Rafał Santoro - Blog o życiu, finansach i wcześniejszej emeryturze

Żeby zostać bogatym wystarczy oszczędzać, a reszta zrobi się sama

03/07/2017 by Rafał Santoro
Żeby zostać bogatym wystarczy oszczędzać, a reszta zrobi się sama

Na początku myślałem, że z moimi zarobkami przejście na emeryturę w wieku 35 lat jest niemożliwe. Później okazało się, że to jak najbardziej możliwe i wcale nie takie skomplikowane.

Praca przez 50 lat na etacie nie jest dla mnie. Żeby uciec z wyścigu szczurów potrzebuję dużo pieniędzy bo tak najłatwiej zapewnić dochód pasywny. Nie mam lepszego pomysłu niż inwestowanie w nieruchomości na wynajem.

Tuż po studiach zarabiałem 3500 zł na rękę i byłem w stanie zaoszczędzić z tego 1000 zł miesięcznie. Rok wcześniej na studiach odkładałem 100 zł. Małe mieszkanie na wynajem w średnim mieście kosztuje 120 tys. zł. Na to musiałbym pracować przez 120 miesięcy czyli 10 lat. Mieszkań potrzebuję trzy/cztery więc oszczędzanie zajęłoby mi czterdzieści lat. Kurwa mać, trochę długo…

Na szczęście z nadmiernym wydawaniem nigdy nie miałem problemu. W domu rodzinnym pod względem finansowym nie było źle ale też nie przelewało się. Takie były czasy, wszyscy mieli mniej. Ubraniach po rodzeństwie, nie jeździłem na dłuższe wycieczki szkolne bo były za drogie, telefon komórkowy miałem w klasie ostatni. Tak tak, kiedyś żeby sprawdzić czy kolega jest w domu trzeba było iść w jedną stronę godzinę i zadzwonić przez domofon. A zamiast siedzieć na facebooku podpalałem łąki, kradłem deski z budowy do budowy domków na drzewie i wysadzałem butelki petardami które kradłem z kolegami pijaczkom spod sklepu.

Nie chce pracować przez czterdzieści lat

Wracając do mojej pierwszej pracy. Sytuacja przedstawiała się słabo, bo musiałbym czekać wieczność aż odłożę na kilka mieszkań. Z drugiej strony wiedziałem, że oszczędzanie nawet małych kwoty co miesiąc ma sens. Ok, nie wiedziałem, ale czułem w kościach, że od czegoś trzeba zacząć. Kombinowałem, jak oszczędzać więcej.

Łapałem każdą promocję „załóż u nas konto a dostaniesz 100 zł”. Sto złotych w porównaniu do zakupu czterech mieszkań to kropla, jednak dla mnie 100 zł oznaczało, że zamiast 1000 zaoszczędzę 1100 zł w danym miesiącu. O 10% więcej. Kilka procent tu, kilka procent tam.

Po zmianie pracy i cięciu wydatków oszczędzałem już 2000 zł miesięcznie. Zamiast czterdziestu lat na kilka mieszkań będę musiał pracować „tylko” przez dwadzieścia. Ufff, brzmi lepiej.

Wcześniejsza emerytura była nadal poza moim wyobrażeniem ale skupiałem się na małych krokach. Starałem nie przejmować się tym, że będę korporacyjnym szczurem w klatce jeszcze przez długi czas.

Cały czas ciąłem głupie wydatki. Zamiast kupić nowy telefon (bo wszyscy mają zawsze najnowsze modele) kupiłem używany sprzed 2 lat. Wydałem dwa tysiące mniej – zaoszczędziłem miesiąc chodzenia do pracy. Robiłem własne obiady do pracy kiedy inni chodzili na przerwie do restauracji. Kolejne kilka stów w kieszeni. Wolę przejść na emeryturę w wieku 35 lat niż biegać z najnowszym iPhonem po firmie.

Dzięki takim drobnym krokom moje oszczędzanie samo zadbało o siebie. Przy okazji przez przypadek wyjechałem za granicę.

Zagranica – Anglia i Szwecja

Oszczędzałem połowę wypłaty i trudno mi było oszczędzać więcej. Potrzebna była duża zmiana, wyjście poza schemat, zmiana myślenia. Jak zarobić więcej? Za granicą. Nic odkrywczego ale ja lubię proste rozwiązania.

Zacząłem uczyć się niemieckiego bo w Rzeszy jest dużo pracy w branży motoryzacyjnej. Jednak po co czekać aż nauczę się niemieckiego i wyjechać do Rzeszy skoro znam już angielski i mogę pojechać do UK? Kumpel podchwycił pomysł i znalazł jakaś ofertę z angielskiej agencji. W ogłoszeniu były dane kontaktowe polskiej rekruterki. Pomyślałem, że to nie może być przypadek i wysłałem CV. Dwa miesiące później mieszkałem już w Birmingham.

Moje zarobki poszybowały. Powtórzyłem ten sam schemat z oszczędzaniem co w Polsce. Optymalizacja wydatków, kolejna zmiana pracy, kolejne podwyżka. Włączyłem autopilota, wszystko potoczyło się samo. Na przestrzeni dwóch lat moje miesięczne oszczędności skoczyły z 2000 na 6000 zł.

Wcześniejsza emerytura to wymagające dziecko, 6000 zł miesięcznie to wciąż mało. Powtórzyłem wypróbowany schemat. Dopracowałem profile na Linkedinie i Goldenline aż oferta pracy w Szwecji za 11 tys. na rękę + mieszkanie znalazła mnie sama. Zdecydowałem się zaryzykować i wykorzystać okazję.

Niedawna przeprowadzka do Szwecji, optymalizacja wydatków i za 2-3 miesiące spodziewam się oszczędności na poziomie 9-10 tys. zł. PS: to ile zarabiam i oszczędzam możesz śledzić w publikowanych co miesiąc Raportach Finansowych.

Autopilot

W chwili obecnej moja emerytura sama dba o siebie. Ja musiałem się tylko pouczyć, poczytać i zobaczyć co robią ludzie którzy są na drodze do wcześniejszej emerytury, skopiować ich ruchy.

Jeśli nie chcesz pracować do końca życia, a twoja sytuacja finansowa jest kiepska, nie przejmuj się. Ucz się, czytaj książki i blogi. Zacznij oszczędzać nawet drobną kwotę. Gdyby ktoś mi powiedział sześć lat temu, że zamiast 100 zł będę odkładać 10 tys. to bym nie uwierzył.

Teraz wydaje mi się, że w branży i z doświadczeniem które mam dobiłem do granicy zarobków. Ale być może za pięć lat będę zarabiać tyle w ile mi dziś ciężko uwierzyć.

Jestem na dobrej drodze, bo robię kilka rzeczy mądrze. Mieszkam tam, gdzie jest tanio, nie mam samochodu, korzystam z komunikacji publicznej lub jeżdżę na rowerze (jest szybciej), nowe rzeczy kupuję tylko jeśli czegoś naprawdę potrzebuję. Za pięć lat nie będę już pracować, a inni tak. Dla nich będę dziwakiem. A oni dla mnie frajerami. Definicja frajera:

„Ludzie kupują rzeczy, których nie potrzebują, za pieniądze, których nie mają, by zaimponować ludziom, których nie lubią” –  Howard Dayton 

Oszczędzaj, szukaj możliwości i łap okazje, resztą się nie przejmuj, niech się dzieje wola nieba. Jeśli dzisiaj oszczędzasz 50 zł miesięcznie, to za pięć lat być może 5000 zł.

 


Listę wszystkich wpisów znajdziesz w ARCHIWUM. Jeśli chcesz otrzymywać nowe artykuły na maila – zapisz się do newslettera.