by Rafał Santoro - Blog który buduje nowe podejście do pieniędzy

Zależy mi tylko na pieniądzach

29/05/2017 by Rafał Santoro
Zależy mi tylko na pieniądzach

Nie przyznałem jej racji. Nigdy nie przyznaję racji kobiecie, nawet jeśli ma. Dla zasady.

Jednak wiedziałem, że trafiła w sedno mówiąc, że „nie cieszysz się życiem, za bardzo skupiasz się na kasie”. Samymi treningami, nauką, czytaniem i odkładaniem kasy człowiek nie żyje. Działo się to w 2015 roku, w Anglii. Pierwszy rok mojej emigracji. Celem mojego życia było to, jak zarabiać więcej, więcej i jeszcze więcej.

Zastanawiałem się, czy za bardzo skupiam się na pieniądzach? Doszedłem do wniosku, że nie. Przez chwilę czułem się winny. Tak już jest, że jeśli zależy ci na pieniądzach, jesteś be.

Zależy, jak te pieniądze będą wykorzystane. Co innego, jeśli ktoś całą wypłatę wydaje na picie, imprezy, podróże, ubrania, kosmetyki lub samochód. Co innego, jeśli ktoś te pieniądze inwestuje w siebie, biznes lub swoją emeryturę. Zbieranie na emeryturę jest moim biznesem.

Ci pierwsi skazują się na robienie tego, co im każą ludzie, od których dostają pieniądze. Ci drudzy będą mogli wszystkich olać, bo nie będą musieli nic.

Miała rację, że przesadzam

To prawda, że za bardzo skupiam się na kasie. Jednak w tym szaleństwie jest metoda.

Nie mogę robić tego co inni, jeśli za kilka lat nie chcę pracować dla kogoś. Nie mogę być tak zwykły jak osoby które planują emeryturę w sędziwym wieku 60-70 lat. Nie mogę się z nimi zgadzać i nie mogę myśleć, tak jak oni.

Owoce wyjazdu na inżynierski zmywak będę zbierać przez całe życie. Mieszkania kupione za gotówkę, stały dochód z najmu.

Nie będę musiał polerować butów szefowi. Stać mnie będzie na rzucenie pracy i pokazanie środkowego palca jeśli zajdzie taka potrzeba.

Nie będę martwić się o pracę, bo „mam kredyt, muszę spłacać raty”. Nie będę martwić się  stopami procentowymi przez 30 lat. W razie kryzysu stopy procentowe mogą wzrosnąć do 30%, a rata z 1500 zł do 4500 zł. To się stało w 2015 roku na Ukrainie, może wydarzyć się w Polsce.

Niedawno znajoma wnioskowała o kredyt. Zapytałem, co zrobi jeśli stopy procentowe pójdą o 10% w górę. Odpowiedziała, że jej dobry znajomy załatwia jej kredyt i dostanie taki z dobrymi stopami. Bardzo dobra edukacja finansowa. Bardzo ją lubię. Dobrze gotuje.

Wiem, czego chcę

Mam poukładane w głowie, wiem gdzie chcę być za kilka lat i co robić. Wiem, że wrócę do Polski. Dlatego nie chcę się wiązać z nowym krajem.

Po co wiązać się z nowym miejscem skoro za chwilę stąd wyjadę? Lubię poznawać nowych ludzi ale za granicą się do tego nie garnę. Tutejszych znajomych zaraz zostawię za sobą. Szansa, że się kiedyś znowu spotkam jest niewielka.

To wygodne. Tym łatwiej zostawić za sobą ludzi i miejsca, im słabsza z nimi więź. W moim życiu było już kilka przeprowadzek. Gliwice, Kraków, Birmingham, Trollhättan. Wszystko, co znasz, znika. Sklep, gdzie wiesz dokładnie na której półce leży chleb i pomidory. Najbliższy monopol, w którym wiesz jakie mają piwo i po ile. Miasto, w którym się wiesz co gdzie jest i jak tam dojechać.

Nie ciągnie mnie do zwiedzanie nowych miejsc.  Myślę sobie „po co?”. Dużo w życiu już wdziałem i zamiast poświęcać dzień na wycieczkę do miejsca którego już nigdy nie zobaczę, wolę zrobić trening, mieć zakwasy zamiast kaca, pouczyć się lub napisać nowy post. Bo to zostanie.

Serce kłóci się z rozumem. Serce mówi, żebym odpuścił, na chwilę. Ona też tak mówiła.

Rozum ripostuje: „nie pękaj. Za kilka lat będziesz miał 100% wolnego czasu i stały dopływ pieniędzy. Będziesz pracować nad własnymi projektami, które dają ci satysfakcję, a nie wykonywać polecenia szefa. Niech inni jeżdżą do pracy do końca życia, ty bądź mądrzejszy. Masz strategię która działa. Pięć lat temu odkładałeś 100 zł, teraz odkładasz 10 000 zł miesięcznie. Jeszcze kilka lat, a każdy tydzień będzie siedmiodniowym weekendem.”

Bo rozum ma rację.