by Rafał Santoro - Jak nie pracować przez całe życie

Życie w Szwecji – update #2 i zdjęcia

02/11/2017 by Rafał Santoro
Życie w Szwecji – update #2 i zdjęcia

Podzielę się z Wami kolejnymi zdjęciami i spostrzeżeniami ze Szwecji. Będzie o faszyzmie, problemach z mieszkaniami i drogich pomidorach.

Pół roku temu wyemigrowałem i ten post jest luźną kontynuacją mojego pierwszego wpisu na temat Szwecji.

 

Szwecja to kraj o ustroju który najbardziej przypomina socjalizm. Bardzo dużo tutaj takich jak powyżej grafitti i haseł:

  • „Class war” – marksistowska wojna klas,
  • „ANTIFA” – antyfaszyści (czyli skrajnie lewicowi faszyści) ,
  • „No borders, no nations” – nie ma granic, nie ma narodów czyli najlepsza anarchia.

W mojej dzielnicy zauważyłem też trochę Kurdyjskich „Save Kobane” i „YPG”. Kurdowie to muzułmanie i największy naród na świecie nie mający własnego państwa. Poznałem kilku w swoim życiu i to bardzo fajni ludzie.

Życie w Szwecji trochę przypomina komunizm

Prawie nie da się tutaj wynająć mieszkania w większym mieście. Mieszkanie można wynająć tutaj tylko od miasta (tu się na to mówi „komuna”). Jeśli chcesz wynająć mieszkanie, musisz zapisać się na listę i czekać. W Geteborgu 2-3 lata.

Wyobraź to sobie. Mieszkasz w Warszawie i znalazłeś pracę w Krakowie. Jedziesz do Krakowa, zapisujesz się w Urzędzie Miasta na listę i czekasz na przydział mieszkania 2 lata. Do tego czasu mieszkasz u znajomych lub w hotelach. Nie chciało mi się w to wierzyć, ale jeden gość u mnie w firmie mieszkał przez 4 miesiące na łodzi po przeprowadzce do Geteborga, do czasu aż sam kupił sobie mieszkanie. Drugi gość, Polak pracujący w Monachium, powiedział pół roku temu szefowi, że jeśli tylko znajdą dla niego mieszkanie to przyjedzie do pracy do Geteborga. Do teraz nie mogą nic znaleźć.

Miasto trzyma ceny wynajmu nisko, jak w socjalizmie, musi być sprawiedliwość społeczna. Prowadzi to do sytuacji, gdzie firmy nie mogą ściągać pracowników, bo nie mają gdzie mieszkać, a czarny rynek i przekręty kwitną. Kupić mieszkania na wynajem się prawie nie da, bo przed zakupem oświadczasz, że będziesz w nim mieszkać i go nie wynajmiesz. Państwo ma monopol.

 

Nie wiem dlaczego, ale większość gospodarstw wiejskich jest pomalowana na ciemno-czerwony. Ten kolor ma pewnie swoją nazwę ale moja paleta kolorów mieści może z dziesięć nazw.

 

 

Jeziora są wszędzie. Dosłownie wszędzie. Jak to powiedział znajomy „ech, gdyby tylko przenieść te jeziora i lasy do Polski, a nie kurwa cały czas deszcz” 🙂

W Polsce też jest pięknie, ale gdyby przyrównać do krajobrazu Szwecji to jak zmieszać Mazury z Bieszczadami i Tatrami, a potem rozłożyć na całej powierzchni Polski.

 

Ceny żywności w Szwecji są chyba jednymi z najwyższych na świecie. Niektóre zabijają, jak np. 119 SEK czyli ok. 54 zł za kilogram pomidorów. Z drugiej strony jeśli poszukasz to znajdziesz większość produktów w cenach tylko o 30-100% wyższych niż w Polsce. Jak na zagraniczną wypłatę to tanio.

 

W Szwecji wszędzie jest woda. Kanały, rzeki, jeziora. Ma to niesamowity urok. Są dobrze zagospodarowane, bardzo często nad jeziorami są ustawione drewniane ścieżki, zbudowane mola, pomosty i stałe miejsce na grilla.

Te cztery wieże po prawej to zwodzony kolejowy most. Podnosi się na wysokość 30 metrów kiedy przepływa pod nim spory statek.

 

Typowa szwedzka pogoda. Chmury, chmury wszędzie. Zdjęcie zrobiłem po przylocie z Polski w lecie. W Polsce przyjemne 30 stopni, a tutaj jesień.

Kolega Pakistańczyk mówił, że bardzo się cieszy na taką pogodę, bo u niego w domu to rzadkość. W Pakistanie jeśli pada deszcz to jest święto. Ludzie biorą urlopy, spędzają czas na świeżym powietrzu i nawet przygotowują specjalne potrawy na obiad z tej okazji. Od roku mieszka z nim żona w Szwecji i podobno już się jej znudziło to świętowanie z powodu deszczu. Ileż można, tu pada co drugi dzień.

 

To zdjęcie zrobiłem w środku lata o 23.45, tuż przed północą. Stąd blisko do koła podbiegunowego więc nadal było jasno. Bardzo dziwne uczucie. O 5.00 rano już razi słońce.

Niestety w zamian za te długie dni w lecie w zimie słońca raczej nie zobaczę. Trzymam kciuki, żeby udało mi się zobaczyć zorzę polarną.

 

Typowy widok w weekend. Płynie sobie żaglówka kanałem, a po drodze mosty podnoszą się jak u nas szlabany.

 

W mniejszych miastach tak wyglądają galerie handlowe w niedziele popołudniu. Szwedzi kiedy mają wolne wyjeżdżają z miast, spędzają czas na świeżym powietrzu. Polacy odwrotnie, jak tylko jest wolna chwila, jedziemy do centrów handlowych wydawać pieniądze.

Koniec odcinka drugiego

Szwecja jest i droga, i piękna. Nie do końca kraj, w którym chciałbym spędzić resztę życia, ale warta odwiedzenia.