by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Wolny wybór i jego nadmiar

09/12/2020 by Rafał Santoro
Wolny wybór i jego nadmiar

Kto by pomyślał, że do głębszych przemyśleń i napisania całego artykułu może zainspirować szczoteczka do zębów.

Ale za to nie byle jaka. Taka która posiada czujniki nacisku, kilka trybów szczotkowania, 12 diod LED i tym podobne. W dzisiejszych czasach umycie zębów nie jest już prostą sprawą.

Jaki tryb wybrać? Czy w trakcie szczotkowania naciskam za mocno? Czy bardziej pasują mi światełka niebieskie czy czerwone?

I tak jest ze wszystkim. Coraz więcej prostych urządzeń i czynności się komplikuje.

Kiedyś jeśli chciałeś kupić telefon, to do wyboru miałeś Nokię 3310. Dzisiaj urządzeń z samym Androidem jest 24000 typów.

Chcesz obejrzeć coś wieczorem? Możesz wybrać jeden z tysięcy seriali na Netflixie, HBO GO, VOD czy w telewizji. Chcesz przeczytać książkę? Na Amazonie możesz wybrać jeden z 33 milionów tytułów i ściągnąć na czytnik w minutę.

Wolny wybór i jego komplikacje

Coraz więcej wariantów, opcji i możliwości. Zakupy mogą być niezłą łamigłówką. Nawet dobra korpo pensja nie wystarczy na zakup połowy.

Z jednej strony to dobrze, że możemy wybierać rzeczy lepiej spersonalizowane. Cieszymy się kiedy przynosimy z polowania (lub kurier przywozi) przedmiot w lepszym kolorze czy rozmiarze. Chyba nie ma w tym nic złego.

Z drugiej strony badania pokazują, że często jesteśmy mniej zadowoleni, jeśli mamy wolny wybór.

Na przykład, pomiędzy małżeństwami aranżowanymi z góry przez rodziców, a takimi „z miłości” nie ma większych różnic jeśli chodzi o poziom szczęścia.

Uczestnicy kursów fotograficznych są mniej zadowoleni ze swoich zdjęć, jeśli pozwala się im się wybrać do druku z większej puli fotografii które zrobili. Im mniejszy wybór, tym kurs wydaje się im lepszy.

Sami przyznacie, że to nieintuicyjne. Powinno być na odwrót: większy wybór -> lepsze dopasowanie -> większe zadowolenie. Jednak w ograniczaniu wyboru coś jest. Kiedy podejmujemy jakąś decyzję to nigdy nie wiemy wszystkiego, inaczej nie zastanawialibyśmy się nad opcjami tylko od razu podjęli najlepszą decyzję.

Skąd mamy wiedzieć, czy nowa oferta pracy jest lepsza od obecnej? Wiemy tylko to, co chciał nam powiedzieć rekruter i to jaka będzie pensja. To czy nowa praca będzie lepsza dowiemy się w trakcie. Kilka razy zmieniałem w życiu pracodawcę i najlepszy wybór podjąłem kiedy miałem info od kolegi-insidera który w firmie pracował i wytłumaczył dokładnie jak wygląda codzienna praca. Bez takiego wglądu w sytuację strzelamy w ciemno i sami sobie podsuwamy „potwierdzenia”. Nikt nie uzasadnia naszych wyborów lepiej niż my sami 😉

Kto wie, może rzut monetą przy podejmowaniu decyzji nie jest takie głupie.

Generowanie niezadowolenia

Wróćmy na chwilę do tej nieszczęsnej szczoteczki (ostatni raz, obiecuję).

Skąd mamy wiedzieć, którą szczoteczka lepiej myje zęby jeśli na półce w sklepie stoją aż po horyzont? Ileż tu jest miejsca na niezadowolenie. A jeśli do wyboru są tylko cztery? W tym wypadku pójdzie szybciej.

Szeroki wybór automatycznie wywołuje w nas uczucie niedostatku. Strony sklepów internetowych są takie długie i szerokie. W porównaniu do tego co MOŻNA mieć nie mamy prawie nic. A niefajnie jest mieć mniej niż inni.

To ślepa uliczka w naszym mózgu. Zawsze znajdzie się coś lepszego. Ten kto potrafi się cieszyć z tego co już posiada, prowadzi spokojniejsze życie. Już od kilku lat przed Świętami mówię rodzicom „Nie kupujcie mi prezentów, mam wszystko czego potrzebuję”. Jest to prawda, może jedynie poza lepszym piecem do gitary i kilkoma pedałami z efektami, ale na wszystko przyjdzie czas.

Praktyka

Opowiem wam teraz, jak ja radzę sobie z wybieraniem „najlepszych” opcji.

Najpierw staram się nie wybierać – to znaczy, nie kupować. Nietrafiony zakup to zmarnowane pieniądze. Lepiej zbierać na wkład własny, wakacje, spłacać kredyt lub ładować hajs w ETFy. Krótszy wyścig szczurów, mniejsze ciśnienie finansowe w życiu.

Niestety, czasami muszę coś kupić. Wtedy staram się odłożyć zakup w czasie. Na tak długo jak się tyko da. Odkurzacz kupiłem dopiero po kilku miesiącach po wprowadzeniu na nowe mieszkanie. Wiem, strasznie długo, ale na serio chciałem sprawdzić czy dam radę nie kupić sprzętu który może się zepsuć i kosztować dwadzieścia razy tyle co wiadro i mop.

Kiedy już kupuję to staram się uważać, żeby nie spędzić kilku dni z rzędu czytając rankingi i porównując oferty sklepów. Im więcej czytam, tym o większej ilości bajerów się dowiaduję, które wydają się niezbędne, choć przed rozpoczęciem poszukiwań, były zbędne.

To wszystko nie odnosi się tylko do kupowania, wybory podejmujemy w każdej dziedzinie życia.

Kiedy jestem na wakacjach to często pozwalam innym wybrać co idziemy zwiedzać. Cieszę się z poznawania nowego miejsca, a jeśli mi się nie podoba to nie robię nikomu wyrzutów, bo nie zaproponowałem nic lepszego.

Podsumowanie

Podsumowując, najlepiej nie kupować. Wypracowane przez nas pieniądze są cenne bo łatwo je przeliczyć na poświęcone godziny naszego życia. Głupio kupić spodnie albo buty które kosztowały 15 godzin naszego życia i w nich nie chodzić. Jeśli zarabiasz 5000 zł miesięcznie, to każde źle wydane 30 zł to karna godzina pracy. Takie myślenie sprowadza na ziemię.

Jeśli już musimy coś kupić, to odsuńmy zakup w czasie. Zbyt szybko się napalamy, a marketingowcy i algorytmy działają przeciwko nam. Daj sobie tydzień albo miesiąc, żeby ochłonąć. Nie zachowujmy się jak nastolatek który właśnie dostał dowód osobisty i wpadł do monopola.

Kiedy przychodzi już do zakupów, zrób je szybko i bez wyrzutów sumienia. Ciesz się z przemyślanej decyzji i wydanych pieniędzy, uzyskania czegoś wartościowego.

 


PS: Jak sami widzicie, wpisy na blogu pojawiają się nieregularnie dlatego dołącz do grupy na Facebooku lub Newslettera, tam będą się pojawiać powiadomienia o nowych wpisach.