by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Trendy zmian w Polsce które zauważyłem po powrocie z imigracji

10/08/2019 by Rafał Santoro
Trendy zmian w Polsce które zauważyłem po powrocie z imigracji

Czy Polska zmienia się na lepsze czy na gorsze? Moje obserwacje na temat zarobków, stylu życia i relacji z innymi ludźmi.

Wyjechałem w 2015 roku do Anglii, a potem Szwecji. Wróciłem po 3 latach.

Za granicą rzuciły mi w oczy się różnice kulturowe i ekonomiczne. O dziwo, niektóre z nich znalazłem w Polsce kilka lat później.

Nadciągają trendy z zachodu

Widać to najlepiej w przypadku młodzieży.

Wystarczy im to, że za najniższą krajową mogą kupić jedzenie, wynająć pokój, nowe buty, iPhona i zostanie jeszcze na piwo i blanta, którymi żonglują na zmianę ze smartfonem i mediami społecznościowymi.

W dwóch angielskich firmach wśród młodych pracowników było nieproporcjonalnie dużo imigrantów. Z kumplem śmialiśmy się, że biali Brytyjczycy zamiast w pracy spędzają czas w pubach.

Ten styl życia powoduje, że większość młodych jest albo wychudzona (chleją i niewiele jedzą) albo otyła (chleją i jedzą kebaby w nocy). Obecnie na świecie większym zagrożeniem są choroby związane z otyłością niż głód.

Pewnego dnia siedziałem w pubie. Do baru wszedł wieczór panieński, w liczbie 10-12 dziewczyn. Wszystkie były otyłe, „lekko” ze 100 kg wagi. Nie bawiły się „normalnie”. Cały czas robiły sobie selfie lub czytały coś na telefonach.

Wróciłem do Polski w 2018 i co? Więcej moich znajomych przytyło niż schudło. Coraz więcej dzieciaków hoduje na plecach garb. U mnie w firmie niektórzy są tak krzywi, że można im na stojąco na plecach postawić kufel z piwem i nie spadnie na ziemię.

Za to po drugiej stronie mamy narcyzów którym odwaliło na punkcie wyglądu. Spędzają 6 dni w tygodniu na siłowni tylko po to, żeby mieć więcej mięśni lub wyciąć tłuszcz do 8%, ale nie wiadomo do końca po co. To wszystko doprawione dziesiątkami selfie na portalach społecznościowych. Ze skrajności w skrajność.

Niektóre przykłady przejaskrawiłem, ale podobne trendy zauważyli też moi kumple którzy wrócili z zagranicy. Rozwój ekonomiczny Polski i globalizacja powodują, że coraz bliżej nam do Zachodu, ze wszystkimi tego wadami i zaletami.

Wszyscy mają pracę

Dzisiaj, każdy kto chce, może pracować za całkiem dobre pieniądze.

Kumpel który ma średniej wielkości przedsiębiorstwo (100-150 osób) nie może znaleźć ludzi do pracy – w mieście bezrobocie jest na poziomie 2.9%. Oferuje studentom pierwszego roku płatne praktyki, na 30 miejsc zgłasza się 5 chętnych, z czego do pracy nadaje się jeden lub dwóch.

Nic dziwnego, że przyjeżdża do nas tylu pracowników ze wschodu. Kilka Ukrainek opowiadało mi, że były zdziwione, jak Polacy mogą być tacy leniwi. Myślałem, że trochę przesadzają, dopóki nie pogadałem z kumplem z kickboxingu.

Przerzuca cegły w fabryce, 9 ton cegieł w ciągu 8 godzin. Słysząc to wywaliłem oczy na wierzch i zapytałem jak to możliwe, że jeszcze żyje. On się zaśmiał, powiedział że w Polsce to on sobie odpoczywa. U siebie na Ukrainie w rekordowy dzień przerzucił 39 ton cegieł w ciągu 12 godzinnej zmiany.

Pracy jest pełno. Czas są o niebo lepsze niż kilkanaście lat temu. Nikt nie powinien mieć wymówek, że nie da się oszczędzać. Szczególnie młodzi bez rodzin.

Coraz trudniej o nawiązywanie relacji

To temat rzeka który w mailu zasugerował jeden z czytelników i za kilka tygodni postaram się o tym szerzej napisać, póki co tylko wspomnę.

Wrzucając ciekawe zdjęcia na media społecznościowe w ciągu sekund możemy uzyskać natychmiastową gratyfikację. Setki lajków i komentarzy. A im więcej zdjęć, tym więcej pochwał, tym więcej dopaminy w naszych mózgach.

Teraz jeśli umawiasz się na randkę, musisz konkurować ze światem wirtualnym. Nie zawsze rozmowa się klei. W porównaniu do tego co się dzieje na instagramie jesteś nudny.

Kto nie wierzy niech poparzy na ludzi w autobusach, tramwajach, pubach czy dyskotekach. Już nie pyta się obcych o drogę bo każdy ma Google Maps. Z taksówkarzem też nie trzeba rozmawiać, bo jest Uber i Mytaxi.

Nawet wśród znajomych walących razem browary często są tacy, którzy siedzą z twarzami przyklejonymi do telefonów (na marginesie, to dotyczy też mnie, niestety).

Nie wszyscy tak mają, ale wielu ludzi ma z tym problem, szczególnie ci młodzi.

Kiedy wyjeżdżałem z Polski w 2015 roku pisałem tylko SMSy do znajomych, rzadko na Facebooku. Teraz, każdy ma po kilka komunikatorów, a z każdego wylewa się potok zdjęć, memów, relacji i filmów wideo. Rozmowa ze zwykłym człowiekiem jest nudna, bo nie zmienia się co 5 sekund jak filmik z kotem czy gościem skaczącym na spadochronie.

Człowiek jest w stanie bez trudu skupić uwagę w interwałach około 5 sekundowych. Właśnie mniej więcej co tyle zmieniają się ujęcia w teledyskach i reklamach. Mają się przełączać na tyle szybko, aby utrzymać Twoje zainteresowanie na wysokim poziomie.

Nie wierzysz? Odpal YouTuba i sprawdź.

Każdego stać

Kiedy byłem w gimnazjum czy na studiach często słyszałem: „Chciałabym sobie buty, telefon, deskorolkę, ale nie mam/szkoda mi pieniędzy”.

Teraz, kiedy wszyscy zarabiają, niewielu się na to żali. A jeśli już to nie chodzi o nową parę adidasów, a samochód za kilkadziesiąt tysięcy.

Czasy wbrew pozorom temu co wmawiają nam media są spokojne i stabilne. Pole do oszczędzania rośnie, a większość pierdół które kupujemy nie są nam potrzebne. Nie oszukuj się, 15 par butów nie wychodzisz. Wyrzucisz je bo wyjdą z mody, a tym samym zmarnujesz swój czas, który poświęciłeś na zarobienie pieniędzy.

Dlatego postanowiłem ograniczyć się to tego co mi naprawdę potrzebne, a resztę pieniędzy oszczędzać i inwestować we wcześniejszą emeryturę. Nie chcę przepalać swojego życia w wyścigu szczurów.

Dużo u nas imigrantów

W 2015 roku w Krakowie było dużo turystów i trochę imigrantów zarobkowych.

W 2019 roku w Krakowie jest jeszcze więcej turystów, a idąc do pracy regularnie słyszę ukraiński, czeski, niemiecki, holenderski i hindu/bengali.

Coraz więcej firm przenosi się z Europy Zachodniej do Polski bo jest taniej. Dobra koniunktura przyciąga Włochów i Hiszpanów którzy mają dość wieloletniej stagnacji własnych gospodarek.

Imigranci to czysty biznes – to robotnik wykształcony i gotowy do pracy. Odchowany, bo nie trzeba inwestować w edukację i wydawać na opiekę zdrowotną, za to zapłaciła już jego ojczyzna.

Minusem jest to, że prędzej czy później wystąpią w Polsce napięcia na tle rasowym czy etnicznym. W mniejszym stopni niż w Anglii, Francji czy Niemczech, ale to tylko kwestia czasu.

Podsumowanie

Wpis który właśnie przeczytałeś/aś ma nieco negatywny wydźwięk, ale nie o to mi chodziło.

Pilnując swojego zdrowia fizycznego zyskujesz na tle ludzi zaniedbanych. Dzięki dobrej koniunkturze podkręcasz swoją stopę oszczędności powyżej 50%. Dbając o znajomych i swoje umiejętności konwersacyjne wyróżniasz się w cyfrowym społeczeństwie. Utrzymując relacje z imigrantami poszerzasz swój punkt widzenia i pomagasz się im zasymilować.

Powyższe trendy zmian w Polsce będą tylko przyśpieszać, ale stwarzają nowe możliwości.

Mądrzy ludzie są ich świadomi i je wykorzystają. Ci mniej mądrzy stracą, bo będą narzekać na coś, na co nie mają wpływu.


PS: Napisz w komentarzu jeśli coś pominąłem według Ciebie, jestem ciekaw czy Wasze przemyślenia pokrywają się z moimi.

PS2: Wyklarował się termin odnośnie piwa blogowego. Napijemy się razem 21 września 2019 w godzinach 12-14 gdzieś w centrum Krakowa.

Do tej pory udział potwierdziły 3 osoby więc będzie kameralnie, bez spiny. Jeśli chciałbyś bądź chciałabyś wziąć udział, napisz do mnie przez zakładkę kontakt i podaj swój nr telefonu. Na 1-2 tygodnie przed 21 września stworzę grupę na whatsapie i dogramy szczegóły. Ci którzy nie używają whatsappa dostaną ode mnie smsa. Co ważnie, jeśli napisałeś maila i do tygodnia nie potwierdziłem, że dodałem Cię do listy, napisz jeszcze raz. Moja złośliwa skrzynka pocztowa traktuje niektóre maile jako spam i mogą mi umknąć. Do zobaczenia!