe wytłumaczenia, że postanowiłem się z Wami nimi podzielić.

Rozwarstwienie społeczne to zjawisko naturalne

Rozwarstwienie społeczne występowało w każdym systemie prawnym, każdej cywilizacji i każdym społeczeństwie jakie kiedykolwiek poddano badaniu. Nie ważne, czy rządził cesarz, król, rada plemienna czy lokalny oszołom. Rozwarstwienie społeczne było zawsze i do tego miało tendencje do pogłębiania się z czasem trwania danego porządku.

Jako przykład, Peterson podał Stephena Kinga i rynek wydawniczy.

Sukces napędza sukces, a porażka napędza porażki

Co roku w języku angielskim publikuje się milion nowych książek. Z tego jednie pięćset tytułów sprzedaje się w nakładzie powyżej 100 tys. sztuk. Żeby było jeszcze lepiej, tylko pięciu autorów zgarnia 50% całego dostępnego szmalu.

Tylko pięciu autorów książek zarabia tyle, co setki tysięcy innych razem wzięci!

Dlaczego tak się dzieje? Peterson tak to określił:

Sukces napędza sukces, a porażka napędza porażki.

Stephen King znajdując się na szczycie autorów korzysta z tego, że na każdym lotnisku i księgarni, jego książki stoją na najwyższych półkach. Ktoś spieszący się sięgnie po nie w pierwszej kolejności.

Jeśli wydałeś swoją pierwszą książkę i spodobała się Twoim czytelnikom, masz duże szanse, że napiszesz kolejną. Jeśli druga książka znowu zadziała, Twoje grono odbiorców wzrośnie, tak jak szansa na napisanie kolejnej książki. Sukces napędza sukces.

Ale jeśli Twoja pierwsza książka okaże się gniotem, to nie opublikujesz kolejnej dopóki nie pozbędziesz się pudeł z niesprzedanymi egzemplarzami poprzedniej książki. Zaczniesz wątpić w swoje umiejętności i zajmiesz się czymś innym. Pójdziesz w alkoholowe tango lub strzelisz samobója. Porażka napędza porażkę.

Tak to działa w każdej dziedzinie życia. W biznesie, życiu rodzinnym czy zbieraniu pocztówek.

Nie podoba się gra? To należy wywrócić stół!

Gdyby nagle obrzucić ziemię bombami wodorowymi i sprowadzić wszystkich ocalałych do wspólnego mianownika to te 10-20% najskuteczniejszych ludzi wzbogaciłoby się szybciej niż inni – doprowadzając do rozwarstwienia społecznego. Te 10-20% będzie skuteczniejsza i szybciej wpadnie na sposoby poprawienia swojej sytuacji. Będą mieli lepsze pomysły niż pozostali.

Kim jest te 10-20% najskuteczniejszych ludzi pewnie w niewielkim stopniu definiuje system społeczno-prawny. Za komuny byli to ci, którzy mieli mocną głowę, a za demokracji są to elegancko przystrzyżone uśmiechnięte twarze.

Nie zmienia to faktu, że w demokracji, komunizmie czy czymkolwiek innym, zawsze będzie rozwarstwienie społeczne. Każdy kto walczy o zasypanie przepaści między bogatymi i biednymi traci swój czas. 

Czy tego chcemy czy nie, dzisiaj więcej ludzi będzie biedniejszych niż wczoraj. Odnoszę takie wrażenie, bo chyba nigdy nie słyszałem, aby liczba Polaków zagrożonych ubóstwem spadała.

Co to oznacza dla mnie i dla Was?

Szczerze mówiąc, nie interesuje mnie to ile zarabiam względem innych. Moja życiowa misja w żaden sposób nie definiuje mojego majątku w odniesieniu do innych. Oczywiście nie miałbym nic przeciwko byciu wśród promila najbogatszych ludzi na świecie, ale nie zamierzam tracić czasu na osiągnięcie tego.

Majątek traktuję jako narzędzie do doprowadzenia mnie do wcześniejszej emerytury, a nie cel sam w sobie. 

Wcześniej napisałem, że sukces napędza sukces, a porażka napędza porażkę. Pamiętam kiedy zaczynałem zarabiać pierwsze pieniądze po studiach i optymalizować wydatki, to zaoszczędzone kwoty były niskie. Kilkanaście złotych na rachunku telefonicznym, podwyżka o 150 zł brutto – tyle co nic. Jednak z czasem małe finansowe sukcesy zamieniały się w większe. Mały sukces napędza trochę większy sukces.

Gdybym nie włożył tego wysiłku na początku i pozwolił sobie na nieświadome uczestnictwo w wyścigu szczurów, to podejrzewam, że nawet zarabiając te kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie stoczyłbym się. Mniejsze porażki prowadzą do większych porażek.

Nie chodzi tu tylko o finansowe korzyści. Jestem zadowolony ze swojej sytuacji finansowej. Dzięki temu, nie muszę się martwić o niezapłacone rachunki, długi, zawartość lodówki. Problemy finansowe to ogromny stres, a stres kosztuje dużo mocy obliczeniowej naszego mózgu.

Niski poziom stresu w moim życiu pozwala mi na poświęcanie czasu na choćby prowadzenie tego bloga. Na czytanie książek, leżenie na łóżku i patrzenie się w sufit – to wtedy przychodzą mi do głowy dobre pomysły. Spokój na froncie finansowym zwiększa moją siłę rażenia gdzie indziej.

Często piszecie do mnie „Ech Santoro, mam Y lat, zarabiam X zł, ciężko mi z tego wyżyć, a co dopiero zaoszczędzić na wcześniejszą emeryturę”. Faktycznie, w tym tempie na emeryturę odłoży się w 120 lat. Ale jeśli zacznie się świadomie działać, startując od rzeczy małych, to z czasem sukcesy zaczną rosnąc, rozpychać się i przyspieszać.