by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Zadbaj o siebie i swoje pieniądze bo inaczej zrobią to inni

10/12/2019 by Rafał Santoro
Zadbaj o siebie i swoje pieniądze bo inaczej zrobią to inni

Jeśli nie zadbasz o swoje pieniądze to inni zrobią to za Ciebie. Nie oddawaj sterów, zadbaj o siebie i rób to sam. Dyscyplina w życiu i finansach jest wysiłkiem, ale jest tego warta bo tu przecież chodzi o Twoje dobro.

Co nie prowadzi do niczego dobrego, bo wtedy robimy to, co chcą inni żebyśmy robili. Inaczej mówiąc, nie działamy we własnym interesie.

Sprzedawcy właśnie na to liczą wymyślając nowe trendy. Chcą żebyś wszedł do sklepu i coś kupił tylko dlatego, że Twoi znajomi lub ludzie których śledzisz na instagramie też to mają. Sprzedają Ci marzenie, że jeśli tylko kupisz ten niepotrzebny Ci przedmiot, to będziesz tak samo uśmiechnięty jak ten gość/gościówa na billboardzie.

Jeśli nie masz pomysłu na to co robić ze swoją wypłata, to wydasz ją całą. Jakoś się rozejdzie. I tak od pierwszego do pierwszego. Ten sam mechanizm działa również w życiu. Znajdzie się mnóstwo chętnych do mówienia Ci co masz robić, jeśli nie masz na siebie pomysłu.

Najpierw będzie to mama i tata, potem nauczyciele, a jak trochę dorośniesz to mąż, żona, politycy, blogerzy, reklamodawcy, znajomi i sąsiedzi. Każdy bez zająknięcia może wymienić co najmniej kilka rad zaczynających się od „powinieneś/powinnaś”

Jesteśmy zwierzętami stadnymi i nie możemy żyć osobno. A każda grupa narzuca wymagany poziom konformizmu.

Konformizm – po naszemu albo wcale

Więcej ograniczeń jest nakładane na jednostkę w grupie która wymaga wysokiego poziomu konformizmu.

Ekstremalnym przykładem są kibole Wisły Kraków. Byłem kilka razy na meczu na młynie i tam nie wolno Ci pić piwa, palić, robić zdjęć. Masz tylko machać szalikiem i śpiewać co gniazdowy każe, bo jak nie to wpierdol, o czym poniżej.

I właśnie takich dwóch gości stojących niedaleko mnie piło piwo. Po jakimś czasie przyszło 20 młodych, łysych „na kontrolę, zrobić porządek”. Dwóch nieszczęśników dostało srogo po głowie, nerkach i kręgosłupie przelatując kilka rzędów w dół trybuny. Całe zdarzenie widziało 10 tys. osób, nagrały to kamery, a wokół stadionu roiło się od policji. I co? I nic. Nikogo nie zatrzymano ponieważ nikt nie zgłosił pobicia. Spróbuj się wychylić 😛 Nigdy więcej nie pójdę na żaden mecz gdzie przychodzą kibole, nie zamierzam dofinansowywać rozrywki osiedlowym dżentelmenom.

To ekstremalny przykład wymuszania konformizmu, jednak bardziej subtelna przemoc jest stosowana w każdej grupie.

Strach przed odrzuceniem

Ludzie boją się braku akceptacji i robią głupie rzeczy. Potrafimy wydawać górę pieniędzy w bezsensowny sposób w zamian za choć cień szansy zwrócenia na siebie uwagi.

Polacy zadłużają się na potęgę żeby kupować za duże mieszkania, bo nie chcą „odstawać”. Jak inaczej nazwać 800 000 zł kredytu na mieszkanie dla 3 osobowej rodziny?

Chcemy być doceniani i zauważani przez innych, mieć się czym pochwalić. Inaczej nie mogę wytłumaczyć zakupu nowego Volvo za 115 tys. zł. przez moją 25 letnią koleżankę. Które na dodatek po dwóch miesiącach zarysowała.

Chcemy się lansować i wydawanymi pieniędzmi podbić swoja społeczna pozycję. W pewnym stopniu to działa, pytanie czy ta gra o status jest tego warta?

Każdy wydany 1000 złotych to kilkadziesiąt godzin naszej pracy. Czy warto ten czas wydawać na przedmioty, które kupujemy pod innych? Warto wydłużać swój wyścig szczurów o kilkadziesiąt godzin tylko po to, żeby przez kilka minut połechtać swoje ego?

Wiesz czy wydaje Ci się, że wiesz czego chcesz?

Wiele osób w tym momencie powie, że to oni sami zapragnęli sobie kupić to COŚ.

Skąd zatem tyle nieużywanych rzeczy, ciuchów i innych gratów w naszych szafach i piwnicach? Gdyby były nam tak potrzebne, to chyba byśmy z nich częściej korzystali?

Ja już od kilku lat uważam co kupuję (więc kupuję bardzo mało). Mimo to wciąż są rzeczy/ubrania które ze mną jeżdżą od przeprowadzki do przeprowadzki. Stopniowo pozbywam się gratów, ale wciąż zdarza mi się nabrać i nabyć coś niepotrzebnego.

Mi nie robi różnicy, czy pisze do mnie z telefonu który kosztował 500 zł czy 5000 zł. Czy nogi dziewczyny opinają dżinsy za 100 zł czy 400 zł. Mi to wisi, innym to wisi.

Inni nie interesują się nami na tyle ile nam się wydaje. Obchodzimy ludzi mniej niż byśmy chcieli. Stąd się bierze nasze niezadowolenie. Billboardy mówią, że jeśli posiądziesz na własność ten Nowy Cudowny Przedmiot, to będziesz taki uśmiechnięty że hej i zwrócisz uwagę innych.

Więc kupujesz, w najlepszym wypadku efekt „Wow” trwa chwilę, ale w gruncie rzeczy nic się nie zmienia. Dalej jest jak było. Szczęście które przychodzi do nas z zewnątrz nie jest trwałe.

Zadbaj o siebie – życiowe kung-fu

Staram się promować finansową niezależność i myślenie przede wszystkim o sobie.

Nie wchodzenie i nie zgadzanie się na układy, które nie są korzystne. Robienie czegoś „pod kogoś”, bo tak wypada. Próby przypodobania się komuś lub grupie swoim kosztem (inaczej zwane pajacowaniem). Zadbaj o siebie, w przeciwnym wypadku te wspomnienia będą kłuć Cię w oczy po latach.

Dlatego tak ważne jest zdefiniowanie własnej misji życiowej: kilku nigdy nie kończących się czynności/celów do których dążenie daje satysfakcję i czyni nas kimś lepszym. (dla sprostowania cel zarobić 1 mln zł nie może być misją. To się da zrobić raz i koniec. Składową misji może za to być np. odżywianie się zdrowo bo nie da się „raz zjeść sałatkę i gotowe”).

Ważne jest też wymyślenie własnej definicji sukcesu finansowego. Nie dać sobie wmówić, że jeśli nie będziesz zarabiać tyle co ten pan z Youtubea, to coś jest z Tobą nie tak.

Nie dać sobie wmówić (nawet przeze mnie), że jakaś mniejsza kwota wystarczy Ci do życia. Jeśli potrzebujesz dużo pieniędzy i masz ku temu dobrze przemyślane powody, to bardzo dobrze. Gorzej, jeśli te powody to bardziej zachcianki inspirowane przez innych, ale tu już każdy jest sobie sędzią.