by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Sport – inwestycja lepsza niż Bitcoin

15/01/2021 by Rafał Santoro
Sport – inwestycja lepsza niż Bitcoin

Sprawny organizm to po prostu lepsze życie. Jak często ćwiczyć?

Z dziwną łatwością ignorujemy zdrowie fizyczne. Niby każdy wie, że trzeba się zdrowo odżywiać i regularnie trenować, ale niewielu podchodzi do tego poważnie. Łatwiej zjeść fastfooda przed komputerem niż co dwa dni pójść pobiegać. Jak z oszczędzaniem, łatwiej wydać na głupoty niż odłożyć.

Sport, tak samo jak finanse, to dziedzina której trzeba przypilnować. W przeciwnym razie prosimy się o problemy, bez względu na to czy chcemy przejść wcześniej na emeryturę.

Nie mamy pełni kontroli nad własnym zdrowiem, są osoby które chorują nie z własnej winy, ale sporo osób  dobrowolnie ściąga na siebie problemy.

Pracuje w korpo, a co za tym idzie znam ludzi cierpiący na typowe „choroby biurowe”. Zapalenia stawów, problemy ze ścięgnami, a nawet garb na plecach. A to są młodzi ludzie. Takie problemy nie powinny ich dotyczyć, przecież nie siedzą w więzieniu. Mają pieniądze i możliwości.

Niedobór ćwiczeń

Dbanie o własne ciało to dbanie o wehikuł, który przenosi nas przez życie. Wprawdzie dzięki samochodom i innym usprawnieniom wystarczy że jesteśmy w stanie przejść 500-1000 metrów dziennie by żyć, ale czy o to chodzi?

Nie jesteśmy w stanie wejść na byle jaką górkę czy pójść na dłuższy spacer bez zadyszki. Łatwo o kontuzję przy wnoszeniu mebli. Gorzej się czujemy, jesteśmy zamuleni i brakuje motywacji do czegoś ambitniejszego niż odpalenie Netflixa.

Spędzanie większości dnia przed komputerem i telefonem powoduje, że stajemy się niepełnosprawni. Brak formy nas ogranicza, tak samo jak brak pieniędzy.

Nadmiar ćwiczeń

Takim samym zaniedbaniem jak niedobór treningów, może być ich nadmiar. Żeby spotkać osoby niepełnosprawne wystarczy odwiedzić najbliższą siłownię.

Tam znajdziemy tych, którzy mają nogi chudsze niż ręce, robią „masę i siłę”, wykonują ćwiczenia izolowane, tylko na jeden mięsień i w niepełnym zakresie ruchu. Zaniedbują rozciąganie i pracę nad mięśniami stabilizującymi.

Kiedyś przez 2 lata chodziłem na siłownię. Co z tego że brałem na klatę najwięcej w życiu jak i tak nigdy wcześniej nie byłem bardziej niedorozwinięty. Zakres ruchu moich stawów stale się zmniejszał, choć siła rosła. Ćwiczenie na siłowni wbrew pozorom nie jest łatwe. Naprawdę trzeba dużo wiedzieć żeby zrobić to poprawnie technicznie i kompleksowo.

Rozwiązaniem takich problemów jest urozmaicenie. Albo trenujemy przekrojowe dyscypliny albo ograniczamy się do jednej uzupełniając innymi.

W gimnazjum i liceum jeździłem na rowerze, snowboardzie, pływałem i chodziłem na brazylijskie ju-jitsu. Na studiach uprawiałem judo, MMA, biegałem i w zimie chodziłem na łyżwy. Kiedy poszedłem do pracy zacząłem biegać, jeździć na nartach, boksować, z epizodami na siłowni i crossficie.

Kontuzje

Dzięki urozmaicaniu mięśnie mają kiedy odpocząć i rozwijają się równomiernie. Nigdy w życiu nie złapałem groźniejszej kontuzji poza skręceniem nogi w podstawówce.

Myślę, że to głównie dzięki temu, że kiedy tylko coś mnie zaczyna boleć, to odpuszczam na 1-2 tygodnie. Dziwię się znajomym którzy przychodzą na trening z urazami i pogarszają sprawę.

Amatorzy mogą sobie pozwolić na przerwę. Zawodowcy tego nie robią i płacą wysoką cenę. W swojej biografii tenisista Agassi napisał, że codziennie rano stacza się z łóżka i wałkuje plecy przez 10min aby być w stanie chodzić.

Złoty środek

Dla mnie najlepiej działa zrównoważone podejście. Staram się ćwiczyć 2-3 razy w tygodniu. Każdy jest w stanie znaleźć 20-30 min czasu raz na 2-3 dni.

Mieszam dyscypliny, żeby nie zasiedzieć się w jednej i nie dać czasu jednym mięśniom na wyspecjalizowanie się, a innym na zanik. Polecam wszystkim boks i crossfit, bo tam ćwiczy się wszystkie grupy mięśniowe, siłę, gibkość i wytrzymałość.

Bonusem takiego podejścia jest to, że mój organizm jest przygotowany na różne obciążenia. Kiedy zabieram się za nową dyscyplinę to z automatu jestem w tej lepszej połowie zawodników.

Przed półmaratonem byłem pobiegać tylko 8 razy w weekendy i linię mety przekroczyłem w połowie stawki. Na boksie jestem w lepszej połowie, choć czołówka nadal mnie bije. Grając okazyjnie w kosza czy piłkę nożną najlepszym nie dam rady, ale radzę sobie lepiej niż większość.

Dzięki ciągłemu przygotowaniu na dobrym poziomie, nie muszę się zastanawiać jeśli znajomi proponują pójście w góry czy 60 km wycieczki na rowerze. Znam ludzi którzy mają problem nawet z podstawową aktywnością fizyczną i sporo okazji do spędzenia czasu z ludźmi czy poznania nowych miejsc ich omija. Dobrowolnie ograniczają się tylko do tego, co da się robić przez komputer lub na siedząco.

Praca fizyczna

Jako programista nie pracuję fizycznie i dlatego muszę trenować. Osoby pracujące mięśniami, np. na budowie, mają trening niejako z głowy, pod warunkiem że nie palą i nie piją. Kuzyn pracował w lecie na budowie i mówił, że wóda lała się strumieniami.

Przypomniał mi się efekt jaki daje praca w tartaku. Jeden kumpel w liceum, a drugi gdy byłem na studiach, pojechali na wakacje do rodziny do pracy do tartaku. Oboje byli chudzi jak zapałka, a kiedy wrócili nie mogłem ich poznać. Nabrali takiej masy, że bałbym się takiego potrącić na ulicy. Takiej postury i proporcji nie dorobiliby się sami na siłowni, nie ma szans.

Lepsze samopoczucie

Regularnie ćwicząc, jako 60 latek możesz być w lepszej kondycji niż 20 latek. Przykład: dopiero na dwa kilometry przed metą półmaratonu, dogoniłem dwie kobiety. Sądząc po flagach na koszulkach, były z Hiszpanii, a z wyglądu miały 60-70 lat. Dwie babcie, zgarbione, a mimo to, przez 19 kilometrów biegły szybciej od 31 latka.

46% Polaków umiera na choroby układu krążenia. Nie znajdziesz tańszej polisy ubezpieczeniowej niż przebiegnięcie dwa razy w tygodniu 5-10 km.

Jak często ćwiczyć? Minimum

Teraz konkrety. Jeśli dużo czasu spędzasz siedząc to nie masz wyjścia, musisz 2-3 razy w tygodniu się zmęczyć.

Zrobić 100 przysiadów w domu, pompek i brzuszków. Pójść na długi spacer (kilka godzin). Przebiec kilka kilometrów lub przejechać się do sklepu na rowerze.

Masz internet, a wiele dyscyplin nie wymaga nakładu finansowego, coś wymyślisz. Worek z piaskiem kosztuje 100 zł a zastąpi pół siłowni.

Jak często ćwiczyć? Optimum

Jeśli chcesz zawalczyć o coś więcej niż przetrwanie, według mnie wystarczą 2-3 solidne treningi w tygodniu, 30-60 minut wysiłku po którym jesteś spocony jak świnia, a na następny dzień masz chociaż drobne zakwasy. Do tego trochę rozciągania i gotowe.

Podsumowanie

Jeśli masz dobrą kondycję, to gratuluję. To inwestycja która procentuje w świecie w którym coraz trudniej odkleić się od ekranu.

Jeśli jesteś leniwą parówką, to weź się do roboty. Zawsze możesz zacząć od 100 przysiadów i pompek co dwa dni. Podziękujesz sobie w przyszłości, w miarę sprawny organizm to po prostu lepsze życie.