by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Wolność finansowa za darmo, od zaraz

27/08/2018 by Rafał Santoro
Wolność finansowa za darmo, od zaraz

Rozmawiając z ludźmi po raz pierwszy o wolności finansowej zauważyłem powtarzający się schemat. Opowiadam, że za 5 lat chciałbym już nie pracować. Wtedy oni odpowiadają, że to niemożliwe. Bo trzeba by oszczędzać, nie mieć samochodu, dzieci, domu na kredyt i tak dalej.

W dzisiejszych czasach efekt musimy poczuć natychmiast. Jeśli zapragniesz mieć nowe buty, otwierasz przeglądarkę i na następny dzień kurier Ci je przywozi. Jeśli idziesz na siłownię, to efekt musi być widać od razu żeby móc się pochwalić swoim internetowym znajomym. Oczywiście mięśnie nie rosną zbyt szybko stąd tyle zdjęć z siłowni w super ciuchach. Zakupy w sklepie sportowym + jedna wycieczka na siłownię i już jesteś FIT.

Nie inaczej jest z wcześniejszą emeryturą. Ludzie chcą, żeby dało się od razu. Niestety wolność finansowa to nie zupka chińska. Jedne z najlepszych rzeczy w życiu są za darmo, takie jak słońce czy powietrze, ale nie wcześniejsza emerytura.

Generalnie przepis na wolność finansową to: obciąć swoje koszty do minimum, pracować nad zwiększaniem zarobków, olać to co robią i myślą inni – powtarzać przez kilka-kilkanaście lat. Jak dla mnie to brzmi prawie tak samo jak „normalne” życie. A na pewno nie gorzej, niż praca na etacie lub szarpanina na własnej działalności przez 40 lat.

Tym bardziej mnie dziwi, że ludzie wolą stresować się przez te 40 lat, a potem liczą na państwową emeryturę. Nie rozumiem tego, wytłumaczcie mi co może być gorszego od oddania swojego dobrobytu w ręce polityków? Czasami słyszę, że „na emeryturze zaopiekują się mną dzieci”. Możliwe, ale na wszelki wypadek przejdź się do domu starców i zapytaj podopiecznych jak ich dzieci się nimi opiekują.

Z własnego doświadczenie wiem, że jeśli zostawię komuś coś do zrobienia, to jest duża szansa że to spierdoli. Jeśli chcę coś zrobić dobrze, robię to sam. Zostawienie swojej emerytury politykom to skrajna głupota.

Finansowa krótkowzroczność

Trochę odpłynąłem więc wracamy do tematu. Wydaje mi się, że 90% ludzi nie jest w stanie myśleć przyszłości dalszej niż 2-5 lat. Wolą żyć z dnia na dzień, szczególnie teraz kiedy jest dobra koniunktura i każdy może dostać pracę za 1500-2000 zł netto na rękę.

Kiedy wróciłem do Polski po 3 latach i umówiłem się z kumplem na rynku w moim rodzinnym mieście zaskoczyło mnie to, jak dużo ludzi tam było w knajpach. Przez 25 lat nie widziałem tam takich tłumów. Pytam kumpla, o co chodzi. Mówi, że w mieście bezrobocie 2,8%. Każdy ma pracę, każdego stać, każdy się bawi.

Nic dziwnego, że nie ma sensu myśleć o przyszłości skoro jest dobrze. Wyjechałem tylko na 3 lata, ale mam wrażenie, że wróciłem do innej Polski. Polska z 2018 roku dużo bardziej przypomina Anglię/Szwecję niż Polska z roku 2015. Szczególnie pokolenie które ma 15-20 lat. Mają te same zainteresowania, tyle samo tatuaży i jeżdżą na wakacje w te same miejsca co ich zachodni rówieśnicy.

Rozwój internetu rozpędził globalizację. Najbliższe dekady będą bardzo frustrujące dla nacjonalistów.

To wcale nie musi boleć

Oczywiście nie ważne co masz, tylko ile oszczędzasz. Możesz mieć samochód, dom, dzieci i uciec z wyścigu szczurów jeśli oszczędzasz duże kwoty. Ja nie czuję potrzeby posiadania żadnej z tych rzeczy więc mam dużo łatwiej, choć nie zmienia to faktu, że sporo pracy przede mną.

Ktoś może powiedzieć, że się męczę, bo oszczędzam i sobie odmawiam, ale to nie jest prawda. Od 2012 roku kiedy wpadłem na pomysł żeby nie pracować do końca życia nauczyłem się na co wydawać. Dużo lepiej balansuję swoje życie. Przez ten czas zrobiłem tylko jedną rzecz której żałuję i z którą borykam się do dzisiaj, całej reszty ani trochę.

Teraz wydaję na rzeczy które wnoszą wartość do mojego życia. Nie wydaję na rzeczy niepotrzebne. Wielu ludziom brakuje tej umiejętności, kupują pod wpływem impulsu. Kupują niepotrzebne rzeczy (krótkotrwały przypływ hormonów szczęścia) ale zaciągają u siebie kredyt który będą spłacać w przyszłości marnując czas w pracy.