by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Ukraińcy w Polsce, błogosławieństwo czy przekleństwo?

03/09/2018 by Rafał Santoro
Ukraińcy w Polsce, błogosławieństwo czy przekleństwo?

Dzisiaj jechałem cztery razy tramwajem po Krakowie. Na trzy zasłyszane rozmowy, wszystkie były po ukraińsku. Są wszędzie.

To olbrzymi kontrast do Polski, jaką znałem sprzed wyjazdu zagranicę. Nie było mnie tylko 3 lata. W Krakowie mieszkam na tym samym osiedlu co kiedyś i ilość obcokrajowców (Ukraińców, murzynów, Hindusów itp.) wzrosła o kilkaset procent.

Czy tego chcesz, czy nie, Polska zmienia się. I to szybko.

Najazd na Polskę?

Spędziłem w sumie 3 lata w krajach zalanych przez imigrację – Anglii i Szwecji – widziałem jak to wygląda w „praktyce”.

Zanim zacznę rozpisywać się na temat Ukraińców, opowiem Wam krótką historyjkę.

Przez pierwsze kilka miesięcy w Anglii zastanawialiśmy się z kumplem, jak to jest, że w firmie, w której pracujemy, wszyscy nowi pracownicy to Polacy, Węgrzy, Hindusi i Rumuni. Na dziesięciu imigrantów przyjmowano może jednego białego Brytola.

Najsensowniejszy wniosek, do jakiego doszliśmy, był taki, że imigranci pracują, a Brytole piją piwo w pubach. Serio, nie żartuję.

Zastanawialiśmy się ile pieniędzy na nas, dwóch polskich programistach, zaoszczędziła Anglia. Nie musiała płacić za naszą edukację, służbę zdrowia itd. Po prostu pewnego dnia pojawiliśmy się na brytyjskiej ziemi, młodzi, odchowani, zdrowi, doskonale wykształceni i głodni pracy (królewskich funtów).

Lepszego interesu Anglia chyba nie może zrobić – importować za darmo taką siłę roboczą. Teraz strzelam, ale wydaje mi się, że każdy legalny imigrant przynosi w skali swojego życia od kilkuset tysięcy do kilku milionów funtów zysku dla nowej ojczyzny.

To oczywiście działa w drugą stronę, każdy taki imigrant oznacza duże straty dla kraju swojego urodzenia.

Sprawa ukraińska

Tutaj wracamy do Ukraińców. Kwestię ludobójstwa na Wołyniu pominę, skupię się tylko na stronie ekonomicznej.

Każdy Ukrainiec pracujący w Polsce to góra zaoszczędzonego szmalu dla Polski. Nie dość, że nie trzeba było zapłacić za jego wychowanie i wykształcenie, to jeszcze dorzuca się do podatków (o ile pracuje legalnie). A nawet jeśli pracuje na czarno to kupuje jedzenie, alkohol i korzysta z transportu – czyli pośrednio płaci podatki, bo to są we wszystkim.

Jeśli by do nas nie przyjechał, to pracodawca musiałby zatrudnić Polaka za wyższą stawkę. Ceny w sklepach poszłyby jeszcze szybciej do góry, tak samo, jak koszty mieszkań. Jakiś czas temu rozmawiałem z małym developerem i na budowie ma 20 pracowników, w tym 19 Ukraińców. Gdyby ich nie było, musiałby płacić więcej Polakom i podnieść ceny, strzelam, ale pewnie z 100-400 zł za metr kwadratowy.

Szacunki mówią, że Ukraińców w Polsce jest ok. 1 mln. Wyobraźcie sobie, jakie to są kwoty. Ile to musi być miliardów złotych czystego zysku. Wyobraźcie sobie jakiego kopa musiała dostać Anglia po inwazji 2 mln Polaków. I to pomimo tego, że większość naszej emigracji to typowe osiedlowe dresy upalone marihuaną.

Ukraińcy w Polsce = Polacy w UK ??

W dużym stopniu identyfikuję się z Ukraińskimi imigrantami, bo sam kiedyś byłem imigrantem.

Moja mama jako urodzona ekstrawertyczka zagaduje wszędzie ludzi. Jeśli natrafi na Ukraińców np. w restauracji albo sklepie, zagaduje ich po rosyjsku, bo włada tym językiem. Mówi, że bardzo szybko proszą ją o przejście z powrotem na polski, tak jakby się wstydzili.

No cóż, miałem podobnie w UK. Na początku starałem się rozmawiać jak najciszej po polsku, bo jaką mają opinię Polacy, to każdy wie.

Ja wyjechałem z Polski w celu szybszej ucieczki z wyścigu szczurów, oni też.

Rozmawiałem niedawno z Ukrainką o tych kwestiach i zasadniczo myśli o Polakach to samo, co ja o Brytyjczykach. Ja uważam, że są leniwi. Ona uważa, że to Polacy są leniwi. Podawała przykłady z życia wzięte.

Im dalej na zachód, tym więcej dobrobytu, socjalizmu i lenistwa. Po części to pokrywa się z moimi obserwacjami na temat Polski i tego, jak zmieniła się na przestrzeni (tylko!) 3 lat. Tak tak, gonimy Zachód z wszystkimi tego konsekwencjami.

Napisałem do kumpla, który został w Anglii, o tym, że w krakowskich tramwajach słychać prawie sam ukraiński. Odpisał mi, że „to już wiesz co czują Brytole hehe”.

Podsumowanie

Podsumowując, ukraińska (legalna) imigracja to jak zdobycie nowego podatnika z dużym rabatem. Deal życia. Ze swojego punktu widzenia też nie widzę problemu, bo jeśli ktoś przyjeżdża legalnie i pracuje, to dla mnie może nawet być kosmitą.

Problem pojawia się, gdy państwo robi to co Niemcy czy Szwecja, przyjmując każdego i w każdej ilości.

Jeśli komuś przeszkadza imigracja to na nic jego frustracja. Tego zjawiska dzisiejszym świecie nie da się zatrzymać. Otwarte granice, niskie koszty podróży, natychmiastowa komunikacja to akceleratory dla zjawisk migracyjnych.


PS: Jeśli jesteś Ukraińcem lub Ukrainką czytającą ten wpis, napisz do mnie przez zakładkę Kontakt. Napisz o czym chcesz. O powodach przyjazdu do Polski, czy lubisz lub dlaczego nie lubisz Polski, ile zajęło Ci nauczenie się języka polskiego i czy ukraińska wódka jest lepsza od polskiej. Chętnie się czegoś dowiem z pierwszej ręki.